iPad2 dla edukacji – dobro marketingowe
Pojawił się nowy iPad, więc obowiązkowym jest przygotowanie wpisu na jego temat. Kolejna wersja urządzenia pozycjonowanego jako „musisz to mieć” i „rewolucja technologiczna” 25 marca pojawi się na polskim rynku i jest pozycjonowana między innymi na narzędzie edukacyjne. Film promocyjny zawiera spory fragment, na którym nauczycielka prezentuje aplikację do nauki zagadnień związanych z układem słonecznym. Ze swojej perspektywy uważam przedstawione podejście jako sporą przesadę i raczej niefortunną próbę komunikowania co można z tabletem zrobić w szkole.
This will be especially valuable for recession-hit school districts, such as Detroit, scrambling for ways to solve ballooning class sizes. Skeptical educators can be relieved that the iPad was deemed classroom ready by Reed College, and that remote learning can be just as effective as in-class lecturing.
Ten fragment to chyba kopiuj-wklej z prospektu dla sprzedawców, ze sprytnym pominięciem istotnych szczegółów raportu z Reed College oraz pominięciem faktu początkowej ekscytacji nowinkami technicznymi. Po pierwsze iPad w najtańszej wersji kosztuje w USA 499$, a jak podają autorzy raportu, ankietowani studenci Reed byliby w stanie zapłacić za tablet maksymalnie 300$. Najczęściej wybieraną przez nich ceną była 249$. Biorąc pod uwagę fakt, że łączny koszt posiadania komputera, smartfonu (dużo powszechniej stosowanrgo) i tabletu, najlepiej kompatybilnych ze sobą jest dużo, dużo wyższy, autorzy szacują, że na faktyczną adaptację tabletów przez studentów potrzebujemy jeszcze dwa, trzy lata (biorąc pod uwagę, że cena ich będzie spadała). W Polsce iPad w wersji minimalnej kosztuje około 2000zł, co sprawia, że w tej chwili jest raczej nieosiągalny dla uczniów, czy nauczycieli.
I tutaj apel do wydawnictw edukacyjnych, które mają fundusze na research i nowe technologie, może warto byłoby popatrzeć z wysokości na tę niszę?
Musimy jednak brać pod uwagę fakt, że jest to urządzenie przeznaczone głównie do odbierania treści. Do tworzenia materiałów szkoleniowych, pisania i robienia prezentacji i tak będzie nam potrzebny komputer, a większą mobilność zapewni smartfon. O potencjale trenerskim urządzenia napiszę już wkrótce, bo muszę skomponowany zestaw aplikacji przetestować kilka razy w boju, ale zdradzę wam już tajemnicę – że da się i jest ciekawie.
Wersja 2 próbuje zmyć z siebie piętno pasożyta informacyjnego i daje możliwość nagrywania materiałów video i robienia zdjęć, ale biorąc pod uwagę fakt, że video trzeba w wielu wypadkach przynajmniej w minimalnym stopniu montować nie jest już tak wesoło
Urodziłem się w małym mieście na Podkarpaciu, tam po raz pierwszy zmuszono mnie tego, żeby zdobyć formalne wykształcenie, chociaż wolałem social learning, zbieranie puszek po napojach i przesiadywanie godzinami przed komputerem w poszukiwaniu szybszej metody na wczytanie gry z kasety do swojego Commodore 64.


