Single Blog Title

This is a single blog caption
12
Wrz

Koniec epoki kredy – recenzja książki Aleksandry Pezdy


Książka Aleksandry Pezdy – „Koniec Epoki Kredy” to reporterski przewodnik survivalu w nowoczesnym świecie IT dla nauczycieli. Równie dobrze mogłaby nosić tytuł Sztuka przetrwania w internecie, a w każdym kolejnym rozdziale wszyscy leniwi belfrzy podchodzący do internetu jak pies do jeża dowiadywaliby się, że za pomocą analogów noża, patyków i krzesiwa można przeżyć najbardziej wrogim terenie opanowanym przez dzikie plemiona uczniów. Aleksandra Pezda pokazuje, podobnie jak Bear Grylls w swoim programie o przetrwaniu, skoro ja mogę to znaczy, że Ty też!
Przyznam szczerze, że czekałem na tę książkę od wiosny. Pomimo tego, że w moim przypadku bardziej przydatny byłby przewodnik przetrwania w stylu „Bear Grylls w Szkole” i „Tomek w Pokoju Nauczycielskim”, ale ani Grylls się do szkoły nie zapuszcza – boi się, ani Szklarskiego nakłonić do kolejnej części Tomka byłoby ciężko, bo już nie żyje.

Co jest w środku
Zamiast jadowitych pająków, trujący żab, żmij i węży, na które możemy się natknąć próbując przetrwać np. w tropikalnym lesie w książce znajdziemy kompendium wiedzy na temat:

  • wikipedii,
  • blogów,
  • youtube-a,
  • facebook-a,
  • i wiki,
Każdemu narzędziu poświęcony jest cały rozdział, którego zaletą jest jednolita struktura składającą się wprowadzenia (Czy wiesz, że…?), umiejscowienia narzędzia w realiach szkoły (Blogowanie w szkole, Youtube w szkole, Facebook w szkole, Wiki w szkole), pokazania tego, że inni już to robią (Oni to robią) oraz części zawierającej scenariusze wykorzystania oraz instrukcję „Krok po kroku”.
O czym jest ta książka
Po przeglądnięciu spisu treści, czyli mniej więcej tego, co zdążyłem już opowiedzieć, pomyślałem, że będzie to książka o narzędziach i troszkę zacząłem się obawiać, bo z całym szacunkiem dla autorki byłoby to jak pisanie o silniku Wankla z perspektywy pasażera samochodu weń wyposażonego. Okazało się jednak, że książka jest o ludziach, a autorka robi to, co umie najlepiej spędza z nimi czas, przygląda się temu co robią, zadaje pytania „jak?” i „po co?”, a później zbiera to w zgrabny ilustrowany przewodnik.
Autorka włożyła sporo pracy w to, żeby zgłębić każdy z tematów, sprawdzić, gdzie to wszystko się zaczęło i skąd tak faktycznie „biorą się dzieci”. Nie nabierając się na kapustę, bociany, ani inne bajki pseudo-zastosowań i marketingowych sloganów dotarła do samych początków każdego ze wspomnianych narzędzi tworząc tło dla porad i zaleceń.
Niby nic wielkiego, ale jednak. Przedstawione przykłady są realne, rzeczywiste, sprawdzone i skuteczne. Zaproponowane scenariusze konsultowane i „przetestowane na uczniach” i moim zdaniem to stanowi największą wartość.
Dla kogo… ? 
Przygotowując się do napisania tego tekstu zastanawiałem się, kto z tej książki może skorzystać i myślę, że najpierw powinna ona trafić na ręce pani Hall – sugerowałbym w postaci PDF-a, a następnie pomijając wszystkie inne szczeble powinni ją dostać nauczyciele. Nie dyrektorzy, kuratorzy i inni urzędnicy, ale właśnie nauczyciele, bo to oni są w stanie z niej skorzystać i oswoić technologię.
Problem z tą książką widzę jeden, ale za to podstawowy. Może się ona okazać po prostu bronią. Ci, którzy potraktują ją jako podręcznik i usiądą przed ekranem własnego komputera z chęcią zrozumienia „jak to działa”, a później przynajmniej spróbują, będą na wygranej pozycji. Niestety przewodnik pokazuje też, że działania, które trzeba podjąć są banalnie proste, wystarczy do nich adres e-mail i 10 minut klikania. Oznacza to, że wiele osób, którym na sercu leży oświata, albo przynajmniej dobra edukacja własnych dzieci, odpuści wino do kolacji i za 29,99zł kupi tę książkę, aby nauczycielom machać przed nosem.
Podsumowanie
Podejrzewam, że u niekórych belfrów, znam takich, ta książka kojarzyć się będzie, zamiast z pomocnym lethermanem,  z pajączkiem o wdzięcznej nazwie Wałęsak Brazylijski (Phoneutria), którego jad jest śmiertelnie trujący, a jednocześnie powoduje wielogodzinne erekcje prowadzące do impotencji i o ile długa erekcja może się czasem przydać, to uświadomienie sobie własnej impotencji w dziedzinie nowoczesnej edukacji może być zbyt wysoką ceną.

Wszystkich z innym punktem widzenia, a także tych rozżalonych, złych, zbulwersowanych, wściekłych, a zwłaszcza z konstruktywną krytyką zapraszam do komentowania.

Podobało Ci się? Chcesz więcej?

Zostaw swój e-mail, bardzo chętnie przypomnę Ci o nowych treściach, a przy okazji dostaniesz e-booka o elearningu.

Poprzednie newslettery możesz znaleźć na stronie archiwum.

* indicates required