Koniec blogowania
Blogowanie staje się niedookreśloną aktywnością. Nie wiadomo kim jest dzisiaj bloger, choć historia zdaje się dość wyraźnie profil publikującego w sieci określać.
Internet to bardzo dziwne i skomplikowane medium. Im mocniej wkomponowujemy się w układ sieciowych powiązań, im silniej przynależymy do miejsc i przestrzeni po „tamtej” stronie, z tym większym trudem określamy, czym internet jest. Prawdopodobnie dzieje się tak dlatego, że „definiowanie” sieci poprzez jej podstawowe funkcjonalności i poprzez to, co w niej robimy wystarcza, abyśmy czuli się w kontakcie z medium w miarę bezpieczni. Nazywanie środowisk i usług w interencie jest coraz bardziej problematyczne. I nie jest to, jak zwykło się uważać, kwestia rozwoju technologii, która obudowuje medium – to my posługujemy się sieciowymi narzędziami w coraz bardziej różnorodny sposób, dając sygnały, że chcemy więcej i inaczej.
Wyobraźnia masowa
Możliwości określania naszych „relacji” z internetem stają się jeszcze trudniejsze- przyjrzyjmy się konstruowanym w sieci aktywnościom nie tylko w perspektywie oplatającej nas technologii, ale również w kontekście budowania tożsamości w internecie i poprzez internet. Bardzo trudno bowiem opowiedzieć dzisiaj o sieci kategoriami, którymi posługiwano się na początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku. Niezwykle interesująca w tym kontekście wydaje się być analiza pojęcia „rzeczywistość wirtualna”. Ulotność problematyki, niepewność, co do kierunku rozwoju „technologii przyszłości” owocowała w latach 1990-1993 opracowaniami, w których silnie pobrzmiewała tendencja do przedstawiania wirtualności w sposób potoczny lub „magiczny”. Masową wyobraźnię rozpalały wówczas filmy („Kosiarz Umysłów”, według opowiadania Stephena Kinga, wydaje się tutaj być dobrym przykładem) i literatura science fiction, zwłaszcza jej nurt cyberpunkowy (wystarczy wspomnieć o Williamie Gibsonie, pisarzu i wizjonerze).

Jak definiować „internetowe praktyki” dzisiaj i czy wyróżnianie przestrzeni aktywności w sieci jest jeszcze potrzebne? Jak odróżnić blogowanie od mikroblogowania? Co jest serwisem społecznościowym, a jakie cechy decydują, że do tej grupy wskazanego portalu nie zaliczymy? Zasadność pytania o sztuczne wyodrębnianie technologii i przypisanych do nich praktyk wspierają wyniki badań, w szczególności te, które odnoszą się do rejestrowania aktywności dzieci i młodzieży w sieci. W jednym ze swoich badań realizowanych przy okazji powstawania pracy doktorskiej pytałem studentów o „świadomość” tego, co robią w internecie. Żaden z respondentów nie „wiedział”, iż posiadanie profilu na Facebooku może kojarzyć się z działaniem blogera-dokładniej mikroblogera. Z perspektywy badacza wydawało mi się, iż taka wiedza jest konieczna, dla użytkowników internetu, młodych ludzi, „bycie na fejsie” pełniło-po prostu-funkcję komunikacyjną. W tym sensie, kontakt z przyjaciółmi na Facebooku, nie różnił się od wykonanego połączenia telefonicznego.
Scribe Tribe, czyli skąd wzięły się blogi
Blogowanie staje się właśnie taką niedookreśloną aktywnością. Nie wiem kim jest dzisiaj bloger, choć historia blogowania zdaje się dość wyraźnie profil publikującego w sieci określać. Trzeba sięgnąć do 1996 roku. Powstaje wówczas serwis Open Pages, pierwsza witryna pozwalająca swoim użytkownikom na nieodpłatne prowadzenie pamiętników w sieci. Ciekawostką jest fakt, iż piszący w sieci w tym czasie określali siebie mianem plemienia skrybów (scribe tribe). Termin weblog pojawia się rok póżniej za sprawą Jorna Bergera, badacza twórczości Jamesa Joyce’a. W 1999 roku Peter Merholz wprowadza pojęcie blog. W tym samym roku powstają kolejne witryny umożliwiające internautom łatwe tworzenie i prowadzenie blogów, m.in.: Blogger, Edit This Page, Pitas. Pierwszy polski serwis blogowy powstaje w 2000 roku. Świat zaczyna pisać w internecie.

Przez wiele lat w potocznej świadomości blogowanie kojarzyło się z sieciowym pamiętnikarstwem. Dzisiaj być może jedyną cechą odróżniającą blogi od innych witryn jest stosowana narracja pierwszoosobowa. Choć i ten wyróżnik wydaje się być mało ostry. Wykorzystywane przez blogerów środki przekazu stają się również niezbyt „charakterystyczne”. Powszechnie przecież komunikujemy się wykorzystując fotografię, wideo, przesyłając sobie linki.
Blog Forum Gdańsk
Pozostaje dyskusyjnym wyodrębnianie blogowania jako aktywności „wyjątkowej”, innej, wyróżniającej się, odrębnej. Prawdopodobnie jedyną szansą na dostrzeżenie odmienności jest przyjrzenie się ludziom, którzy blogosferę tworzą. Znakomitą okazją na odnalezienie „różnicy” była odbywająca się 13 i 14 października 2012 roku konferencja Blog Forum Gdańsk. Zebranie w jednym miejscu wielu ciekawych postaci i niebanalnych osobowości to niewątpliwy atut zorganizowanego wydarzenia.

Noszę w sobie jednak pewnego rodzaju ambiwalentność, co do sensowności podejmowania takiego trudu. Poza kilkoma prezentacjami (wyjątkami) program konferencji przedstawiał się jako zestaw instrukcji dotyczących budowania relacji między nadawcą a odbiorcą oraz strategiami promocji witryny w internecie. Być może operowanie w zakresie problemów „zarządzania” blogiem uzasadniało (i ułatwiało jednocześnie) sprofilowanie gdańskiej konferencji? Jasna definicja i „majsterkowanie” przy technologii (przy czym rozumiem to pojęcie znacznie szerzej-otwierając je na wszelkie „zabiegi” konstruowania relacji z otoczeniem) z pewnością ułatwiała sporej części uczestników identyfikację, legitymując ich przynależność do polskiej blogosfery. Jednak niewielu uczestników zjazdu chciała sobie zadać pytanie, co to dzisiaj oznacza?
Gdańskie doświadczenie konferencyjne nie pozwala mi myśleć o blogerach inaczej, jak o środowisku skupionym, w dużej mierze, na przyciąganiu odbiorców i generowaniu rekordów unique user.
Kto wie, być może jedynym prawdziwym wyróżnikiem działania (praktyki) w sieci jest odrębność wynikająca z przesłanek ekonomicznych. Gdyby tak było, kwalifikacja sporej części blogosfery i blogujących do grupy „chcących po prostu zarobić” zamknęłaby pewien rozdział i pozwalała pożegnać się na stałe z wizją romantycznego publikowania w internecie.
Zdjęcia: emdot, Blog Forum Gdańsk
Urodziłem się w małym mieście na Podkarpaciu, tam po raz pierwszy zmuszono mnie tego, żeby zdobyć formalne wykształcenie, chociaż wolałem social learning, zbieranie puszek po napojach i przesiadywanie godzinami przed komputerem w poszukiwaniu szybszej metody na wczytanie gry z kasety do swojego Commodore 64.


