NA SKRÓTY
Piotr Peszko
+48 605 570 195
ppeszko@gmail.com

Kupujemy marketowy szajs i narzekamy

Kupujemy marketowy szajs i narzekamy

4 stycznia 2013

Jak reszta redakcji AntyWeb chciałem zabrać się za opublikowanie informacji na temat sprzętu, z którego korzystam. Niestety się nie udało, bo naszła mnie melancholijna wieczorna refleksja: Kupujemy marketowy szajs, a później innym wytykamy, że szpanują jabłkami. A poza tym, to takie trochę jak Big Brother.

Zacznę od tego, że kiedy po raz pierwszy w życiu dowiedziałem się, że moją podstawową maszyną do pracy będzie komputer z jabłkiem nie mogłem się doczekać. Pokładałem w nim wszystkie niespełnione marzenia użytkownika, który potrafił trochę więcej niż tylko korzystać z Worda. MacBook Pro miał być spełnieniem wszystkich oczekiwań, które narastały przez lata korzystania z DOS-ów, Windowsów, Linuksów, nie próbując sobie nawet przypomnieć męki ze starym Solarisem. Co się stało, łatwo przewidzieć. Jabłko okazało się być równie męczące i obarczone zestawem swoich problemów, niuansów i niedogodności. Wtedy jednak pokazywanie się z nim na konferencjach było jak najbardziej na miejscu.

Kilka lat później kupiłem więc pierwszego, własnego, całkiem prywatnego MacBooka Pro, ale czar prysł, bo jednocześnie stałem się posiadaczem HP EliteBook Workstation 8560w. Z obydwu korzystam dokładnie rok, więc jest to czas na pewne wnioski. Trochę dla samego siebie, żeby otrzepać się z uwielbienia dla makówek, a trochę dla zainicjowania dyskusji o tym, że dobry sprzęt po prostu musi kosztować.

PREZENTACJERobię

Przez cały rok korzystałem z obydwu maszyn w zależności od potrzeb, miejsca czy własnego widzimisię. Na początku fanatyzm Apple umocowany wydaną kwotą nie pozwolił mi przyznać się do tego, że różnic nie odczuwam. Rok po tym fakcie jestem pewny. Nie odczuwam pomiędzy nimi żadnych różnic, ani w wydajności ich samych, ani wykonywanej za ich pomocą pracy. Większość pracy i tak dzieje się w przeglądarce, lub bardzo podobnych (czasami niemal identycznych) narzędziach i systemie plików w chmurze. Po roku kompletnie przestało mnie też interesować, co jest w ich wnętrzu. Parametry w stylu rodzaj procesora, pojemność dysku, czy ilość pamięci RAM mam kompletnie gdzieś. Komputer ma działać szybko, długo bez prądu i jakiejkolwiek ingerencji, ale może to po prostu starość.

Wracając jednak do tematu. W większości wypadków spotykam się z tym, że znajomi kupują komputery z serii – najtańszy z możliwych z najlepszymi parametrami. Niestety takie coś w przyrodzie nie występuje. Nawet w przypadku win tanie jest dobre, tylko dlatego, że jest tanie.

Jeśli komputer jest Twoim narzędziem pracy. Jeśli do tego wrzucasz go w koszty prowadzonej działalności, a co miesiąc amortyzujesz, to na litość ewentualnych bogów, w których wierzysz kup coś (wcale nie z półki Apple) co sprawi, że przestaniesz narzekać, marudzić, przeinstalowywać i kombinować. Odpuść półkę LOW END.

""
1
Previous
Next
o-autorze
Piotr PESZKO

Urodziłem się w małym mieście na Podkarpaciu, tam po raz pierwszy zmuszono mnie tego, żeby zdobyć formalne wykształcenie, chociaż wolałem social learning, zbieranie puszek po napojach i przesiadywanie godzinami przed komputerem w poszukiwaniu szybszej metody na wczytanie gry z kasety do swojego Commodore 64.

  • damdam

    Popieram! Co do Maków (sam mam dwa) to pewnie nie bedzie roznicy miedzy MacBookiem za 7 tys. a innym laptopem za taka samą kwotę. Ja wolę Apple ale to kwestia wygody. Ludzie jednak porównują np. parametry MacBooka z tańszym o kilka tysięcy innym laptopem i narzekają że się ktoś lansuję z jabłkiem bo duzo zaplacił. Ale tak jak napisales, komputer ma po prostu działać. W przypadku tych tańszych komputerów niestety często jest z tym problem.

  • Paweł

    Dla mnie Apple wygrywa jedynie z uwagi na wygodę – jakieś 1,5 roku temu kupiłem MBW i Vaio i pod względem szybkości są ze sobą na równi, natomiast komfort przeglądania internetu (gładzik vaio – żenada) czy pisania jest nieporównywalnie większy na sprzęcie Apple. Poza tym, jak dla mnie FCPX jest przyjemniejszy w obsłudze od Premiere Pro i szybciej mi się na nim montuje niż na sofcie Adobe, a jak wiadomo Final Cut jest tylko na Apple 😉

  • lepiej zainwestować w SSD – i komputer śmiga jak marzenie.

  • Mariusz

    Uważam tak jak napisał Paweł. Mam iMac 21,5′ z końca 2011 i wydałem na niego chyba 4500zł. Kiedyś tak posiedziałem i okazało się że za komputer stacjonarny z monitorem o podobnej jakości matrysy i tymi samymi paramaterami musiałbym wydać nie mniej nić 4000zł. A dzięki Apple dostaje mozliwość łatwego przeniesienia, doskonałą klawiaturę, funkcjonalną myszkę oraz coś co dla mnie najważniejsz OS X raz ze wszystkimi programami dostępnymi wyłącznie dla tego systemu. Praca na Lionie jest po prostu szybka i przyjemna, montaż w Final Cut Pro X niezwykle intuicyjny a tworzenie prostych animacji w Motion 5 łatwe. Jeszcze nigdy się nie zaciął i chyba nie wykazuje takich tendencji. Do tego fajne w tym sprzęcie jest to że nie spada na cenie. Na allegro te same modele chodzą dziś po 4000zł a to i tak z 4GB ramu który rozszerzyłem do 8. Jednak planuję sprzedać komputer i kupić MBP 15′ bo ma trochę lepsze parametry a oferuję coś czego często potrzebuję, mobilność. Polecam wszyskim niezdecydowanym 😉