Wikipedia zamknięta na dzień, to nie jest dobry czas na pisanie zadań
SOPA, PIPA czy inne zwierzę próbuje czaić się na i tak już inwigilowany, sprawdzany i kontrolowany Internet. Jej jarzące się ślepia tak bardzo zdenerwowały twórców Wikipedii, że postanowili w ramach protestu zablokować do niej dostęp na cały dzień.
Trzeba będzie iść do biblioteki, ba – trzeba będzie ją znaleźć, a co jeśli wyłączą Google i nie będzie jak znaleźć? Oczywiście zapytamy znajomych na Facebooku czy Twitterze. Co jednak jeśli ci też będą protestować? Trzeba będzie porozmawiać z kimś żywym… To wizja doprawdy tragikomiczna, ale żarty na bok – popieram protest twórców Wikipedii!
Co na to Adek?
Popieram bo…
SOPA PIPA brzmi prawie jak grzbietorodowata Pipa Pipa, z której wyłażą mniejsze pipy, z których każda będzie ograniczała wolność słowa w sieci. Każda mała pipa, idąc za przykładem amerykańskiej mamuśki da prawo lokalnym państwowym władzom do wyłączenia jakiejś strony. Oczywiście wyłączenie to sytuacja ekstremalna, ale patrząc na polskie realia – wystarczy zawiesić stronę na okres postępowania administracyjnego.
Ciekawym elementem jest jednak walka tą samą bronią, czyli zamykaniem dostępu. Miecz (obusieczny) jest więc jeden, może do niego podejść każdy i sobie pomachać… Chociaż może miecz to złe słowo; pstryczek do włączania jest jeden, tylko do tej pory dostęp do niego mieli tylko twórcy i zarządzający serwisami.
Urodziłem się w małym mieście na Podkarpaciu, tam po raz pierwszy zmuszono mnie tego, żeby zdobyć formalne wykształcenie, chociaż wolałem social learning, zbieranie puszek po napojach i przesiadywanie godzinami przed komputerem w poszukiwaniu szybszej metody na wczytanie gry z kasety do swojego Commodore 64.


