NA SKRÓTY
Piotr Peszko
+48 605 570 195
ppeszko@gmail.com

Educamp – na gorąco

Educamp – na gorąco

30 września 2010

Pierwszy educamp okazał się być jak podwójna wódka z Red Bullem. Minęło już ponad 12 godzin od momentu rozpoczęcia EduCamp-a i wypadałoby napisać coś o swoich wrażeniach. Ciężko mi się zabrać do życia, świat jakoś tak spowolniał, straciłem głos, zyskałem apetyt i nowych znajomych.

Przyznam szczerze, że bardzo ciężko idzie mi myślenie i generalnie wpis ten jest pełen wysiłku, co zapewne da się wyczuć już w pierwszych linijkach.  Samo przez się, daje to podstawę do spekulowania jak było.

Dla mnie educamp rozpoczął się w okolicach południa, kiedy to wydrukowałem listę zwycięzców konkursu oraz agendę – na czarno (sic!) chyba po to, żeby gorzej było mi ją czytać. No ale nie miało to większego znaczenia. Rozpoczęło się ogarnianie.

Klub Drukarnia przygotowany był do imprezy na 100%, podobnie jak koledzy z Verx’a, którzy zapewnili wsparcie techniczne, a w zasadzie zajęli się wszystkimi technikaliami. Bart grał, Webshake team nagrywał, Max nagrywał, Andrzej pstrykał, a ja przyznam szczerze nie specjalnie wiedziałem co się dzieje, po prostu działo się. Dla mnie działo się tak samo od początku, i w zasadzie dopiero wczoraj Marcin (Webshake) uświadomił mi, że nie działo się samo, że potrafiłem do niego dzwonić 8 rano/wieczorem. 🙂
W każdym razie, jakkolwiek głupio to zabrzmi, przyszło lekko, aczkolwiek nie bez wysiłku, stało się z mojego punktu widzenia trochę samo, czyli dzięki Wam.

Krakowskie korki spowodowały, że mieliśmy małe opóźnienie, ale dzięki zgranemu teamowi hostess (wielkie dzięki dziewczyny) po zejściu do konferencyjnego hadesu Pan Marek, Pani Renata, Pan Jarek itd. stawali się Markami, Jarkami i Renatami, z którymi można się napić piwa i pogadać.

Prezentacje za klika dni będzie można obejrzeć w sieci, więc nie zamierzam o nich pisać, ocenicie sami. Jutro powinny pojawić sie zdjęcia, a za kilka kolejnych dni bardziej spójna relacja, a teraz relaks

""
1
Previous
Next
o-autorze
Piotr PESZKO

Urodziłem się w małym mieście na Podkarpaciu, tam po raz pierwszy zmuszono mnie tego, żeby zdobyć formalne wykształcenie, chociaż wolałem social learning, zbieranie puszek po napojach i przesiadywanie godzinami przed komputerem w poszukiwaniu szybszej metody na wczytanie gry z kasety do swojego Commodore 64.