Polityka podejmowania ryzyka
Specyficzne, systemowe, czyste, spekulacyjne, organizacyjne, strategiczne, w wielu smakach, kolorach i tonacjach. Ryzyko. Towarzyszy nam od zawsze. Od niedawna udajemy, że umiemy je oceniać i nim zarządzać.
Zarządzanie ryzykiem jest groźne
Zarządzanie ryzykiem sprowadza się – oczywiście w uproszczeniu – do tego, żeby je poznać, ocenić, sklasyfikować i monitorować. Po co? Otóż właśnie po to, żeby go nie podejmować, żeby go unikać, żeby wybrać bezpieczną drogę, sprawdzony sposób. Opisany na kilkuset stronach dokumentu o dumnym tytule Polityka Zarządzania Ryzykiem przepis na to jak nie podejmować wyzwań i jak nie dawać sobie przyzwolenia na popełnianie błędów.
Obrzydliwa rzeczywistość samoograniczania się
Jak długo zawodowo zajmuję się zarządzaniem w korporacji, tym bardziej upewniam się w przekonaniu, że miernikiem sukcesu jest ilość właściwych decyzji podjętych w ciągu roku. Jednocześnie im dłużej jestem przedsiębiorcą, który uwielbia wymyślać nowe rzeczy i im dłużej prowadzę zajęcia ze studentami, tym mocniej upewniam się w przekonaniu, że podejmowanie właściwych decyzji i dawanie dobrych odpowiedzi nie uczy niczego nowego. Podążanie sprawdzoną ścieżką, pozostawianie w dołku komfortu kompletnie nas nie rozwija.
Z rosnącym doświadczeniem, poszerzaną wiedzą i budowanym autorytetem zamykamy się na nowe opcje. Wprowadzając kolejne procesy myślowe, zasady, prawidła, procesy i regulacje na własne życzenie zamykamy się w nich.
Inicjatywy lekiem na całe zło
Kiedy okazuje się, że jesteśmy w dupie i kompletnie nic nowego nie możemy zrobić wtedy wpadamy na pomysł uruchomienia inicjatywy. Uruchamiamy ją z szumem. Namaszczamy organizacyjną innowacyjnością. Wybieramy ludzi, zarządzamy, wdrażamy, raportujemy i… niestety nie pozwalamy na porażkę. Nie pozwalamy na podejmowanie ryzyka. Nie pozwalamy na wyjście z ustalonych procesów i ram. Później z inicjatywy robimy projekt, a później już wszystko wraca do normy i widzimy potrzebę uruchomienia kolejnej inicjatywy, a wystarczy organiczna…
Polityka podejmowania ryzyka
Ciekaw jestem ile znasz organizacji, które dorosły do tego, aby na własne potrzeby spisać kartkę z poradą: Jak podejmować ryzyko?
Paliwem innowacji, pasji i chęci jest możliwości podejmowania ryzyka. W czasach ciągłej nieprzerwanej zmiany potrzebujemy organicznej zgody na decydowanie niezgodnie z tradycją. Pragniemy odgórnego przyzwolenia na zdystansowanie się do własnego postrzegania świata i historycznych danych.
Potrzebujemy to prostej polityki podejmowania, a nie omijania ryzyka, która sprowadzi się do tak prostych rzeczy jak:
- kwestionowanie wszystkiego, z założenia i dla zasady,
- spędzanie mniejszej ilości czasu z ludźmi, których znamy,
- zarezerwowanie przestrzeni i czasu na myślenie,
- częstsze mówienie: Zobaczmy co z tego wyjdzie!
PS. Dziękuję wszystkim, którzy sprawiają, że dyskusje na studiach, szkoleniach i w korporacji się nie kończą. Dziękuję Wam za to, że nie dochodzimy do prostego rozwiązania. Dziękuję za to, że mam później o czym myśleć. Dziękuję za to, że mówicie: „nie”. Dziękuję za to, że mówicie: „Zobaczmy co z tego wyjdzie!”
Urodziłem się w małym mieście na Podkarpaciu, tam po raz pierwszy zmuszono mnie tego, żeby zdobyć formalne wykształcenie, chociaż wolałem social learning, zbieranie puszek po napojach i przesiadywanie godzinami przed komputerem w poszukiwaniu szybszej metody na wczytanie gry z kasety do swojego Commodore 64.


