Single Blog Title

This is a single blog caption
13
Lis

Rola bibliotek w cyfrowym świecie – Pulowerek.pl

Ogólnie biblioteki, patrząc w skali makro, mają się dobrze i ciągle ewoluują, a to całkiem naturalna kolej rzeczy, która świadczy o tym że raczej nie znikną tak szybko, mówi Maciej Rynarzewski – twórca serwisu Pulowerek.pl

Kim jesteś?

Z urodzenia Warmiakiem, z wykształcenia historykiem, niedoszłym (z własnej woli) doktorem nauk humanistycznych (dwa lata eksternistycznie, rok na studiach doktoranckich), z przypadku (a teraz już z zamiłowania) bibliotekarzem, prywatnym przedsiębiorcą i wielkim fanem science-fiction.

Chodzisz w pulowerach?

Częściej zdarzało mi się chodzić w pulowerkach zanim jeszcze zostałem bibliotekerzem. Teraz już rzadziej wkładam pulowerki, to już tylko swego rodzaju strój galowy.

Skąd pomysł na serwis dla bibliotekarzy? 

Z obserwacji rynku i zamiłowania do blogowania. Już na początku wchodzenia w środowisko bibliotekarzy zobaczyłem że nie mają czegoś takiego jak portal rozrywkowy. Był rok 2009, w internecie szalały już wówczas portale plotkarskie i dotyczące życia celebrytów. Postanowiłem zrobić spin-off takiej strony dedykowany dla bibliotekarzy. Mniej więcej w tym czasie odkryłem też wordpressa, który bez “twardych” umiejętności kodowania, pozwalał robić rozbudowane, efektowne strony. Koniec końców okazało się, że pomysł rozrywkowego portalu dla biblioterzy chwycił. Widać w odpowiednim momencie spostrzegłem niszę na rynku i ją wypełniłem.

Jak się mają biblioteki w czasie upadku czytelnictwa i ciągłej cyfryzacji? 

Moim zdaniem całkiem dobrze! Upadek czytelnictwa trwa od lat, biblioteki także dryfują coraz bardziej w stronę centrów społecznych i kulturalnych, a tzw. kryzys powoduje że ci, którzy czytają coraz częściej wolą (muszą?) przeznaczyć pieniądze na coś innego niż książki i zamiast tego korzytają z biblioteki…

Zobaczymy co zmieni rozwój rynku ebooków w kwestii bibliotek. Na razie dużo dzieje się w segmencie prywatnych osób, ten rok jest bardzo dobry dla e-czytelnictwa, bo w końcu coś się ruszyło z cenami, rośnie ilość czytników. Nowości, jak choćby książkę ostatniego laureata nagrody NIKE, czy ostatnią powieść Masłowskiej można kupić już za około 15 zł. I to jest już dla mnie prawie satysfakcjonująca cena za ebooka. Stąd coraz więcej ludzi kupuje i czyta elektroniczne książki. W bibliotekach bardzo powoli pojawiają się ebooki – a to za sprawą kilku kłopotliwych (jeszcze) czynników – finansów, technologii i praw autorskich.

Jeśli zaś chodzi o cyfryzację to bibliotekarze od zawsze byli tutaj w awangardzie, więc moim zdaniem z tej strony nie mamy się czego obawiać. Federacja Bibliotek Cyfrowych jeszcze kilka lat temu awangardowy eksperyment poznańskiego środowiska, teraz jest ogromną (wszech)biblioteką cyfrową z której “żyją” setki bibliotekarzy. To ludzie w dziesiątkach bibliotek, którzy zajmują się tworzeniem i zarządzaniem zasobem cyfrowym. To są etaty dla ludzi o dużych kompetencjach medialnych, umiejących się uczyć i co najważniejsze tworzących sieć kontaktów i prawdziwą (choć w przestarzeni wirtualnej) społeczność. Pomimo, że może faktycznie maleje zapotrzebowanie na tradycyjnych, “ladowych” bibliotekarzy to powstają w to miejsce pracy bardziej odpowiadające dzisiejszym potrzebom.

Jaka jest dzisiaj rola biblioteki ? 

Pracuję w dużej bibliotece akademickiej więc nie do końca wiem jak to wygląda w bibliotekach publicznych, które miewają problemy z finansowaniem. Z mojego poletka obserwuję, że czytelników nie ubywa, tylko zmieniają się ich potrzeby i cel/sposób korzystania z biblioteki. Cały czas rośnie popyt na pełnotekstowe bazy danych oraz na bibliotekę jako przestrzeń do wspólnej nauki i miejsce spotkań. Uważam, że to bardzo fajny kierunek rozwoju. Staram się w swojej pracy zawodowej właśnie stymulować kontakt czytelnika biblioteki akademickiej z kulturą – szczególnie poprzez projekt Biblioteka Kulturalna (www.bibliotekakulturalna.pl). Choć w tym obszarze wcale nie jest łatwo. Zainteresowanie studentów kulturą w większości przypadków kończy się na wyjściu do dyskoteki i obejrzeniu jakiegoś filmu w sieci. Na szczęście nie zawsze.

Większy nacisk kładłbym w postawionym przez ciebie pytaniu na rolę bibliotekarzy niż bibliotek. Biblioteka to tylko budynek, a zależy “co” i “jak” zrobią pracujący w nich ludzie. Bibliotekarze mają okazję być dla edukacji i kulltury tym czym dla przemysłu są technicy średniego szczebla. Bez nich żadna fabryka nie może funkcjonować, nieważne jak wielu teoretyków inżynierów z wyższym wykształceniem. Bibliotekarze znają się na swojej pracy jak mało kto i są zazwyczaj na pierwszym froncie walki o kulturę i wykształcenie w szkołach, na gierkowskich osiedlach i uczelniach.

Miał rację Grzesiek Stunża mówiąc w wywiadzie dla GW “Polska edukacja? Zaorać i budować od nowa” , że bibliotekarze to niewykorzystany potencjał, który mógłby dużo zmienić w edukacji, kulturze i społeczeństwie. Na pewno dużą rolę pełni tutaj bardzo słabe opłacanie bibliotekarzy. Bywa, że ludzie dla których ta praca to pasja są po prostu zmuszeni szukać pracy w innych branżach bo po prostu nie mogą się utrzymać z bibliotekarskiej pensji. Z tego też żartujemy na Pulowerku – stworzyłem hasło “Biblioteki – mało płacą, ale jest wesoło”.  Zdobyło przebojem serca bibliotekarzy, którzy po 20 latach pracy zarabiają np.: 1800 zł netto. A przy tym wymaga się od nich często kompetencji na poziomie doktora. To taki śmiech podszyty smutkiem i frustracją.

Z założenia bibliotekarze powinni być oczytani w klasyce i na bieżąco z literaturą i filmem współczesnym, znać się na kulturze wysokiej, umieć poruszać się w środowisku cyfrowym, znać obce języki i być wybitnym specjalistą przynajmniej w jednej dziedzinie naukowej, mieć zdolności plastyczne i podnosić 50 kg jedną ręką. Przynajmniej takie są oczekiwania co do bibliotekarzy akademickich. A pensja na etacie młodszego bibliotekarza wynosi 1520 brutto :) Co ciekawe wielu z nas spełnia większość z tych kryteriów.

Jak się ma do tego technologia i e-książki. Czy nie jest tak, że książki można zeskanować, udostępnić w sieci, a bibliotekę przenieść do piwnicy w jej miejsce urządzając centrum handlowe?  

Stephen Fry powiedział, że Kindle zagraża książkom w taki sam sposób jak windy schodom. W przypadku bibliotek jest podobnie. Oczywiście, jak już wspomniałem wcześniej, biblioteki ewoluują i komuś może się wydawać, że faktycznie zeskanowanie wszystkich książek spowoduje że biblioteki nie będą potrzebne. Już dziś nie zajmujemy się przecież tylko ustawianiem książek i odkładaniem ich na półki po tym jak skorzysta z nich czytelnik. Bibliotekarze to swego rodzaju moderatorzy wiedzy. Przychodzisz do biblioteki i człowiek za ladą korzystając ze swojej wiedzy może pomóc ci w szybszym dotarciu do potrzebych informacji. A jak trafimy do biblioteki naukowej, to jest duża szansa, że trafimy na osobę specjalizującą się w danej dziedzinie. W sieci chodzi żart “F**k google, ask librarian” i to prawda – jesteśmy swego rodzaju semantycznymi wyszukiwarkami. Wciąż lepiej radzimy sobie z dostarczaniem wartościowych informacji niż automaty oparte na najsprytniejszych skryptach przeszukujących.

Swego czasu w bibliotekach pojawił się trend na całkowicie wolny dostęp do książek, teraz kiedy wiele dziedzin nauki powoli przestawia się na elektroniczny obieg wiedzy – bazy pełnotekstowe, skrypty w wersji cyfrowej, faktycznie może wydawać się że studenci coraz mniej korzystają z książek. Szczególnie przodują w tym nauki matematyczno-przyrodnicze, gdzie obieg wiedzy jest szybszy, a publikacja sprzed kilku lat zazwyczaj jest “przetermnowana”. Humanistyka i nauki społeczne nie przestają jednak, póki co produkować ton mniej lub bardziej przydatnych książek, wyrównując bilans. Dla obu grup biblioteki jak i bibliotekarze wciąż są niezbędni.

Stąd też wracając do Twojego pytania o centrum handlowe w bibliotece, to czemu nie, biblioteki będą potrzebowały coraz mniej miejsca to po co mają płacić za puste przestrzenie. Jeśli na mniejszej przestrzeni można równie dobrze spełniać swoją misję to jestem za.

Dla przykładu: biblioteki publiczne, powoli wchodzą w wypożyczanie ebooków, a jeśli ludzie zaczną na szerszą skalę używać do tego czytników lub smartfonów to po co trzymać na półkach w czytelni 20 egzemplarzy jakiegoś klasyka literatury, skoro jest dostępny w ebooku. Może równie dobrze stać w magazynie w podziemiach, lub nawet w składnicy w innym budynku. Jeśli trafi się nagle kilku amatorów staroci, chętnych akurat na papierową wersję, można dodatkowe “analogowe” egzemplarze sprowadzić w ciągu kliku minut lub godzin. Potrzebne jest mniej miejsca, ale nie oznacza to ograniczenia działalności. Takich przykładów można by mnożyć dziesiątki.

Wracając do Pulowerka. Komu ma służyć Twój serwis? 

Przede wszystkim bibliotekarzom. To odrobina rozrywki w ich codziennym życiu i pracy. Wszystkie ciekawostki zebrane, opracowane i dostarczone w lekkiej formie. Zakres tematyczny portalu powoduje jednak, że treści mogą zainteresować szerszą publiczność, jednak część tekstów zawiera tak hermetyczny branżowy humor, że zrozumiały jest on tylko dla bibliotekarzy. Nie staramy się na siłę być portalem dla wszystkich, wtedy przestaniemy odróżniać się od innych portali, które są nazwijmy to “książkowo-czytelnicze”. Nie piszemy recenzji szwedzkich kryminałów, ani nie prowadzimy badań naukowych. Mamy na siebie pomysł i póki co się sprawdza.  W środowisku bibliotekarzy jesteśmy już bardzo rozpoznawalną marką i chcemy dalej się rozwijać na tym polu. Przed chwilą wydaliśmy naszą pierwszą książkę – tomik z branżowym komiksem, zaraz rusza nasz sklep internetowy, staramy się też być aktywnie obecni na większych imprezach branżowych.

Staramy się jak najbardziej angażować samych czytelników w tworzenie treści, w nowej odsłonie portalu udostępniliśmy im możliowść samodzielnego publikowania artykułów. Organizujemy też konkursy, czasem bardzo abstrakcyjne, jak ten na najlepiej “odpicowany” wózek na książki. Ogólnie staramy się aby jak najwięcej się działo, by rozruszać trochę środowisko. Czasem poruszymy jakiś drażliwy temat, czasem ktoś się na nas wkurzy, ale tak to już jest kiedy największej organizacji branżowej Stowarzyszeniu Bibliotekarzy Polskich, które do niedawna niepodzielnie wiodło prym w branży, pokazujemy że “król jest nagi”. Jako niezależne medium śledzimy nie tylko absurdy, ale też nasze branżowe afery, choćby takie jak ta w której jakiś sprytny internauta nabił sobie 3000 głosów w konkursie na plakat promujący Tydzień Bibliotek 2012, a i tak przyznano mu główną nagrodę. Zabraliśmy się do nagłaśniania sprawy i kiedy głosów sprzeciwu było już naprawdę sporo, SBP zdecydowało się odebrać pierwszą nagrodę. Może powiem na wyrost, ale Pulowerek to także dla nas misja społeczna.

A czym jest ten tajemny numer ISSN, nie spotyka się go na portalach, czy blogach. Po co Ci on?

Pulowerek to portal dla bibliotekarzy, a w tym środowisku to niezły lans. A serio to publikujemy teksty co najmniej 5 razy w tygodniu więc jesteśmy swego rodzaju periodykiem.
ISSN może być przyznany także portalom internetowym, a więc o niego wystąpiliśmy. To taki bajer, który nic nie kosztuje, w praktyce niewiele daje, ale jest kolejnym sposobem na identyfikację i quasi-formalne zarejestrowanie strony jako tworu trochę bardziej trwałego niż kolejny miliardowy blog. Co do tege że nie spotyka się go w innych portalach to nie zgodzę się. Nie tylko Pulowerek ma nadany ISSN, ma też go m. in. największy portal o tematyce historycznej Histmag. Jeśli byśmy dokładniej poszukali to z pewnością ISSN na sporo innych stron.

zdjęcie: Some rights reserved by Celeste