Rewolucja Social Media – książka potrzebna, acz przeciętna
Pomimo mojego książkowego kaca, czyli tego, że ciężko zaczyna mi się czytać nową książkę, kiedy stara jest ciągle w toku to marketing facebookowo-znajomkowy przekonał mnie do tego, żeby poświęcić wieczór książce autorstwa Michała Sadowskiego. Książka wystarczyła mi na dwa wieczory i główne wnioski mam dwa. Pierwszy: Dobrze, że Michał ją napisał, bo jest bardzo potrzebna i stanowi dobry punkt wyjścia. Drugi: Rewolucja jest przeciętna pod względem przyjemności z jej czytania.
Zanim przejdziemy dalej posłuchajmy sobie:
Książka potrzebna
Taka książka musiała się w końcu pojawić na naszym podwórku. Zmiany w podejściu do klientów i tego, gdzie spędzają swój czas oraz rozwój technologii aż się prosiły. Bardzo dobrze, że napisał ją znający się na temacie praktyk, który sam używa opisywanych serwisów i w każdym z nich stara się efektywnie zaistnieć. Na przykład promując tę książkę.
Po drugie zwięzła forma i streszczone konkrety pozwalają szybko zapoznać się z całym światem mediów społecznościowych bez konieczności spędzania tygodni na ninja-szkoleniach. Choć istnieje też ryzyko, że na jej podstawie ukryte nindże, które teraz są na bezrobociu, ujawnią się w internetach. Jest to książka głównie dla ludzi, którzy chcą zacząć przygodę z mediami społecznościowymi. Potrzebują pokazania im co, jak i gdzie, a także podsunięcia narzędzi. Zwłaszcza jednego, którego nazwa przewija się przez całą książkę, ale może książka to też dobre narzędzie marketingowe.
Żeby za szybko nie skończyć chwalenia to plusy za:
- konkret,
- dużą ilość przykładów,
- sporo cytowań,
- zestawienie się z konkurencją,
i ten największy za podjęcie wysiłku zebrania informacji, które niby są na wyciągnięcie ręki, a jednak wcale nie tak łatwo je znaleźć.
Mój top 3 cytatów
1.
Dziś już nie wystarczy, że udasz się na konferencję raz do roku i w ten sposób nadążysz za pojawiającymi się z tygodnia na tydzień trendami. Tak naprawdę musisz sam ocenić, co jest ważne w dobie nowoczesnego marketingu.
2.
Dzisiaj coraz więcej osób zdaje sobie sprawę z mocy swojego głosu. Głosu wyrażającego pełną gamę emocji. (…) W czasach, w których ewoluuje forma relacji międzyludzkich, prywatności i naszej zdolności do wpływania na innych, musimy odpowiedzieć dobie na pytanie: jak zareagujemy na te zmiany?
3.
Obecność w mediach społecznościowych niechybnie doprowadzi do pojawiania się przeróżnych komentarzy. Część z nich będzie pozytywna, część negatywna. To, jak na nie zareagujesz (i, czy za reagujesz), doprowadzi do zatrzymania, utraty lub pozyskania klientów.
Forma przeciętna
Trochę pochwaliłem, a teraz trochę ponarzekam dla równowagi. Forma Rewolucji Social Media nie porywa. Treść przeszła kompresję po tym jak została streszczona i obok konkretów pojawiają się truizmy. Obok języka branżowego wyjaśnienia w stylu:
Ludzie mają trudność z komunikowaniem się jedynie z marką lub logotypem. Naturalny jest dla nas kontakt z innymi ludźmi. Dzięki reprezentowaniu Twojej firmy przez konkretną osobę (…) ułatwiasz ludziom nawiązanie z Tobą więzi.
Doprawione nazwą narzędzia do monitoringu sieci. No i niby fajnie, bo to prawda, a narzędzie przyjemne (miałem nawet płatne konto). Może jednak trzeba było zdecydować się na ograniczenie potencjalnej liczby odbiorców i pisać dla branży, albo podstawy podstaw wrzucić w jeden rozdział, który ciut bardziej zaawansowani mogliby pominąć, albo może jakieś specyficzne oznaczenie fragmentów – jakaś mała lama na marginesie, czy „cuś”.
Drażni mnie też trochę telegraficzny skrót niektórych, dla mnie istotnych aspektów. Jeśli na ekranie Kindle-a czasami mieściły się dwa, to znaczy, że nie jestem się w stanie zagłębić w temat, bo zanim przełożę, go na własną rzeczywistość jestem już spory kawałek dalej.
Rozumiem, że autor chciał opisać cały horyzont i stworzyć podstawę do dalszych (mam nadzieję) publikacji, które będą bardziej specyficzne, ale czułem się trochę jak czytając tablicę na facebooku, czyli dużo, szybko i po łebkach.
Oprócz tego, chciałbym, żeby książka miała jakąś myśl przewodnią, może czasami jakąś historię, fabułę. Może coś jak u opisywanego ostatnio Kominka (kurde napisałem to), albo u Tkaczyka, gdzie przez kolejne rozdziały się płynie.
Książkę warto przeczytać i obserwować co się dzieje z nią w sieci. Już teraz widać, że stała się bestsellerem – numerem 1 ostatnich 30 dni na Helionie. Dla mnie oznacza to jedno: mądre działania w social mediach przynoszą wymierne rezultaty, a autor nie ściemnia, tylko siedzi bada i wyciąga wnioski. Osobiście czekam na coś bardziej skupionego na konkretnych narzędziach i dedykowanego tym, którzy już coś wiedzą.
Urodziłem się w małym mieście na Podkarpaciu, tam po raz pierwszy zmuszono mnie tego, żeby zdobyć formalne wykształcenie, chociaż wolałem social learning, zbieranie puszek po napojach i przesiadywanie godzinami przed komputerem w poszukiwaniu szybszej metody na wczytanie gry z kasety do swojego Commodore 64.


