Single Blog Title

This is a single blog caption
2
Sty

Nowy Rok to najgorszy dzień na postanowienia

Otwierasz jedno oko i spoglądasz na świeżutki i pachnący Nowy 2014. W Twojej głowie budzi się nadzieja, że będzie wspaniały, lepszy, cudowny. Przede wszystkim spełnią się wszystkie Twoje postanowienia. Spełnią się oczywiście same, automagicznie za przyczyną predefiniowanych życzeń z poprzedniej nocy.

Niestety bezsens wszystkich postanowień ujawnia się niesamowicie szybko. Dopóki otwarte było tylko jedno oko, a mózg nie zdążył pobudzić ciała do ruchu rok 2014 był piękny, bo okazało się, że nie ma w nim kaca. Przez kilka pierwszych sekund okazało się, że będzie to rok, w którym nigdy nie będzie bolała Cię głowa, żołądek nie będzie się kurczył, w ustach nie będzie sucho, a błędnik będzie działał bez zarzutu.

Od dzisiaj nie piję!

Na Twoje nieszczęście nowy rok okazuje się być standardowo takim samym dniem jak wszystkie drugie dni. Łeb Cię napieprza. W pysku sucho. Żołądek kurczy się z taką intensywnością, że spędzasz kilka kolejnych godzin w toalecie, a ze wszystkich postanowień chwilowo aktualne pozostaje jedynie: Od dzisiaj nie piję!

Tym sposobem nowy rok znowu robi Cię w konia, bo dokładnie takie samo postanowienie ma milion innych ludzi na świecie, którzy podobnie do Ciebie spędzają czas obejmując porcelanowe wyposażenie łazienek. Tak samo myśleli i to samo mówili rok temu. Może więc przyszedł czas na to, żeby nie podsumowywać i nie postanawiać?

Tsunami podsumowań i postanowień

Najlepsze, napopularniejsze, najmiodniejsze, najfajniej wypozycjonowane, najlepiej wypudrowane, wszystkie „naje” i topy atakują media wszelakie. Kończący się kalendarz skłania nas do podsumowań i chwalenia się tym co zrobiliśmy w mijającym roku. Sam popłynąłem z tą falą.

Zebrałem wszystkie projekty, szkolenia, wydarzenia. Wypisałem wszystkie przeczytane książki. Pokusiłem się nawet o wypisanie złapanych w różnych miejscach cytatów. Przypomniałem sobie miejsca, w których byłem i ludzi, których spotkałem. Nie pominąłem nawet PIT-u korygowanego cztery razy.

Miałem plan się podsumowaniem podzielić. Było tego całkiem sporo. Zacząłem się zastanawiać nad TOP 5 spraw lub rzeczy. Ciąłem więc całkiem długą listę, usuwałem i korygowałem. Zastanawiałem się, co tak naprawdę było najważniejsze dla mnie. Przełomowe, wzruszające, zmieniające podejście i sposób patrzenia na świat. Po kilku dniach bez strojenia min i przyjmowania właściwych póz w internetach przyszła myśl:

Nie chcę się dzielić tym, co ważne dla mnie, bo straci to na swojej wartości. Ważne rzeczy to przecież nie ukończone projekty, otrzymane dyplomy, ilość czytelników bloga czy lajków na facebooku.

Lista bardzo szybko ograniczyła się do spraw, którymi wcale nie chcę się dzielić. Do osób, spojrzeń, chwil, słów, zabaw, rysunków i momentów, które są tylko moje.

W realnym świecie liczą się przecież ludzie, relacje, emocje, miejsca i zdarzenia, a nie ich cyfrowy cień. Największe nasze sukcesy nie mają przecież dyplomów. Za największe zmiany nikt nie da nam certyfikatu. Nikt się przecież nie zachwyci tym, że częściej sprzątasz w mieszkaniu, nie jesz słodyczy, rzuciłeś palenie i częściej dzwonisz do mamy, masz więcej czasu dla rodziny, więcej czytasz, mniej klikasz. Niestety to mało chodliwy towar. Nie mieści się w TOP5 roku 2013, które dostanie 1000 lajków.

Moje niemodne zadanie

W 2014 mam plan być niemodnym i zrobić trzy mało ważne rzeczy, które nie będą miały znaczenia dla TOP5 w roku 2014, ale za to będą moje:

  • nauczę się wystarczalności – czyli tego, żeby stanąć obok, popatrzeć i być z siebie zadowolonym.
  • nauczę się odejmować – móc wziąć oddech i wykonać działanie, w który od pięciu interesujących rzeczy będę potrafił odjąć cztery i zająć się jedną sprawą na 100%,
  • nauczę się odpuszczać –  projekty, zadania, delegacje, seriale, lajki, tweety.

A Tobie czytelniku życzę czasu na czytanie, myślenie i ważne niemodne rzeczy.

Podobało Ci się? Chcesz więcej?

Zostaw swój e-mail, bardzo chętnie przypomnę Ci o nowych treściach, a przy okazji dostaniesz e-booka o elearningu.

Poprzednie newslettery możesz znaleźć na stronie archiwum.

* indicates required