Laptop ucznia Sokratesa
Tablety w rękach uczniów, na ścianie tablica multimedialna, lekcja w formie czatu z noblistą, sprawdzian w formie gry. Może tak w przyszłości będzie wyglądać szkoła. Nie będzie się ona jednak zasadniczo różnić od szkoły dzisiejszej, jeśli wraz z narzędziami do pracy nie zmieni się sposób myślenia w szkole i o szkole.
Gdyby była taka możliwość, o co minister edukacji i my wszyscy powinniśmy poprosić złotą rybkę, by zmienić jakość kształcenia? Dywany do klas dla sześciolatków? Laptopy dla wszystkich uczniów? O ciepłą wodę w każdej szkole? Z tym wszystkim ostatecznie poradzi sobie ministerstwo, lokalne władze i wolny rynek. Podstawy cywilizacji Zachodu rodziły się w Gaju Akademosa, wśród dyskutujących filozofów i ich uczniów, często przy pomocy patyka i piasku. Czego naprawdę najbardziej potrzeba polskiej szkole, by jej absolwenci mieli świetne pomysły i odwagę zmieniać świat?
Urodziłem się w małym mieście na Podkarpaciu, tam po raz pierwszy zmuszono mnie tego, żeby zdobyć formalne wykształcenie, chociaż wolałem social learning, zbieranie puszek po napojach i przesiadywanie godzinami przed komputerem w poszukiwaniu szybszej metody na wczytanie gry z kasety do swojego Commodore 64.

