Single Blog Title

This is a single blog caption
12
Lut

Tomasz Jankowski – w szkoleniach do szału doprowadzają mnie komiksy i flashowe postaci

Tomaszu, z tego co wiem zajmujesz się projektowaniem i wdrażaniem nowoczesnych rozwiązań edukacyjnych. Wiem też, że elearning to nie tylko Twoja praca, ale po części chyba zainteresowanie. Jak jest naprawdę?

Masz rację. Elearning, czy też szerzej poprzez odjęcie literki E – nauczanie – to moja pasja. Jestem jednym z tych szczęściarzy, którzy robią w pracy to, co kochają. Ma to też swoje minusy, bo trudno się od tej pasji oderwać. Staram się zarażać moją pasją ludzi, z którymi pracuję.

Podczas pierwszego webinaru starałem się w jakiś sposób zdefiniować elearning. Czy Ty masz jakąś swoją prywatną definicję?

Podjąłeś się trudnego zadania. Jeśli miałbym elearning definiować, to najszerzej jak się da, czyli jako wykorzystanie technologii w edukacji.

Myślę, jednak że definiowanie tego pojęcia jest już dzisiaj nie na czasie. Termin ten służy mam wrażenie raczej do przyklejenia etykietki komuś lub czemuś i używamy go z przyzwyczajenia. Ta etykietka niedługo przestanie być potrzebna. Dziś dostępnych jest mnóstwo technologii wspierających uczenie, w różnych środowiskach, z zastowaniem różnych metod. Elearning, czy też bardziej „learning” jest wszędzie i przybiera różne formy. Nieformalny, formalny, mieszany, online, social, mobilny…

Mam jeszcze jedną refleksję – czasem posługiwanie się tym pojęciem przynosi więcej szkody, niż korzyści, bo ludzie inaczej je rozumieją.

  • Przykład 1: bardzo trudno naprawić myślenie menedżera działu sprzedaży, któremu ktoś źle sprzedał ideę e-learningu i zrobił kiepskie wdrożenie. Facet ma skojarzenia: drogo, nieefektywnie i że to nudne. Metka przylepiona i odrywać trzeba z mięsem, aż do kości.
  • Przykład 2: zagorzały wróg e-learningu, trener lub wykładowca stosujący techniki tradycyjne chętnie tworzy w trakcie szkolenia wykresy na tablecie graficznym i wyświetla je za pomocą projektora. Nawet nagra screencasta z tego rysowania i na YouTube udostępni. Ale elearningu nie lubi, bo to te złe kursy, SCORMy i LMSy.

Jeśli miałbyś usadowić tę definicję w jakimś konkretnym kontekście. Co by to było?

Byłoby to poprawne wdrożenie nauczania z wykorzystaniem technologii. Takie wdrożenie-marzenie, które ciężko zrealizować w praktyce z różnych przyczyn. Poprawne, czyli takie, dla którego:

    • Zbadano by potrzeby szkoleniowe odbiorców, określono kim są, przygotowano i zmotywowano ich do nauki.
    • Dobrano by odpowiednią metodykę projektowania i zdefiniowano osiągalne cele.
    • Zaprojektowano by proces nauczania, dobrze oszacowano czas nauki, określono co się ma odbywać i kiedy, z użyciem jakich form i interakcji.
    • Nie zapomniano by o ewaluacji, z której jeszcze wyciągnięte i wdrożone będą wnioski.
    • Zadbano by o odpowiednią metodykę nauczania (dobrano model ISD, jak np. 9 kroków Gagne, Cykl Kolba, czy inne) i środki dydaktyczne.
    • Zadbano by o style uczenia się, podtrzymanie uwagi i motywacji odbiorców podczas procesu kształcenia.
    • Dobrano by odpowiednie technologie (LMS, narzędzia do tworzenia kontentu, webinary, standard, itd.).
    • Zastanowiono by się jak wobec powyższego przedstawić treści.

Rozumiem, że zawodowo interesuje Cię głównie elearning akademicki. Co jest w nim specyficznego?

Zawodowo interesuje mnie wszystko z tej branży, co mnie rozwija. Podejmuję się w związku z tym udziału w różnych projektach edukacyjnych, od tworzenia strategii, przez projektowanie rozwiązań, do tworzenia kontentu, wdrożeń i prowadzenia szkoleń – i to zarówno w sektorze biznesowym, jak i akademickim.

uczelnie, które dojrzały do korzystania z dobrodziejstw technologii świetnie je wykorzystują

Odnośnie elearningu akademickiego – uczelnie, które dojrzały do korzystania z dobrodziejstw technologii świetnie je wykorzystują. Na uczelniach zaczyna się to z reguły od wydziałowego lub uczelnianego wdrożenia Moodle (rzadziej innego LMSa), zamieszczenia sylabusa i materiałów do zajęć. Kolejny krok to stosowanie różnych technologii do osiągania określonych celów, dalszy rozwój w kierunku blended learningu lub uruchamianie produktów online. Wszystko zależy od ludzi i ich poziomu zaawansowania w temacie. Na polskiej uczelni wyższej spotkasz zarówno leśne dziadki wypowiadające się o elearningu jako „fazie eksperymentu, które nie powiodły się na MIT”, którzy chowają swoje PowerPointy, żeby czasem nie dostały się w ręce studentów, jak i 80-letnich profesorów, którzy śmigają po Moodle, prowadzą webinary, „odwracają klasę” i tworzą materiały interaktywne dla swoich studentów w oparciu o jakąś metodykę. Często też spotkać można wydzielone jednostki zajmujące się wsparciem kadry, szkoleniami, czy produkcją materiałów dydaktycznych.

To wnioski oparte o obserwacje, pracę z wykładowcami i o to, co się dzieje na polskich konferencjach. Mój obraz może być jednak nieco przekłamany perspektywą uczelni niepublicznej oraz faktem, że mam świetną kadrę, z którą pracuję i fantastyczne zespoły projektowe.

A czy różni się on od tego, co dzieje się komercyjnie?

Wykorzystanie technologii w edukacji akademickiej jest według mnie bardziej elastyczne i otwarte od zastosowania „korporacyjnego”. Można zastosować więcej zewnętrznych narzędzi.
Z drugiej strony, żeby nie było zbyt kolorowo, w sektorze akademickim istnieją <tu proszę wstawić pejoratywny przymiotnik> ograniczenia prawne , które są bardzo dalekie od słowa „elastyczny”. Z punktów opisujących moje wdrożenie-marzenie można zadbać o więcej. Często po drodze dba się więcej o metodykę nauczania i o proces dydaktyczny.
Od roku zajmuję się też Krajowymi Ramami Kwalifikacji dla Szkolnictwa Wyższego i efektami kształcenia, które weszły do polskich uczelni. Mimo, że na szczeblu ministerialnym popełniono sporo rażących błędów, to ja jestem zachwycony ich koncepcją.

Jak oceniasz polski świat szkoleń online?

Webinary są prowadzone bez zadbania o to, aby uczestnik się nie nudził.

Mam niestety negatywne doświadczenia w 2 obszarach – webinarach i szkoleniach zamawianych na rynku. Webinary są prowadzone bez zadbania o to, aby uczestnik się nie nudził. Często to odklepanie materiału, jak nudny wykład, bez przygotowania trenera do tej formy prowadzenia szkolenia, bez dobrej prezentacji. A to przecież trzeba mówić z jeszcze większą pasją niż na normalnym szkoleniu, charyzmatycznie jak tylko się da. Dobry kierunek wyznaczają zasoby Marty Eichstaedt , czy Anny Sabramowicz.

W szkoleniach dostępnych na rynku, czy też zamawianych, do szału doprowadzają mnie komiksy i flashowe postaci poruszające się w animacjach, jak w tanich filmach o wampirach. Nie potrafię wspiąć się na ten poziom estetyki. Wolę wizualizacje 3D, szkice, zdjęcia stockowe i wideo. Rażą mnie błędy metodyczne, brak stosowania modeli ISD, brak dbałości o style uczenia, metodykę. Serwowany jest kontent powodujący przeciążenie poznawcze.

przeladowanie-poznawcze

Jeśli chodzi o szkolenia wewnętrzne, to obserwuję tendencję do tworzenia w dużych firmach dedykowanych zespołów, które zajmują się wykorzystaniem technologii w szkoleniach. Mam jednak wrażenie, że skupiają się one wyłącznie lub za bardzo na punktach 7 i 8 wdrożenia-marzenia, czyli na tym, żeby nagrać screencast, przeprowadzić webinar, powiesić PDF-a na platformie, a ewaluacja to wyłącznie quiz do tego PDF-a, czy PowerPointa.

Często też podejmowane są próby zastąpienia tradycyjnego szkolenia wyłącznie treściami udostępnianymi w sieci. Tak można przekazać wiedzę, która ma podnieść u uczestnika szkolenia jakość doświadczenia podczas szkolenia tradycyjnego, na którym można rozwijać umiejętności i postawy, a także efektywniej wdrażać zmiany. Polski świat szkoleń online niestety został trochę zepsuty przez fundusze unijne. Powstało dużo dobrego, ale niestety też dużo niedobrego. Teraz każdy robi elearning: agencje marketingowe, studia poligraficzne, graficy, twórcy stron internetowych… i niech robią, tylko najpierw niech się do tego przygotują. Jeśli miałbym wskazać dobry kierunek dla osób zajmujących się tworzeniem szkoleń, to wskazałbym Kineo.

A jeśli miałbyś polecić mi 3 osoby, które powinni zacząć śledzić uczestnicy projektu elearning365.pl, kto by to był i dlaczego?

Piotr nie mogę 3. Będzie złota piątka światowej ligi. Na dobry początek do rozpoczęcia budowy PLN, ludzie od których dużo się nauczyłem i uczę do dziś:

Dziękuję za rozmowę i na koniec pytanie. Czego życzy się twórcy szkoleń online?

Jak najwięcej, jak najpełniejszych wdrożeń-marzeń ;)

Tomasz Jankowski

Metodyk i projektant e-learning. Pasjonat zastosowań technologii w edukacji. Trener. Wykładowca.
Na co dzień pracuje dla grupy Wyższych Szkół Bankowych w Centrum Rozwoju Edukacji na Odległość WSB. Zajmuje się projektowaniem i wdrażaniem rozwiązań edukacyjnych, prowadzę szkolenia i warsztaty z zakresu metodyki, narzędzi i technologii związanych z uczeniem, a także projektuję i tworzę kursy e-learningowe. Prowadzi zajęcia z przedmiotów „Technologie informacyjne” i „Aplikacje internetowe”. Jak sam mówi: Czasem coś naskrobię na www.jankowskit.pl.

Podobało Ci się? Chcesz więcej?

Zostaw swój e-mail, bardzo chętnie przypomnę Ci o nowych treściach, a przy okazji dostaniesz e-booka o elearningu.

Poprzednie newslettery możesz znaleźć na stronie archiwum.

* indicates required