Mój Rower – nie idź na to
Miałem do wyboru Hobbita i Baby Blues. O pierwszym źle pisał Opydo, a Baby Blues to chyba jakieś Galerianki w ciąży. Wybrałem się na Mój Rower. Ja jebie! Ciągle nie mogę wyjść z podziwu. Niestety nie jest on skierowany w stronę dzieła, twórców ani nikogo, kto jest związany z tym filmem. Podziwiam sam siebie, że nie wyszedłem.
Spoiler
Jest Urbaniak, dziadek/pradziadek i jest Żmijewski ojciec/dziadek i jest jakiś młody rozczochrany koleś, którego nikt poza rodziną nie zna w sensie wnuk/syn/ojciec. Jest babka co uciekła i pies co rzyga. No i czwórka samców jedzie po babkę, co uciekła. Generalnie się nie dogadują, a pies rzyga. Są okoliczności przyrody i wódkę piją i jest dobra muzyka. Babka nie wraca, pies zdycha, młody zabiera rower, jego ojciec gra, a dziadek podziela los psa. Ot polskie kino.
No więc jest w tym filmie mnóstwo scen, które nic nie wnoszą, kompletnie nic. Jest też mnóstwo ujęć, które niby są artystyczne. W sensie, żeby chyba dostać nagrodę jakąś, co się chyba udało, bo jakiś tam kangur złoty od Australijczyków wpadł, czy coś podobnego.
No i tak sobie myślę, że gdyby te wszystkie zbędne sceny wyrzucić, to film mógłby być całkiem dobry, bo wzajemne relacje pomiędzy facetami są ciekawym tematem. Zwłaszcza, że widać tutaj pewne schematy niedogadywania się, a jednoczesnego (rzeczywistego) pójścia za kimś w ogień i realnej ojcowsko-synowskiej miłości. Problem jednak w tym, że gdyby te zapychacze z okolicznościami przyrody wyrzucić, to film byłby krótszy niż reklamy, a to mogłoby się komuś nie spodobać i mógłby na przykład zażądać zwrotu pieniędzy za bilet. Ja niestety bym nie mógł, bo bilet dostałem, w sensie voucher do wykorzystania, a za to pieniędzy nie dają. Na szczęście mam jeszcze jeden i nie zawaham się go użyć. Z tym, że może najpierw zapytam kogoś na co iść.
Urodziłem się w małym mieście na Podkarpaciu, tam po raz pierwszy zmuszono mnie tego, żeby zdobyć formalne wykształcenie, chociaż wolałem social learning, zbieranie puszek po napojach i przesiadywanie godzinami przed komputerem w poszukiwaniu szybszej metody na wczytanie gry z kasety do swojego Commodore 64.


