NA SKRÓTY
Piotr Peszko
+48 605 570 195
ppeszko@gmail.com

Czego brakuje w projekcie e-podręczników?

Czego brakuje w projekcie e-podręczników?

20 października 2012

Aby powstające właśnie  e-podręczniki miały sens, muszą one na bardzo niskim poziomie być spójne, niezależne i zorientowane tematycznie. Ponadto zorganizowane w sposób pozwalający na dowolne dostosowanie do potrzeb uczniów i nauczycieli. Pisanie ich w Wordzie to ślepa uliczka, nawet jeśli dorzucimy do nich cudowne multimedia.

Podręczniki mają być otwarte, dostępne i zgodne z tym co jest teraz na topie. Niestety nikt jeszcze nic nie powiedział jak one mają powstawać. Obawiam się, że nie zostały jeszcze zdefiniowane krytyczne dla projektu założenia, a mianowicie, jakie standardy technologiczne zostaną wykorzystane na najniższym poziomie treści. Boję się też, że fajność i błyskomiotność finalnego efektu może przesłonić detale techniczne, które w przyszłości mogą wytyczyć drogę dla innych instytucji, albo stanął się kompletnym fiaskiem, a ja będę mógł ponarzekać na MEN.

Patrząc pesymistycznie na ten temat poniższą część dedykuję tym, którzy mogą coś w projekcie zdziałać, a także sobie, żebym – przy ewentualnej porażce – mógł wysłać link opatrzony tekstem: „A nie mówiłem?”.

Do rzeczy. Dużo się mówi o tym, że e-podręczniki mają być multimedialne, napchane grami i błyskotkami, ale nie słyszałem nigdzie głosu mówiącego o organizacji treści na poziomie rozdziałów, a nie jest to rzecz błaha, którą można zwalić na partnera technologicznego. Na nieszczęście dla MEN i ORE świat działa tak, że dostarcza się to, co zostało zamówione, a jeśli nie określi się wymagań, to dostaje się cokolwiek w ładnym pudełku. Nie chciałbym, żeby okazało się, że e-podręczniki powstają w Wordzie, bo jest to ślepa uliczka. Na bardzo niskim poziomie treść e-podręcznika musi być jedna, spójna i niezależna. Tak, nie przesadzam, jedna dla całego przedmiotu, dla wszystkich poziomów zaawansowania, ale zorganizowana w sposób pozwalający na niemalże dowolne dostosowanie do potrzeb uczniów. Jednocześnie chcę powiedzieć, że nie jest to mrzonka, ani pieśń przyszłości, bo dalej piszę jak się za to zabrać.

KALENDARZSzkoleń

Po pierwsze: Odpowiedni standard

Podręczniki muszą powstawać w formacie XML, ze szczególnym naciskiem na standard Darwin Information Typing Architecture (DITA). Jest on z powodzeniem wykorzystywany przez wiele organizacji, które tworzą dokumentację techniczną, a ta z kolei jest bardzo bliska swoją strukturą z podręcznikami. Konieczne jest też zadbanie o bardzo ostry podział pomiędzy warstwą tekstową, a grafiką, multimediami i wszelkimi innymi obiektami. Dzięki takiemu podejściu zapewnimy technologiczną niezależność treści i ominiemy problemy z tym, że czegoś nie da się otworzyć na jakimś urządzeniu. Tekst będzie dostępny zawsze i na wszystkim, a to przecież on stanowi podstawową wartość podręcznika.

Po drugie: Zorientowanie tematyczne (ang. topic oriented writing)

Jest to podejście, w którym autorzy treści, ewentualnie jeden, tworząc podręcznik główną wagę kładą na pojedyncze tematy ich spójność, kompletność i możliwość odseparowania od reszty treści. Nie skupiamy się więc na całości książki, ale na pojedynczym, spójnym i mogącym istnieć samodzielnie temacie.


Załóżmy więc, że mamy podręcznik do chemii, wstęp na temat kwasów. Na różnych etapach eduakcji o kwasach uczymy klka razy, ale reguły, które się tam pojawiają są uniwersalne, a wiedza podawana jest stopniowo. Można więc treść napisać raz, doprowadzić do poziomu określonego przez najbardziej wymagający program, a następnie wydzielać w nim sekcje i moduły w taki sposób, aby można byłona podstawie odpowiednich map treści wygenerować wiele różnych podręczników. Ponadto takie podejście da nam możliwość wykorzystania treści z podręcznika do chemii w książce do biologii bez konieczności ich przepisywania. Jak to? A no właśnie musimy zapomnieć o książce jako o monolicie, a myśleć o niej w konteście odpowiedniej konfiguracji niezależnych tematów.
Takie podejście pozwoli skupić się na dużym temacie i jego podtematach i utrzymywać raz, a wykorzystywać wiele razy. Podstawową korzyścią z takiego podejścia jest unikanie duplikowania pracy, całościowe ogarnięcie tematu i tworzenie połączeń kontekstowych treści.

WEBINARYRobię

Po trzecie: Pozyskiwanie z jednego źródła (ang. single sourcing)

Polega na tym, że posiadamy jedno źródło informacji – źródło podręcznika – i konfigurujemy je w różne opcje wyjściowe. Uwspólnienie źródła jest jakby konsekwencją zorientowania tematycznego treści i polega na tym, że po wprowadzeniu odpowiednich znaczników możemy tworzyć z jednego źródła informacji podręczniki dedykowane dla określonego poziomu nauczania, profilu zawodowego, czy nawet wymagań pojedynczego nauczyciela.

Wróćmy na moment do przykładu. Dzięki temu podejściu można po kliknięciu wygenerować z jednej treści rozdziały Kwasy z treścią dedykowaną dla uczniów gimnazjum, liceum ogólnokształcącego, szkoły zawodowej i nauczyciela. Każda z nich będzie inna, specyficzna i dostosowana do wymagań, np. zdogna z podstawą programową, a jej utrzymanie, aktualizacje i poprawki będą związane ciągle z jednym źródłem.

Największą korzyścią z wdrożenia wspólnego źródła dokumentów jest to, że raz wprowadzona zmiana natychmiast ma odzwierciedlenie we wszystkich wyjściowych formatach, a to oznacza znaczne oszczędności przy tworzeniu treści.

Korzyści z zastosowania podejścia tematycznego i uwspólnienia źródła można się będzie doszukiwać w trzech obszarach:

  • Wsparciu różnych formatów wyjściowych e-podręczników – z jednego dokumentu źródłowego będzie można wygenerować strony w HTML5, treść pobieraną przez aplikację na telefony komórkowe, PDF, prezentację, kurs elearningowy, czy materiał przeznaczony dla różnych czytników. W dobie ogromnej różnorodności urządzeń nie ma chyba potrzeby dalszego tłumaczenia sensowności.
  • Możliwości realizacji różnych kontekstów wykorzystania – w zależności od zapotrzebowania będzie możliwość włączania treści związanej z okeślonym kontekstem, na przykład specyficznymi wymaganiami specjalizacji, czy wybranej szkoły, a także poziomu nauczania;
  • Pełnej personalizacji, nawet do poziomu pojedynczego ucznia – podręcznik do przyrody zawierał będzie dostosowane tematy z geografii, biologii i chemii, a rosnąc razem z uczniem, zmieniając się, podzieli się na poszczególne przedmioty doprowadzając do uszczegółowienia potrzebnego na odpowiednim poziomie i sprofilowaniu, a jeśli to będzie konieczne, na przykład wynikające z zainteresowań ucznia, poszerzone o rzeczy dedykowane szczególnie zainteresowanym uczniom.
PREZENTACJERobię

Co daje nam takie podejście?

Wyobraźmy sobie prosty przykład dwóch szkół. Jedna jest liceum ogólnokształcącym, a druga technikum chemicznym. Pierwsza wyposażyła uczniów w Kindle, druga w iPady, a nauczyciele mają notebooki i tablice multimedialne. Na pierwszy rzut oka widać, że potrzeby obydwu placówek są kompletnie różne. Nauczyciele będą uczyli inaczej, a zakupiona technologia narzuca specyficzne wymagania.
W zaproponowanym systemie treść dotycząca, ciągnących się przez cały artykuł, kwasów jest jedna, ale odpowiednio oznaczone są fragmenty zgodne z podstawami programowymi. Generując więc odpowiedni podręcznik dostajemy dwie różne pod względem treści książki. Do jednak dopiero pierwszy krok. W kolejnym rozwiążemy problemy z dostępnością treści. Dla Kindle generujemy pliki w formacie .mobi usuwając multimedia i kolorowe rysunki, których czytnik nie jest w stanie wyświetlić, a uzupełniamy to alternatywnym opisem. W przypadku iPadów prezentujemy wszystko z wykorzystaniem HTML5, a rezygnujemy z elemetnów Flash. Na sam koniec, w zależności od profilu szkoły i wybranego rozwiązania technicznego zostanie wygenerowany podręcznik z instrukcjami dla nauczyciela, który w przypadku uczniów posiadających Kindle będzie zawierał sporą ilość odwołań materiałów do prezentowania na tablicy multimedialnej, a w przypadku iPada zadania do aplikacji przeznaczonych na tę platformę. (Jak to przeczytałem, to aż ciężko mi uwierzyć, że dopiero dzisiaj to do mnie dotarło.)

Podsumowanie

W tym momencie jest to jedyne właściwe podejście, które nie jest trudne do zrealizowania. Jednocześnie nie wiąże się z żadnymi przeszkodami technicznymi, licencyjnymi, czy prawnymi. Trzeba tylko wiedzieć, że jest taka możliwość. Barierą w zastosowaniu tych metod będzie oczywiście wiedza, zwłaszcza wiedza autorów przyszłych e-podręczników. Podejrzewam, że plany budżetowe nie przewidują dla nich szkoleń, a z tego, co wiem to ciągle pracują w standardowych edytorach tekstowych, typu MS Word.

Wdrożenie takiego rozwiązania już na samym początku projektu daje bardzo silny fundament dla przyszłego rozwoju systemu, a także pokazuje wszystkim innym drogę jaką należy podążać. Byłoby to rozwiązanie wykraczające poza iBooks od Apple i dające niespotykany wcześniej na świecie poziom uniwersalności i personalizacji treści edukacyjnej. Z całą świadomością tego jaki jest budżet projektu i ile pieniędzy może zostać przeznaczone na tworzenie treści, oraz jaki polityczny potencjał upatrywany jest w jego sukcesie, sądzę, że właśnie teraz jest idealny moment do tego, żeby decyzję o wyżej opisanych rozwiązaniach podjąć. Niestety im później wykona się zwrot w kierunku nowoczesności, tym większy będzie wysiłek potrzebny do jej implementacji.  Moim zdaniem nie ma innej drogi. To znaczy jest, ale będzie to droga do nikąd, a ja będę mógł powiedzieć swoje ulubione: „A nie mówiłem?”

PS. Zrozumiem jeśli już dzisiaj pojawią się informacje, że wszyscy o tym wiedzieli.

""
1
Previous
Next
o-autorze
Piotr PESZKO

Urodziłem się w małym mieście na Podkarpaciu, tam po raz pierwszy zmuszono mnie tego, żeby zdobyć formalne wykształcenie, chociaż wolałem social learning, zbieranie puszek po napojach i przesiadywanie godzinami przed komputerem w poszukiwaniu szybszej metody na wczytanie gry z kasety do swojego Commodore 64.