Single Blog Title

This is a single blog caption
11
Lis

Grawitacja wbiła mnie w fotel

Komputerowo wygenerowane widowisko, które trzyma w napięciu, poci dłonie i każe nam unikać przelatujących elementów, a do tego daje możliwość podziwiania naszego pięknego globu z wysokości kilkuset kilometrów. Majstersztyk, który pozwala pominąć nierealność i brak fabuły. Takiego kina potrzebuję.

Dlaczego nie lubiłem 3D

Może głupio się do tego przyznać, ale po raz pierwszy byłem na filmie 3D. Zaliczyłem oczywiście bajki w 3D, ale szerokim łukiem omijałem filmy fabularne, do których dodano opcję oszukiwania mózgu. Do kina przeważnie chodziłem po fabułę, lub z przyzwyczajenia (Bond) i do konsumpcji treści zupełnie nie były mi potrzebne uwierające w głowę i używanie niewiadomo przez kogo okulary, ani wymuszone efekty specjalne.

Grawitacja wciska w fotel

Musiał nastąpić jednak ten pierwszy raz i no cóż… Reagowałem. Film wciągnął mnie tak bardzo, że kilka razy przyłapałem się na tym, że reagowałem na to, co dzieje się na ekranie. Zaciśniete dłonie i mimowolne odruchy towarzyszyły mi prawie do końca.

Grawitacja to niesamowite przedstawienie. Widowisko, które stawia nas w pozycji astronautki, naukowca (Sandra Bullock), która ma problem i walcy o życie z ekstremalnie nieprzyjaznym i nad wyraz pięknie wyglądającym otoczeniem i niesprzyjającymi okolicznościami. Przez około 1/3 filmu, Sandrze towarzyszy Gorge Clooney, który niesie pomoc jak w serialu Ostry Dyżur, ale później niewiadoma siła odciąga go od ISS-a i płynie w siną dal.grawitacja-2

 

Widowisko w Grawitacji buduje trójwymiar idealnie sprzężony z perspektywą, z której patrzymy na wydarzenia. Przez cały film mamy wrażenie, że jesteśmy najdalej kilka metrów od głównych bohaterów. Razem z nimi bezwładnie wirujemy, obijamy się wahadłowiec, czy orbitującą stację. Razem z nimi krzyczymy w głuchą przestrzeń i wpadamy w panikę.

Dlaczego grawitacja nie mogła się zdarzyć?

Jeśli chcesz iść na ten film, to idź. To, co napisałem poniżej kompletnie nie ma na niego wpływu, więc niech Cię nie zniechęci.

grawitacja-2

Czasami żałuję, że gdzieś tam zaszczepiono mi gen naukowca (dawno to było, ale ciągle siedzi) i lubię sprawdzić, czy w ogóle taka sytuacja mogła się wydarzyć. Po pierwsze (nie będzie tu spoilera) do satelitów się nie strzela, po prostu obniża się ich orbitę, a te cudownie spalają się sunąc w atmosferze. Poza tym misje promów kosmicznych skończyły się na tej z numerkiem STS-135 i już na sam koniec ISS, Hubble i Tiangog krążą po orbitach o różnych kątach, więc przemieszczanie się pomiędzy nimi jest niemal niemożliwe. Poza tym znajdują się one na orbicie właśnie dzięki działaniu grawitacji i sile odśrodkowej wynikającej z ich prędkości, która wyniosi kilkadziesiąd tysięcy kilkometów na godzinę. To raczej nie jest prędkość przesiadkowa.

 

 

Podobało Ci się? Chcesz więcej?

Zostaw swój e-mail, bardzo chętnie przypomnę Ci o nowych treściach, a przy okazji dostaniesz e-booka o elearningu.

Poprzednie newslettery możesz znaleźć na stronie archiwum.

* indicates required