Single Blog Title

This is a single blog caption
9
Lut

Niemal wszytko co musisz wiedzieć o webinarach, webcastach i konferencjach online?

Coraz większa ilość rozwiązań technologicznych wykorzystywanych do realizowania transmisji, organizowania spotkań i szkoleń na żywo powoduje ogromne zamieszanie w definicjach i pojęciach. Razem z Martą Eichstaedt podjąłem się próby sklasyfikowania różnych form współpracy online, transmisji i publikowania video, a także przedstawienia listy dostępnych rozwiązań.

UWAGA: W poniższym tekście skupiamy się na aspektach szkoleniowych. Ponadto zapytałem ekspertów realizujących wdrożenia omawianych rozwiązań jak wygląda to z ich punktu widzenia i okazuje się, że jedynie 5% klientów znajduje się w świecie nowoczesnych rozwiązań związanych z materiałami video. 


Kryteria podziału
ME: Wraz z krok po kroku następującą popularyzacją szkoleń i spotkań transmitowanych przez internet, pojawiły się w języku polskim nowej pojęcia. Są webinary, webcast, videostreaming, transmisje online a także spotkania i warsztaty online.
Moje obserwacje rynku pokazują, że często mamy różne rozumienie tych słów i jest wiele nieporozumień wokół tych haseł a tym samym wokół tego czego możemy się spodziewać zapisując się na przykład na webinar.
Piotrze, otwarte pytanie do Ciebie, jakich określeń, na jakie formy przekazu Ty używasz?

PP: Z mojego punktu widzenia sprawa jest dość prosta i pierwszy krokiem jest klasyczny podział na działania, które “dzieją się w tym samym czasie” – synchroniczne i te, które od czasu nie zależą. Mamy więc dwa zbiory bez części wspólnych.

  1. Web-spotkania, transmisje i web-konferencje,
  2. Wszystkie “casty” (podcasty, webcasty, screencasty), video blogi (vlogi), seriale w stylu webshake.tv itp.

W punkcie 2 podział jest jasny i albo zależy od technologii, albo jest bardzo blisko bloga, albo zbliża się do telewizji. Sprawa prosta i nie specjalnie jest o czym dyskutować. Z mojego doświadczenia wynika, że to punkt 1 powoduje problemy, a tutaj też nie jest trudno, wystarczy przyjąć sprytne kryterium i moim zdaniem tutaj wcale nie jest prosto, bo kryterów jest kilka, a skategoryzować musimy: webinar, webkonferencję, webspotkanie i transmisję. Masz jakiś pomysł na sprytne i jednoznaczne kryterium? Moje typy to:
– status: publiczne/prywatne
– interakcje: są/ brak
– ilość uczestników: 3-4/więcej
– forma: nieformalne/formalne

ME: Świetnie, zostawmy na razie kategorię drugą w spokoju. Choć chciałabym wrócić do określenia webcast. Ale to za moment.
Zajmijmy się grupą nr 1, czyli takimi wydarzeniami, które odbywają się w czasie rzeczywistym. Oznacza to finalnie, że uczestnicy na żywo uczestniczą w takim wydarzeniu. Użyłeś nazw: webinar, webkonferencja, webspotkanie i transmisja. Ja bym dodała warsztat online, jako formę interaktywnego szkolenia w małych grupach. A webspotkanie bym spolszczyła na spotkanie online – choć to spolszczenie może jest dość pozorne. Na razie, trochę na ślepo, bo nie wiem wiem jakie różnice widzisz między webkonferencją a transmisją, dodałabym do kryteriów także:
– przekaz wideo jest kluczowy tak/nie .
Jeśli się zgaszasz, to teraz zdefiniujmy te pojęcia. Zacznijmy od webinaru.Co rozumiesz pod tym pojęciem?


 

Definicje pojęć

PP: Webinar to przecież zlepek angielskich “web” i “seminar”. Moim zdaniem webinar to nic innego jak seminarium, ale realizowane poprzez sieć. Tym samym webinar charakteryzuje się tym, że:
– uczestniczy w nim niewielka (w porównaniu do np. transmisji) liczba osób,
– ma on charakter cykliczny,
– skupia się na konkretnym temacie,
– wymagana jest aktywność uczestników.

ME: Zgadzam się z Tobą co do pochodzenia słowa webinar. To słowo powstało około 10 lat temu i w międzyczasie ewaluowało. Dziś webinary to nie tylko narzędzia szkoleniowe ale i służące do komunikacji marketingowej z potencjalnym lub obecnym klientem firmy. Zostańmy przy wydarzeniach o charakterze szkoleniowym. Moim zdaniem należy tu wprowadzić pojęcie warsztat online (and. web-….). Już tłumaczę dlaczego.
Webinar szkoleniowy z pewnością charakteryzuje się tym, że:
– skupia się na konkretnym temacie,
– wymagana jest aktywność uczestników.
Ale….
celem jest przekazanie wiedzy (a nie przećwiczenie, jak to jest w wypadku warsztatu online)
wymagana jest aktywność uczestinków, ale ograniczona bowiem webinar w przeciwieństwie do warsztatu online może gromadzć nawet i kilkaset osób. Dlatego ta aktywność jest ograniczona głównie do czatu, ankiet, testów.
W odróżnieniu od tego jest druga forma synchronicznego szkolenia online, czyli warsztat online. Ten charakteryzuje się tym, że:
grupa jest mała (do 12 osób)
– cele to przekazanie i przećwiczenie określonych treści
duża interakcja – użyjemy także tablicy interaktywnej, każdy z uczestników będzie zamiast pisać mówił, trener zaproponuje ćwiczenia indywidualne i grupowe (po to niektóre programy oferują możliwość otworzenia kilku pokoi wirtualnych w czasie jednego szkolenia, by uczestnicy w małych grupach w nich pracowali, a potem na forum całej grupy prezentowali wyniki). Także czat może mieć inną funkcję niż w wypadku webinaru. W tym ostatnim służy on głównie do zadawania pytań. W warsztacie online może być częścią ćwiczenia a umieszczone tam przez uczestników treści mogą zostać przez trenera przekopiowane na interaktywną tablicę, pogrupowane. Wszystko po to, aby na przykładach czy też pomysłach pochodzących z grupy dalej pracować.

wideo pokazujące trenera nie jest główną osią przekazu

Dla mnie bardzo ważnym w webianrze i warsztacie online jest także to, że wideo pokazujące trenera nie jest główną osią przekazu. To rzecz, którą w Polsce warto podkreślać! Część polskich producentów programów do czegoś, co dla mnie jest transmisją online mówi, że oferuje programy do webinarów. Tymczasem organizacja wydarzeń na ich oprogramowaniu wymaga przyjazdu ekipy z kamerą i transmitowanie wydarzenia na żywo. Część z nich oferuje także programy, które nie mają podstawowych narzędzi interkacji, na przykład narzędzia do ankiet.
Tak więc podsumowując mój wywód. Proponuję używać dwóch pojęć:

  • webinary (mniej interaktywne, duża ilość uczestników, wideo nie jest głownym narzędziem przekazu)
  • warsztaty online (duża interakcji, dużo ćwiczeń, mało wykładu, mała ilość uczestników).

A na zakończenie słowo o webinarach marketingowych. Ich celem jest budowanie bazy danych potencjalnych klientów, pozyskanie ich oraz utrzymanie klienta. W takich wypadkach inczej pozyskamy uczestników, na innych założeniach przygotujemy scenariusz tego wydarzenia i inaczej ocenimy jego efektywność.
Czy jesteś w takim razie w stanie zgodzić się z moją propozycją definicji webinaru i warsztatu online?


 

Czy używać kamery?

PP: Generalnie trudno byłoby się nie zgodzić. Mamy więc webinar i warsztaty online. Niemniej jednak myślę, że kością niezgody w tej naszej dyskusji może być to zdanie:
“Dla mnie bardzo ważnym w webinarze i warsztacie online jest także to, że wideo pokazujące trenera nie jest główną osią przekazu. To rzecz, którą w Polsce warto podkreślać!”
O ile w przypadku webinaru jestem się w stanie zgodzić, o tyle w przypadku warsztatów online niekoniecznie, to zależy od ich formy. Ponieważ pracuję w bardzo rozproszonych geograficznie projektach wspomniane warsztaty online są nieodzownym narzędziem komunikacji. Często zdarza się też, że ważniejsza jest transmisja video, np. tablicy, niż transmisja prezentacji. Oczywiście “gadająca głowa” niewiele wnosi, jednak mam ciekawe doświadczenia jeśli chodzi o skupianie uwagi na temacie, w momencie, gdy każdy z uczestników ma podłączoną kamerę i każdego widać. Nie da się wtedy spać przed kompem, a w zasadzie ciężko też zajmować się czymś innym niż tematem warsztatów. Może warto popatrzeć na “gadające głowy” też z tej perspektywy.

“gadająca głowa” niewiele wnosi, jednak mam ciekawe doświadczenia jeśli chodzi o skupianie uwagi na temacie

Jeśli chodzi o kwestie marketingowe to się nie wypowiadam, bo nie znam się na tym. Generalnie rzecz biorąc, jeśli zapisuję się na serię webinarów i już od pierwszego słyszę jakie to rozwiązanie jest wspaniałe i jakie ma korzyści, bla, bla, bla. To po prostu dziękuję i nie uczestniczę w reszcie, chyba że produkt sam w sobie mnie interesuje (np. nowe wersje narzędzi Adobe).

ME: Mówię z takim naciskiem o użyciu wideo głównie dlatego, że w Polsce mamy do czynienia z fenomenem lokalnych firm, które oferują coś co jest transmisją online a reklamują to jako webinar. Wytworzyło to takie wyobrażenie, że każdy webinar to wideo z trenerem i nic więcej. Z drugiej strony oczywiście zgadzam się z Tobą, że na wielu spotkaniach wideo się przydaje.
To pójdźmy dalej: web konferencja i transmisja. Czym się w Twoich oczach różnią?

PP: Ten podział jest jasny, ale nie jest bardzo jednoznaczny. Zalożyć możemy, że transmisja to rozwiązanie pozwalające na oglądanie określonego wydarzenia w internecie. Możemy też założyć, że wszystcy “prezentujący” są w tym samym miejscu. Natomiast web konferencja to dla mnie coś w stylu tele konferencji, ale z wykorzystaniem interentowej aplikacji. Takie spotkanie online, gdzie kilka osób jednocześnie dyskutuje na jakiś temat. Kryterium podziału może być więc jedność miejsca prezentujących, wtedy te dwa rozwiązania stoją na przeciwległych biegunach. Podczas transmisji prezenterzy są w tym samym miejscu, a web konferencja pozwala na spotkanie się online, a nie w rzeczywistości. I teraz pewnym rodzajem web konferencji, jest web spotkanie. Różnią się tym, że web konferencja jest wtedy, gdy materiał jest upubliczniany, ma widzów.

web konferencja to dla mnie coś w stylu tele konferencji, ale z wykorzystaniem interentowej aplikacji

Web spotkanie, to rozwiązanie, w którym każdy z uczestników może być prezentującym. Podczas kilku projektów UE, w których miałem okazję brać udział korzystano z narzędzia FlashMeeting. Plusem była łatwość wykorzystania: http://openlearn.open.ac.uk/course/view.php?name=FM. Czy zapomnieliśmy jeszcze o czymś?
ME: Świetnie, że o tym mówimy, bo widzę, że także tu używamy różnej nomenklatury. Idźmy po koleji i zacznijmy od transmisje (online).
Czy dobrze rozumiem, że w Twoim rozumieniu, transmisja (online) polega na transmitowaniu w czasie rzeczywistym, na przykład konferencji? Część uczestników obecna jest na sali a część ogląda ją ze swoich domów czy też biur. Aby takie wydarzenie zorganizować, potrzebna jest aplikacja do videostramingu oraz ekipa z profesjonalną kamerą lub nawet dwoma oraz ze sprzętem do transmisji głosu. W wersji prostej slajdy prelegenta są pokazywane prosto z kamery a w wersji zaawansowanej są umieszczane przez realizatora w odpowiednich miejscach wypowiedzi prelegenta prosto z komputera, wtedy ich jakość jest też lepsza. Czy tu dobrze Cię zrozumiałam?


 

Czy potrzebna jest ekipa realizatorów transmisji?

PP: Tak, masz rację. Z tym, że wcale nie potrzebujesz super wielkiej ekipy, ani wielu realizatorów. Jest w internecie kilka serwisów, które pozwalają zrealizować transmisję za darmo. Moim ulubiony, jest chyba justin.tv. Pozwala na transmitowanie materiału video np. przy użyciu telefonu komórkowego i automatycznie publikuje link na facebooka, czy twittera, a na koniec wrzuci nagrane video na youtube. Więc jedziesz na konferencję ustawiasz telefon w fajnym miejscu i fru! Oczywiście jakość nie ta, co w przypadku profesjonalistów, ale działa.
W przypadku zaawansowanych rozwiązań jest różnie, czasami prezentacja miksowana jest z widokiem prelegenta przez realizora, czasami nie, ale tutaj wchodzimy na pole o nazwie telewizja. Moim zdaniem prowadząc jakieś szkolenie fajnie – nawet z ciekawości zrobić transmisję i otworzyć się na informację zwrotną. Zaryzykowałabyś?

ME: Brałam udział w takiej transmisji online w czasie konferencji “How to Webcast”, kiedy to moja prezentacja była transmitowana na żywo a następnie umieszczona w sieci i można ją do dziś oglądać na przykład na mojej stronie internetowej.
Natomiast bardzo negatywnie w moich oczach wypadają kiepsko przygotowane transmisje i słabo przygotowani prelegenci. Bo jeśli ktoś 60% czasu transmisji patrzy się w kartkę, pomieszczenie jest niedostosowane do transmisji (ekipa nie ma gdzie się ustawić z kamerą i filmuje z jakiegoś kąta, w pomieszczeniu jest bałagan, itp.), brak jest mikrofonów i prelegenci podają go sobie cały czas, to w efekcie ja nie mogę się skupić na treści.
Ale wracając do definicji, to jak widzę ustaliliśmy, że transmisje online to takie wydarzenia (konferencje, szkolenia, itp), które są transmitowane kamerą (z mniejszym lub większym zaangażowaniem profesjonalistów od obsługi kamery, dźwięku i aplikacji).
Padły jeszcze takie pojęcia jak web konferencja i web spotkanie. Twoja definicja web konferencji mnie przekonuje, podobnie jak web spotkanie, które na nazywam spotkaniem online. Może ono się odbywać w relacji firma – klient a także między pracownikami firmy.Tu przykładem programu dostępnego na zasadzie SaaS, który jest pozycjonowany właśnie w tej niszy jest Webex Meet i GoToMeeting.
Korci mnie jeszcze hasło webcast. Ja używam go zamiennie do pojęcia webinar. Zgodnie ze słowami Rogera Courville’a, który w swej książce “The Virtual Presenter’s Handbook” twierdzi, że kiedy tworzył się rynek usług realizowanych za pomocą internetu, powstało pojęcie „webcasting”. Była to alternatywa do angielskiego słowa „broadcasting”, czyli transmisji radiowej czy też telewizyjnej. Jednym słowem „webcasting” oznaczał transmisję przez internet (np. spotkań, konferencji, itp.). „Webinar” to słowo, które pojawiło się wraz z rozwojem szkoleń synchronicznych (czyli na żywo) przez internet i jest zbitką słów „Web seminars”. Dziś ta różnica się zatarła i w internecie można spotkać zaproszenia i na webcasty i na webinary. Co ty na to?


 

Co to jest webcast?

PP: Dla mnie webcast i webinar to coś innego i nie pozwalam sobie na zastępowanie tych pojęć. Webcast jest moim zdaniem bardzo blisko screencastu (nagrania czynności na ekranie), czy podcastu (udostępnianego materiału audio). Więc różnica jest taka, że “cast” jest udostępniany w modelu “na żądanie”, takie trochę VOD. Webinar jest natomiast wydarzeniem, o określonym czasie i na żywo. Połączenie ich jest takie, że webinar można nagrać i stworzyć webcast. Tak to wygląda dla mnie. Jeśli przyjmiesz jako punkt wyjścia broadcasting to może i faktycznie tak jest, ale myślę, że definicja webcastu powstała raczej w nurcie podcastu i screencastu, a te materiały nie mają wiele wspólnego z wydarzeniem w czasie rzeczywistym. Oprócz tego wprowadzenie takiego podziału jest po prostu wygodne definicyjnie. Wszelkie “casty” są zapisem dostępnym o każdej porze w formie archiwalnego zapisu, a webinary, transmisje itp. są wydarzeniami.

ME: Masz rację, że takie zdefiniowane webcastu, bo porządkowałoby definicje. Natomiast widzę, że część webinarów w USA nazywana jest webcastami. Ponieważ je odwiedzam, to jednoznacznie stwierdzam, że oba wydarzenia wyglądają tak samo. Więc jednak bliższe jest mi wyjaśnienie Rogera Courville’a.
Proponuję podsumować i podać przykłady programów, które można użyć do realizacji poszczególnych wydarzeń szkoleniowo-marketingowych.


 

Krótkie definicje, których powinieneś używać:

  • Webinar– mniej interaktywne wydarzenia szkoleniowe lub marketingowe prowadzone na ŻYWO, dowolna, często duża ilość uczestników, wideo nie jest głównym narzędziem przekazu. Programy (przykłady): Adobe Connect 8, GoToWebinar, Spreed, ClickWebinar, Microsoft Live Meeting
  • Warsztat online – duża interakcja, dużo ćwiczeń, mało wykładu, mała ilość uczestników
    Programy (przykłady): Adobe Connect 8, Spreed, ClickMeeting
  • Transmisje online – transmisja online wydarzenia typu konferencja, czy też szkolenie.
    Programy (przykłady): Transmisje Online, justin.tv, ustream.com, LivingMedia
  • Web konferencja: wydarzenie w stylu telekonferencji, ale z wykorzystaniem internetowej aplikacji.
  • Web spotkanie (spotkanie online): GoToMeeting, ClickMeeting, Flashmeeting, Spreed, WebexMeet
  • Webcast: przyjmując moją definicję to youtube, vimeo, vzaar, brightcove, videocms

Generalnie nie ma możliwości jednoznacznego przypisania narzędzia do zdefiniowanych typów spotkań, czy transmisji online. Narzędzia są różnorodne i warto się zastanowić czego potrzebujemy, a potem sprawdzić, które nam odpowiada.



Opinie Ekspertów

Piotr Bogdanowicz
Brand Manager Implix producenta ClickMeetingPolski rynek narzędzi do webinarów i spotkań online znajduje się obecnie w bardzo ekscytującej fazie wczesnego rozwoju. Polscy przedsiębiorcy zaczynają dostrzegać liczne korzyści płynące z używania tego typu rozwiązań i wiedzeni zachodnimi trendami rozpoznają w nich świetne uzupełnienie ich codziennej komunikacji biznesowej. Przemawia do nich redukcja wydatków na podróże służbowe, możliwość lepszego gospodarowania czasem czy zorganizowania spotkania w ciągu dosłownie kilku minut – niezależnie od tego, gdzie akurat znajdują się pożądani uczestnicy. To duże wyzwanie dla producentów oprogramowania do konferencji online, ale i zapowiedź ogromnych możliwości rozwoju.Obecność konkurencji w Polsce jest jeszcze stosunkowo niewielka, a co za tym idzie, potencjalni klienci zwykle nie mają rozeznania w oferowanych usługach, a przede wszystkim zaufania do firm oferujących takie rozwiązania. Zachodnie firmy otwierają wprawdzie w Polsce swoje oddziały i oferują polskojęzyczne wersje swoich produktów, lecz zwykle nie są one zbyt dobrze dopasowane do wymagań polskich przedsiębiorców.W ClickMeeting doskonale zdajemy sobie sprawę z potencjału, jaki drzemie w polskim rynku. Jesteśmy firmą w 100% polską i mamy świadomość tego, że specyfika rynku nakazuje przygotowanie zarówno komunikacji marketingowej, cennika, jak i oferty tak, by były bardzo przejrzyste i jasno przedstawiały korzyści płynące z proponowanych rozwiązań. Taka strategia sprawdza się jak dotąd znakomicie – nasze produkty spotykają się zwykle z żywym zainteresowaniem przedsiębiorców.Ważnym aspektem, na który kładziemy nacisk, jest edukacja rodzimych użytkowników. “Webinar”, “webcast” czy “videokonferencja” to terminy wciąż nie do końca zrozumiałe w naszym kraju. Przeciętny polski przedsiębiorca słysząc „platforma do spotkań online” nie wie czego się spodziewać, czym takie oprogramowanie różni się od dobrze znanego mu komunikatora internetowego, a przede wszystkim, co może dzięki niemu zyskać. Tym bardziej doceniamy pracę polskich blogerów i organizatorów szkoleń na temat rynku webinarów i spotkań online. Uważamy, że wyedukowanie społeczności biznesowej co do potencjału, jaki niosą ze sobą takie rozwiązania, jest najlepszą drogą do zbudowania silnego, świadomego rynku webinarów. A stąd już tylko krok do tego, aby polskie firmy zaczęły powszechnie wykorzystywać możliwość wydajnej pracy online.




Tomasz Karwatka
Dyrektor Zarządzający i Prezes Divante, producenta systemu Video CMS.

Cały segment video interaktywnego dynamicznie się rozwija. Co miesiąc widzę nowe pomysły na wykorzystanie możliwości jakie daje nam dziś ta technologia. Zastosowanie video interaktywnego w eLearningu jest szczególnie ciekawą drogą.
Na tym rynku pełnimy rolę doradcy i dostawcy dla naszych klientów. Dla firm takich jak Divante, najważniejsze jest rozpoznanie i zaadresowanie potrzeb klienta.
To prawda, że najbardziej wyedukowani klienci wiedzą dokładnie jakich narzędzi potrzebują. Jest to jednakże mała grupa (oceniam na 5% ogółu zainteresowanych tematem video w edukacji).
Większość klientów w Polsce i Niemczech dopiero rozważa wprowadzenie video internetowego jako kanału komunikacji. Dla nich szalenie istotne jest nie tylko samo narzędzie, ale i doradztwo. Nie zwracają oni większej uwagi na precyzyjne formułowanie oczekiwań – komunikują raczej swoje problemy, wyzwania, szanse i oczekują dopasowania rozwiązania.
Często rozwiązanie ma kompleksowy zakres. Tzn. doradzamy jak stworzyć treść, jak ją publikować oraz jak budować zaangażowanie odbiorców. Jednym z klasycznych modeli jest dostarczenie klientowi listy podwykonawców dla treści (bazując na sieci partnerów), szkolenia z oprogramowania typu Camtasia (tworzenie webcastów) a na koniec dopiero szkolenie z Video CMS.
Warto też podkreślić, że na rozwijających się rynkach – gdzie nie wiadomo jeszcze co się sprawdzi – istotna jest też elastyczność narzędzi. Często klienci wybierają nas bo łączymy moduły publikowania video z transmisjami na żywo, konferencjami, płatnym dostępem i innymi elementami. Obserwujemy też jak nasi klienci eksperymentują z różnymi modelami publikacji treści i budowy zaangażowania. To tylko utwierdza mnie w przekonaniu iż na systematyzację rynku video (w tym video w elearningu) przyjdzie jeszcze czas.

Bartosz Kramek
Project Manager i Redaktor Naczelny Inwestor.tv
Z moich doświadczeń wynika, że kryterium podziału zabawy z wykorzystaniem video w internecie na tzw. live video (czyli przekaz odbywający się w czasie rzeczywistym) oraz video on demand (czyli zapis video dostępny na żądanie w dowolnym czasie) rozkłada nam akcenty, do których w trakcie ich projektowania/tworzenia musimy przywiązywać największą wagę.
Live video generuje spore ryzyko realizacyjne związane z tym, że uwaga odbiorcy skoncentrowna jest w danej jednostce, okresie czasu, a wszystkie nieprzewidziane zdarzenia wymagają natychmiastowej reakcji, która zresztą nie zawsze jest możliwa. Jeśli mamy do czynienia dodatkową z interakcją ze strony odbiorców, presja na realizatorów i prowadzących rośnie. W czasie rzeczywistym wszytko może się zdarzyć, począwszy od zerwania/ trwałej utraty połączenia z internetem przez awarię wykorzytywanego sprzętu (laptopa, kamer) po spóźnienia kluczowych prelegentów, czy odmowę współpracy ze strony serwerów aplikacji streamingowej. Mniejsze znaczenie ma natomiast jakość samego przekazu na rzecz jego płynności. Kluczowa jest również interakcja i utrzymywanie dobrego kontaktu, a w efekcie zaangażowania uczestników.

Produkcja materiałów o charakterze emisji on demand przypomina zabawę w tradycyjne produkcje telewizyjne, zwłaszcza jeśli mamy do czynienia z większym budżetem i potrzebą stworzenia tzw. nagrań wizerunikowych np. filmów korporacyjnych. Przechodzimy wtedy przez cały proces realizacyjny zaczynając od briefu i scenariusza, przez realizację i postprodukcję video, serie modyfikacji ze strony klienta i finalnie publikację i otwartą promocję w internecie bądź w wewnętrznych kanałach informacyjnych danej organizacji. Tutaj sytuacja o tyle bardziej komfortowa, że możemy i powinniśmy dopieszczać nasze nagranie (wielokrotnie powtarzając poszczególne ujęcia) tak długo, aż poczujemy, że błyszczy z każdej strony – oczywiście mieszcząc się w granicach rozsądku i założonego na realizację czasu.

Warto też pamiętać, że obok filmów stricte wizerunkowych VOD może powstawać również jako rezultat prostej archwizacji live video. W takim przypadku, z punktu widzenia odbiorcy kluczowa jest szybkość jego publikacji (związana z aktualnością i świeżością danego materiału), a klienta dodatkowo interesuje dostęp do statystyk monitorujących popularność nagrań, za które zapłacił, tudzież możliwość rozbudowy posiadanej bazy danych osobowo-kontaktowych uczestników (zbieranych np. przy pomocy rejestracji koniecznej do odtworzenia filmu).

Osobnym zagadnieniem są platformy video e-learningowe, grupujące materiały video w ciąg filmów szkoleniowych połączonych z bardziej zaawansowanymi narzędziami interakcji, ewaluacji wiedzy i monitoringu aktywności użytkowników.

zdjęcie: im.no.hero

Podobało Ci się? Chcesz więcej?

Zostaw swój e-mail, bardzo chętnie przypomnę Ci o nowych treściach, a przy okazji dostaniesz e-booka o elearningu.

Poprzednie newslettery możesz znaleźć na stronie archiwum.

* indicates required