NA SKRÓTY
Piotr Peszko
+48 605 570 195
ppeszko@gmail.com

5 kroków, żeby zepsuć elearning

5 kroków, żeby zepsuć elearning

15 kwietnia 2015

Pracując z różnymi firmami nad tworzeniem i projektowaniem szkoleń onlne zauważam całe szeregi i zastępy działań, które mogą prowadzą szkolenia na manowce. Oto kilka występujących w ogromnej obfitości.

1. Zaimportuj wszystko z prezentacji

Pewnie każdy jako dziecko miał pokusę, żeby po zjedzeniu cuierka zapakować w papierek coś niejadalnego i nabrać osobę znajdującą się w okolicy. Ta strategia jest jednak dobra jeśli mamy 4 lata i chcemy zrobić to dla zabawy. Na tej strategii nie da się zbudować dobrego szkolenia online. Nawet jeśli prezentacja była świetna.

Dla wielu organizacji, które już szkolą, a jest ich zdecydowana większość naturalną pokusą jest oddanie się w ramiona firm takich jak iSpring, czy Articulate, które oferują import szkolenia z PowerPointa za pomocą jednego kliknięcia. Nie powiem jest to opcja bardzo kusząca. Niestety bardzo często tuż po kliknięciu przycisku Import i zaciągnięcia całej treści do narzędzia następuje kliknięcie opcji Publikuj i wewnętrzna radość z tego, że organizacja ma już e-learning.

Zapamiętaj: Prezentacja nie istnieje bez prezentera. Prezentacja zaimportowana do narzędzia autorskiego i wyeksportowana (nawet ze ścieżką audio) to ciągle prezentacja. 
WEBINARYRobię

2. Pozbaw szkolenie lektora

Jeśli Twoje szkolenie ma coś wyjaśniać, mówić do mnie, wyjaśniać, opowiadać historię, to powinno mówić. Wyobraź sobie taką sytuację: Siedzisz przy ognisku, popijasz piwo (czy tam coś innego, co pasuje do Twojego gustu), siedzi obok Ciebie ktoś, kto umie opowiadać historie i całe towarzystwo oczekuje, że za chwilę da się ponieść opowieści. Już patrzysz się tępo w ogień i czekasz kiedy historia się rozpocznie, aż tu nagle ogniskowy gawędziarz wstaje i każdemu wręcza plik kartek i prosi o przeczytanie 10 stron, a następnie wypełnienie ankiety.

Zapamiętaj: Szkolenie online nie powinno być nieme. Jeśli chcesz opowiedzieć w nim coś o produkcie, rozwiązaniu, usłudze, o czymkolwiek zainwestuj w lektora, albo sam nagraj dźwięk. Przyzwoity mikforon kosztuje kilkaset złotych, a jeśli ich nie masz, to zapewne masz w kieszeni telefon, który nagrywa całkiem przywoicie. 

3. Usuń wszystkie interakcje

Jeśli chcesz, żeby Twoje szkolenie nie działało z premedytacją pozbaw osobę uczącą możliwości popełnienia pomyłki. Pozbaw ludzi jakiejkolwiem możliwości wpływu na ścieżkę uczenia się. Koniecznie zignoruj feedback i nie twórz scenariuszy rozgałęzonych (branching). Nie pozwól też na to, żeby człowiek się uczył.

Zapamiętaj: eLearning polega na zbudowaniu piaskownicy, w której można się pobawić, mylić i uczyć na popełnianych błędach, poprzez wybieranie innej drogi świadomie. Przyzwolenie na popełnienie błędu i udzielenie informacji zwrotnej, która uczy jest kluczem do angażującego szkolenia. 
PREZENTACJERobię

4. Skup się tylko na testach

Jeśli chcesz zrazić ludzi do swoich szkoleń online musisz, koniecznie kilka razy w trakcie szkolenia, zadawać pytania dotyczące szczegółów tego, co znalazło się na poprzednich ekranach. Koniecznie pytaj o nieistotne szczegóły, listy, tabele i wykresy bez możliwości zaglądnięcia do nich. Nie proś o rozwiązanie problemu tworząc tło i kontekst. Pytaj o szczegóły.

Zapamiętaj: Szkolenie online ma realizować konkretne cele. Jeśli chcesz, żeby ludzie coś zrozumieli i funkcjonowali w kontekście, daj im problem do rozwiązania. Nie rób ze swojego szkolenia testu na prawo jazdy. 

5. Utrudnij dostęp do szkolenia

Jeśli chcesz, żeby Twoje szkolenie było kompletną porażką musisz nadać mu niezrozumiały dla uczących się tytuł, dopisać je do kategorii szkoleń która będzie jeszcze mniej intuicyjna. Później kategorię zakop w kilku innych. Na koniec zignoruj wszystkie inne metadane w Twoim LMSie . Nie dodawaj opisu, metadanych, tagów i tym podobnych.

Zapamiętaj: Szkolenie jest dla ludzi. Chodzi o to, żeby je znaleźli. Ułatw im to. Promuj szkolenia. 
""
1
Previous
Next
o-autorze
Piotr PESZKO

Urodziłem się w małym mieście na Podkarpaciu, tam po raz pierwszy zmuszono mnie tego, żeby zdobyć formalne wykształcenie, chociaż wolałem social learning, zbieranie puszek po napojach i przesiadywanie godzinami przed komputerem w poszukiwaniu szybszej metody na wczytanie gry z kasety do swojego Commodore 64.