Single Blog Title

This is a single blog caption
16
Gru

W świecie szkoleń wygra ten, kto pierwszy zrobi to jak Uber

Kiedy dotarła do mnie informacja, że w Krakowie pojawi się Uber szybko zapisałem się na newsletter, bo chciałem wiedzieć jak to wygląda z perspektywy kierowcy. Nie zamierzałem jeździć, chciałem zobaczyć jak to działa. Wybrałem się na spotkanie, zrozumiałem co i jak. Mam nawet konto kierowcy, ale nigdy nim nie zostałem. Stałem się za to wiernym klientem.

6 plusów

Lubię Uber. Podoba mi się bardzo idea usługi i efektywność jej działania. To po prostu działa i nie zapominając o wszystkich „ale” bardzo doceniam tę usługą za:

  1. Brak konieczności dzwonienia do kilku korporacji taksówkarskich i w pierwszym rzędzie słuchania marnej melodyjki, a później osoby, która wcale nie chce tam pracować, a następnie czekania na znalezienie taksówki, albo wręcz przeciwnie czekanie kilka minut, bo nie ma kierowcy.
  2. Czyste, bo oceniane przez podróżnych samochody, w których nie śmierdzi wsiąkniętym dymem tytoniowym, przepoconym właścicielem i starym pokrowcem pokrywającym wysiedzianą kanapę.
  3. Uprzejmych, bo ocenianych ciągle kierowców, którzy sprawiają wrażenie (może udają, ale co mi tam), że chcą jeździć i są po prostu sympatyczni.
  4. Banalnie prosty sposób płatności.
  5. Fakt, że wiem, gdzie i jak jadę, oraz ile będzie trwała podróż. Dotyczy to zwłaszcza miast, których nie znam.
  6. Możliwość wynajęcia samochodu dostosowanego do potrzeb, np. VIP kiedy mam ochotę na  wizytę w operze (niestety jeszcze nie działa w Polsce).

Branża szkoleniowa tego potrzebuje

Przyglądając się temu jak działa, komunikuje się i rozwija Uber ciekawy jestem kiedy te praktyki zawitają do świata szkoleń. Myślę, że jest już całkiem blisko i że bardzo niewiele potrzeba żeby tak się stało. Ponadto ten, kto zrobi to pierwszy, dobrze i na odpowiednią skalę wygra.

Jeśli nie wierzysz, to zapraszam Cię do małej zabawy. Spróbujmy zrobić eksperyment. Kompletnie ignorując na chwilę to jak działa, do czego dopłaca i komu szkodzi ta aplikacja. Weźmy teksty, które pojawiają się na głównej stronie Ubera i trochę nagnijmy je do branży szkoleniowej. Zobaczmy jak, po małych zmianach, wyglądałby Uber szkoleniowy? Jak mógłby być zbudowany komunikat takiej firmy?

Twoje szkolenie na żądanie. Kursy w kilka minut dzięki aplikacji <tutaj nazwa>. Aplikacja <tutaj nazwa> zamów, ucz się i płać za pomocą telefonu. Możliwość wyboru to cenna rzecz. Zamów szkolenie dostosowane do Twojego stylu i budżetu.

Kierunek rozwoju <nazwa firmy> jest zgodny z tym, dokąd zmierza świat. Dzięki naszym aplikacjom, które w łatwy sposób łączą ekspertów z uczącymi się, rozwój w wielu kierunkach staje się prostszy. Klienci mają o wiele więcej możliwości, a eksperci o wiele więcej zleceń. Od momentu powstania firmy w 2016 r. i wprowadzenia jej usług na rynek w ponad 200 miastach <nazwa firmy> zwiększa swój globalny zasięg w dynamicznym tempie.

Później pojawiają się główne sekcje opisuące działanie i zrzuty ekranu oraz zdjęcia zadowolonych klientów:

  • Dotknij i ucz się
  • Niezawodni trenerzy
  • Przejrzysty cennik
  • Bezgotówkowo i wygodnie
  • Twoja opinia ma znaczenie
  • Wspólne opłaty za szkolenie

Może jestem szczególnie podatny na współczesną marketingową gadkę, ale ten eksperyment do mnie przemawia. Poza tym, skoro Uber zmienił oczekiwania klientów wobec taksówek (nie muszą dzwonić, czekać, szukać postoju, mieć gotówki) to dlaczego nie miałoby tak samo być ze szkoleniami?

Szkolenie jak taksówka

Jeśli śmierdząca taksówka, z kierowcą obwożącym mnie „turystycznie” po zakątkach miasta jest analogią współczesnego szkolenia, które jedynie dużo obiecuje, a okazuje się serią regularnie wysyłanych PDF-ów to ja jestem za. W pełni świadomy tego, że mogę nie być w stanie sprostać konkurencji nowych uber-trenerów i uber-firm szkoleniowych, jestem za, bo uważam, że drogą do sukcesu jest prosty mechanizm, w którym szkolenie jest:

  • mobilne
  • dostępne na żądanie
  • dostosowane do budżetu
  • nie oszukuje
  • dowozi mnie do celu (szkoleniowego) co sam jestem w stanie stwierdzić

Droga branżo wyrwij kilka stron z podręcznika Ubera

Podsumowując to krótkie przemyślenie uważam, że branża szkoleniowa powinna wyrwać kilka stron z podręcznika działań Ubera i zastanowić się, czy chce być ciągle kojarzona ze starą rozwalającą się taksówką i wszystkim co za tym idzie, czy raczej interesuje ją podjęcie ryzyka i pójście w inną stronę.

Dostosowywanie się do potrzeb klientów, mobilna dostępność, personalizacja i treść szkoleniowa zachowująca się jak narzędzie budujące zaangażowanie, prowadząca i zachęcająca do zmiany to niestety nie przemalowany stary grat. Statyczne treści, slajdowiska i e-„dalej”-learning nie zaprowadzą nas w miejsce, gdzie dzisiaj jest Uber. Żeby zbudować sprawnie działającą flotę szkoleniową potrzebujemy przede wszystkim otwartych i chętnych do zaryzykowania głów, dla których mierzalność, personalizacja i powiązanie szkolenia z biznesem jest czymś naturalnym i oczywistym.

Podobało Ci się? Chcesz więcej?

Zostaw swój e-mail, bardzo chętnie przypomnę Ci o nowych treściach, a przy okazji dostaniesz e-booka o elearningu.

Poprzednie newslettery możesz znaleźć na stronie archiwum.

* indicates required