Single Blog Title

This is a single blog caption
14
Wrz

Możesz tworzyć, albo możesz narzekać, czyli dlaczego wspieram edukacyjne startupy

Kiedy kilka miesięcy temu zawitałem w progi krakowskiej firmy iCampus. Spotkałem dwójkę przemiłych ludzi, z którymi teraz rozmawiam kilka razy w tygodniu. Urzekła mnie ich szczerość, otwartość i brak nadęcia. Po prostu robią swoje.

Usiadłem więc w ich biurze, które typowo dla starego miasta zorganizowane jest w klimatycznym mieszkaniu i tak już zostałem, a teraz opowiem Ci dlaczego uwierzyłem, w ich narzędzie i dlaczego zdecydowałem się na współpracę, która aktualnie polega na prowadzeniu dla nich bloga , a już wkrótce zaowocuje też webinarami.

Po pierwsze: bo nie mają złudzeń

eLearning w Polsce w jest dzisiaj na etapie, w którym nie ma ściemy. Szkolenia online straciły na swojej nowości i magii, którą odziedziczyły razem ze swoim internetowym rodowodem. Coraz mniej jest też klientów, którzy chcą kupić szkolenie online tylko dlatego, że jest to modne, a coraz więcej takich, którzy chcą, żeby pokazać im wartość dodaną i przełożenie na złotówki, minuty, lub kalorie (oczywiście finalnie zaoszczędzone, lub zarobione).

Jeszcze kilka lat temu przy natłoku EFS-ów branża szkoleniowa chciała chwalić się „elearningiem”. Wszystko było poprzedzane literką „e” i każdy z nas (nie będę się uderzał w nic, bo nie mam powodów) kosił na tym niezłą kasę – chociażby dlatego, że niewielu ludzi wiedziało o tym, że na przykład Articulate Studio w kilka minut konwertuje pliki PPT do wersji Flash nadającej się do powieszenia treści na Moodle. Kto nigdy tak nie zrobił niech rzuci kamień (a ja go chętnie złapię). E-learning był jak suplement witaminowy, pomagał na wszystko, wszystko leczył i był niezbędny do życia, rozpalał konary, ograniczał wzdęcia i odbudowywał szkliwo.

Za unijne pieniądze wspięliśmy się więc z doliny innowacji (c) i na fali euforii podsycanej kolejnymi transzami wywindowaliśmy się na wierzchołek rozdmuchanych oczekiwań (a). Tam był raj, mogliśmy wszystko! No i kilka lat tam posiedzieliśmy nie myśląc o tym, że jak tylko skończą się „darmowe” pieniądze na próbowanie nowych rzeczy, to pofruniemy w kierunku tak nam bliskiego dołka rozczarowania (b).
Aż tu nagle…

krzywa gartnera wywiadJeb! Zniknęły pieniądze, zniknęła magia witaminowego suplementu. Została szara rzeczywistość i przeglądanie książki telefonicznej w celu znalezienia klienta na nasze lekcje angielskiego, albo szkolenie z efektywnych prezentacji. eLearningowa suplementacja okazała się za droga, a efekt jej czuliśmy tylko w innym kolorze moczu i pobolewającej w wyniku hiperwitaminozy nerki.

Pojawiła się gorzka refleksja: EFS-y zepsuły branżę szkoleniową!

Smutek, żal i niedowierzanie, bo teraz nie wiadomo, czy e-learning robić, czy nie robić; części się przecież podobało, część ciągle chce… Pozostał nam po tym pięknym e-eksperymencie kac objawiający się chłodnymi refleksjami, koniecznością kalkulacji i powrotu do podstaw, teorii i uczenia się tego, jak e-learning projektować, tworzyć i wdrażać, żeby to miało sens.

Na szczęście dzisiaj o bólach głowy już nie pamiętami, na rynku pojawiło się sporo ciekawych przykładów, które działają, a co lepsze porywają do działania i faktycznie uczą więc zaczęliśmy kupować książki, czytać, douczać się i powoli wdrapujemy się na coś co, niektórzy nazywają przedgórzem oświecenia i chwała nam za to, bo właśnie w wyniku tego rozczarowania polski rynek obrodził w narzędzia i to narzędzia pasujące do kategorii: bez ściemy.

iCampus stoi w tym miejscu, gdzie kiedyś stał zdrowy rozsądek, o którym zapomniano. Jest bez ściemy dostarcza minimalną ilość potrzebnych narzędzi, które pozwalają stworzyć miejsce do uczenia klientów – koniec, kropka.

Po drugie: bo posłuchali Rogersa

Kontynuując to rozbuchane teoretycznie i pewnie ekstremalnie dla Ciebie nudne (jeśli nie to napisz coś w komentarzu teraz, cokolwiek, chociaż kropkę, ale teraz) przejdźmy od wykresu Gartnera do teorii dyfuzji innowacji Rogersa (jeśli jesteś ze startupu, to krzywą znasz, ale warunki zapomniałeś). Mądry pan Rogers analizował innowację i wyszło mu, że jest kilka warunków, żeby ona się stała.

  1. Dogodność – Innowacja powinna zapewniać wzrost efektywności i być dogodniejsza niż rozwiązanie dotychczasowe.
  2. Zgodność – Innowacja niekompatybilna jest niezrozumiała i nieistotna, a w rezultacie zostaje odrzucona. Zgodność innowacji z istniejącymi normami, wartościami oraz doświadczeniem sprzyja jej upowszechnianiu.
  3. Kompleksowość – Cecha określona przez stopień trudności w zrozumieniu, przyjęciu i stosowaniu nowego rozwiązania.
  4. Podzielność – Możliwość stopniowego wprowadzania lub przyjmowania innowacji.
  5. Przystępność – Innowacja jest przystępna, jeżeli jej charakter i proces jej wykorzystania jest zrozumiały i łatwy do przedstawienia.

I w tych pięciu punktach zawiera się powód numer dwa mojej wiary w krakowskie narzędzie elearningowe.

Organizując różnego rodzaju szkolenia tradycyjne (zgodność) (tak, czasmi mi się zdarza) dla swoich klientów zawsze przygotowuję coś a’la landing page. Taką stronę, która ma jakiś unikalny url (przeważnie wygląda to tak: 2edu.pl/twoja-nazwa-spdfhiotq7) i umieszczam tam niewymagając logowania (przystępność) materiały wprowadzające do szkolenia. Czasami jest to materiał video wprowadzający do e-learningu, czasami jakiś krótki kurs online albo zadanie polegające na obejrzeniu serii szkoleń czy prezentacji. Stronę taką wykrozystuję też do publikowania nagrań z webinarów, udostępniania plików źródłowych, czy instrukcji potrzebnych w czasie warsztatów. Nic skomplikowanego dla mnie, nic skomplikowanego dla klientów (dogodność). Aktualnie jestem na etapie przenoszenia tych materiałów z własnego serwera na serwis iCampus, bo daje on więcej możliwości niż WordPress (np. ankiety i quizy) (podzielność), a poza tym nie muszę całości utrzymywać sam (dogodność).

Tak czy inaczej to jest konkret,

  • dla mnie – bo nie zajmuje dużo czasu, a klient lepiej korzysta ze szkolenia, ma szansę się przygotować, a ja nie muszę nosić plików;
  • dla klienta – bo jeszcze przed szkoleniem jest w stanie wejść w temat, a później może do niego wrócić i skorzystać np. z plików źródłowych.

Po trzecie: bo wartość dodana otwiera budżet (także mój) 

Pokazanie wartości dodanej otwiera wiele budżetów. W tym przypadku otwiera również mój. Fakt, że mogę w kilkanaście minut wyklikać sobie stronę z materiałami szkoleniowymi i za pomocą wysyłanego przez system maila zaprosić do niego moich uczestników szkolenia jest dla mnie wystarczająco przekonująca. Podobnie jak płacę za Dropbox, Spotify i ClickMeeting tak zamierzam płacić za iCampus. W każdym z tych przypadków oferowana usługa po prostu mi się opłaca, jest dla mnie wygodna i pomimo tego, że sporo czasu zajęło mi wybranie najlepszej konfiguracji to mocno wierzę (i trzymam kciuki), że takie aplikacje nadadzą właściwy kierunek temu jak będą wyglądały szkolenia już niedługo, bo…

przecież nie chodzi o to, żeby ciągle klikać w przycisk Dalej. 

Podobało Ci się? Chcesz więcej?

Zostaw swój e-mail, bardzo chętnie przypomnę Ci o nowych treściach, a przy okazji dostaniesz e-booka o elearningu.

Poprzednie newslettery możesz znaleźć na stronie archiwum.

* indicates required