Single Blog Title

This is a single blog caption
5
Lis

Crossfit – dlaczego warto

Jeśli być fit, to z klasą i tak, żeby wszyscy o tym wiedzieli. Taka moda. Taki czas. Taki klimat. Sala pełna spoconych ludzi, komunikacja ograniczona do kilkuznakowych skrótów, ludzie wyglądający jak maszyny, głośna muzyka i uśmiechy na twarzach purpurowych z wysiłku. Później każdy „przybija piątkę”, zapisuje coś na tablicy, robi selfie i biegnie do szatni rozmawiać o PRach, które nie mają nic wspólnego z Public Relations.

Zacznijmy jednak od początku. Rok temu dowiedziałem się, że mam za wysokie ciśnienie – standardowy powód do zmartwień korporacyjnego szczura – no i miałem. Miałem też do wyboru: zmienić tryb życia, albo zacząć wciskać w siebie chemikalia. Jako chemik wybrałem to pierwsze. Najmniejszy wysiłek z mojej strony oznaczał bieganie. Zacząłem. Biegałem. Nudziłem się. Za namową przyjaciela wybrałem się na spinning. Pokręciłem trochę, trochę się zmęczyłem, ale  5 sesjach okazało się, że to jednak nie to.

Chciałem czegoś więcej.

Może z własnej próżności i chęci pochwalenia się, że robię coś innego, coś modnego, coś z sekciarską tajemnicą, dziwnymi zasadami. Może po prostu potrzebowałem czegoś efektywnego i efekciarskiego?

Jak zacząć za darmo?

Po spinningu przyszedł czas na trening na siłowni. Skoro firma „dała” multisporta, to nic nie stało na przeszkodzie. Prawie nic. Niestety kompletnie nie wiedziałem jak korzystać ze wszystkich magicznych sprzętów, które na pierwszy rzut oka wyglądają jak zaawansowane narzędzia tortur.

Ponieważ nie lubię wychodzić na idiotę – Ty lubisz ?- umówiłem się na darmowy trening personalny, który w zasadzie cały przegadałem. Usłyszałem hasło: trening funkcjonalny, a później crossfit i poszedłem do domu.

Oczywiście wujek Google przyniósł miliony rezultatów. Wpadłem w wir oglądania wszystkiego co możliwe. Ogrom filmów, instrukcji programów, terminów, nazw, skrótów, żeby nie powiedzieć hieroglifów. Wniosek był dość prosty: jestem w dupie, bo przecież nie jestem w stanie zrobić tak:

Crossfit-1(to znaczy, dzisiaj już jestem, ale wtedy jeszcze o tym nie wiedziałem)

Nie byłem w stanie przebiec 5 kilometrów, zrobić 10 pompek, ani 20 brzuszków. Za to idealnie potrafiłem szukać sobie wymówek, jeszcze lepiej nie znajdować czasu, a najlepiej to wmawiać sobie, że przecież dobrze wyglądam i nieźle się czuje, a ciśnienie to sprawa genetyczna.

jeśli jesteś mistrzem, lub mistrzynią wymówek i oszukiwania się, że nie masz czasu, możliwości, ochoty, ani siły to crossfit jest właśnie dla Ciebie

Z dzisiejszej perspektywy mogę powiedzieć, że gówno prawda! Jednak jeśli jesteś mistrzem, lub mistrzynią wymówek i oszukiwania się, że nie masz czasu, możliwości, ochoty, ani siły to crossfit jest właśnie dla Ciebie. Dlaczego? Bo jeśli wytrzymasz kilka miesięcy, to później nawet jak na chwilę odpuścisz, to będziesz chciał wrócić.

Crossfit ma bardzo duży potencjał do tworzenia nawyku. Nawyku lepszego życia.

Po 12 miesiącach

Tak, dokładnie po 12 miesiącach regularnego (bez zbytniej przesady), albo dość regularnego (bliżej prawdy) treningu i minimalnego pilnowania się diety, ale też bez przesady, mam wymarzone ciśnienie krwi (120/70), wagę mniejszą o 10 kg (85kg -> 75kg , z tym, że minimalna była 71kg) i wielkiego banana na twarzy. Nawet jeśli zmieniam miejsca treningu, nawet jeśli jadę gdzieś, gdzie nie ma przystosowanego miejsca, to ciągła chęć do utrzymywania własnej sprawności we mnie jest.

Z mojej perspektywy to właśnie jest klucz tych zajęć: bycie zdrowym i sprawnym. Crossfit to dawanie z siebie wszystkiego przez kilka godzin w tygodniu, po to, żeby później z tego skorzystać.

Jak to wygląda?

72d-1

72d-2

72d-3

72d-4

72d-5

Podobało Ci się? Chcesz więcej?

Zostaw swój e-mail, bardzo chętnie przypomnę Ci o nowych treściach, a przy okazji dostaniesz e-booka o elearningu.

Poprzednie newslettery możesz znaleźć na stronie archiwum.

* indicates required