NA SKRÓTY
Piotr Peszko
+48 605 570 195
ppeszko@gmail.com

Debata o ePodręcznikach – wnioski i wrażenia

Debata o ePodręcznikach – wnioski i wrażenia

8 grudnia 2011

Robiąc sobie przerwę w samochodowej wyprawie z Warszawy do Krakowa i zastanawiając się, jak bardzo  po mojej prezentacji nie lubią mnie wydawcy, postanowiłem „na gorąco” napisać o wrażeniach, wnioskach i ciekawych tematach, które poruszane były w trakcie dzisiejszej debaty: „Podręczniki 2.0. Czy cyfrowe książki i biblioteki są już warte szkolnej wyprawki?„. Po pierwsze, nie zdarza mi się codziennie  widywać na żywo dwóch ministrów, byłem więc pod wrażeniem. Po drugie, takie międzynarodowe i międzybranżowe spotkania są moim zdaniem konieczne – z tym, że mogłyby trwać tydzień i ciągle byłoby mało (chyba, że rozdano by noże, tudzież inne narzędzia). Niemniej jednak, kilka ważnych, może nawet bardzo ważnych kwestii zostało poruszonych, a oprócz tego –  Minister Boni ogłosił, że realizowany będzie pilotażowy projekt cyfryzacji polskich szkół, na który przeznaczono kwotę 50 milionów zł.

Kwestię projektu zostawmy jednak na koniec, bo generalnie nie wiadomo o nim wiele. Wróćmy do debaty. Z mojego punktu widzenia, a siedziałem troszkę z boku, na sali bardzo łatwo można było zidentyfikować kilka obozów. Pierwszy reprezentowany był przez wydawców, którzy zajadle bronili status quo, jednocześnie mówiąc, że są gotowi na wszystko (może seriale im się pomyliły) i multimedia to chleb powszedni, tylko co z tymi rozporządzeniami… Drugi obóz to narzekający nauczyciele i dyrektorzy, a trzeci – cała reszta, w skład której wchodzą ci co by chcieli i mogli, ci co by chcieli, a nie mogą, i ci, co byli tam z przypadku.

Wiatr zachodni umiarkowany
Bardzo wartościowe, zwłaszcza z praktycznego punktu widzenia, okazały się prezentacje zagranicznych gości. Zaangażowani profesjonaliści – tak bym ich nazwał – w swoich prezentacjach zawarli ogólną receptę na to jak dodawać „e” do szkół. Przede wszystkim skupili się na tym, że sama technologia nie przyczyni się do sukcesu elektronicznych podręczników i innych tego typu materiałów.

Bazując więc na zagranicznych doświadczeniach można z pewnością stwierdzić, że potrzebujemy:

  • właściwych decyzji politycznych,
  • programu pilotażowego w małej skali,
  • odpowiedniego programu wdrożenia (nie za szybko, nie za wolno, ale bez prawa odwrotu),
  • włączenia w program wszystkich decydentów i zainteresowanych.

Holenderskie specyfiki
Dalida van Dessel, współtwórczyni projektu „Les 2.0”, specjalistka ds. edukacji w holenderskim Instytucie Wizji i Fonii powiedziała, że:

  • program wdrażania ICT w holenderskiej edukacji rozpoczął się 10 lat temu,
  • 98% szkół ma wi-fi lub szybki Internet,
  • 50% nauczycieli korzysta z e-learningu,
  • 53% z nich musi tworzyć swoje własne materiały, a nauczyciele należący do omawianego konsorcjum edukacyjnego obowiązkowo poświęcają 1 dzień pracy (8 godzin, tak, AŻ OSIEM) w tygodniu na tworzenie materiałów szkoleniowych.

Oprócz tego Holendrzy pomyśleli o tym, że standardy to podstawa. IEEE-LOM, opisywany przeze mnie już dawno, jest używany do opisu materiałów edukacyjnych, a SCORM  zapewnia łatwą wymianę treści. Doczekamy się u nas tego prostego kroku?

50 mln zł na pilotażowy program cyfryzacji szkół
Newsem dnia okazała się deklaracja ministra Michała Boniego, że wczoraj zaakceptowany został budżet pilotażowego programu cyfryzacji szkół. Na realizację przewidziana jest, spora jak na pilotaż, kwota 50 mln zł. Plan programu ma być gotowy na przełomie lutego i marca. Do tego czasu prowadzone będą rozmowy z różnymi zainteresowanymi grupami, w skład których mają wejść nauczyciele, wydawcy, twórcy materiałów, edukatorzy i inni. Ponadto ma być przeprowadzone rozpoznanie usług, produktów i działań, które już teraz są podejmowane i realizowane. W wyniku działań pilotażowych ma powstać właściwy program cyfryzacji, którego stopniowe wdrożenie ma się rozpocząć we wrześniu 2013.

Jadę dalej
Podsumowuję, bo noc już ciemna, a droga daleka. Poruszonych zostało mnóstwo ciekawych kwestii. W przypadku niektórych nie potrafiłem usiedzieć spokojnie i musiałem wtrącić swoje uparte 3 grosze. Jasne, że trochę było gadania na temat oczywistych kwestii, na przykład:

  • fakt, że żyjemy i uczymy się inaczej, a szkoła bardzo odstaje,
  • czy nauczyciele sobie poradzą i z czego ich szkolić (najlepiej już zacząć sprzedaż szkoleń),
  • czy dyrektorzy sobie poradzą, czy może trzeba zacząć cyfryzację od nich (tak zwanym mimochodem Microsoft zareklamował swoją chmurę, realizowany projekt i system wspierający usługi zarządcze – Czyżby CRM w szkole?)
  • czyja to wina, że jest tak jak jest,
  • dlaczego nikt nie pyta nauczycieli, czego chcą,
  • itp.

Bardzo podobały mi się natomiast nagrania uczniów wypowiadających się na temat e-podręczników, a także nauczycieli, którzy komentowali pomysł cyfryzacji kontrastując go z realiami, w których pracują. Nie przedłużając – czekam na obiecane nagrania i wyniki ankiet przeprowadzonych wśród 2 grup nauczycieli, będzie o czym pisać, a tymczasem odsyłam do relacji na stronie Gazety.

W ramach rekompensaty za chaotyczność relacji – pocztówka z podróży i towarzysząca mi w drodze muzyka.

""
1
Previous
Next
o-autorze
Piotr PESZKO

Urodziłem się w małym mieście na Podkarpaciu, tam po raz pierwszy zmuszono mnie tego, żeby zdobyć formalne wykształcenie, chociaż wolałem social learning, zbieranie puszek po napojach i przesiadywanie godzinami przed komputerem w poszukiwaniu szybszej metody na wczytanie gry z kasety do swojego Commodore 64.