Single Blog Title

This is a single blog caption
21
Lis

Jak przeliczyć ekrany elearningu na czas?

eLearning w Polsce ciągle nosi na sobie jakąś taką dziwną woalkę tajemnicy. Żadnego z LMS-ów nie można przetestować ot tak, rejestrując się na stronie. Nikt nie pisze o cenach i estymatach. Nikt nie pokazuje jak projektuje i dlaczego akurat tak. Myślę, że przyszedł czas na to, żeby trochę się odsłonić, a że ja się jakoś specjalnie nie obawiam no to zacznijmy od mięska, czyli ekranów. Dzisiaj o tym ile ekran trwa, a za tydzień ile kosztuje.

Ku nieszczęściu szkoleń online przyjęło się i o nie tylko w naszym kraju, że wycenia się je per ekran. Z drugiej jednak strony przyzwyczajeni jesteśmy do tego, że szkolenie wiążemy bezpośrednio z czasem jaki jest potrzebny na ukończenie go. Powstaje więc zagadka:

Jak przeliczyć ekrany szkolenia na czas jego trwania? 

Metody są trzy:

  • bezdennie głupia,
  • niedokładna
  • post-factum

Metoda prosta, acz bezdennie głupia

Zaczynam od niej, bo strasznie jej nie lubię. Jest to metoda, która zakłada, że jeden ekran szkolenia trwa od niemal minuty, do trochę więcej niż 2 minut i w zależności od ilości interakcji i zaawansowania materiału pozwala na bardzo zgrubne określenie czasu trwania. Wygląda to mniej więcej tak:
  1. Brak interakcji (obracane strony, klikanie dalej) – 51-80 ekranów/h
  2. Średni poziom interakcji (odsłanianie treści, przeciąganie) – 31 – 50 ekranów/h
  3. Wysoki poziom interakcji (materiały video, symulacje) maksymalnie do 30 ekranów/h
Sposób ten nadaje się tylko i wyłącznie do tego, żeby zaplanować układ szkolenia w połączeniu z budżetem i w zasadzie opcję pierwszą możemy zignorować. Planując bowiem nowy projekt i tak nie wiemy, czy będzie realizowany. Pisząc wniosek do Unii i tak nie wiemy czy przejdzie, a określając budżet i tak wiemy, że będzie okrojony. Jeśli natomiast wiemy, że pieniędzy jest za dużo, albo że chcemy się szkoleniem pochwalić całemu światu i okolicznym galaktykom warto wybrać opcję 3.

Metoda ulubiona, acz wymagająca i niedokładna

Możemy ją zastosować jedynie wtedy, gdy mamy przygotowaną warstwę tekstową do szkolenia, olewamy bowiem kompletnie ekrany. Nie musi to być idealnie ten sam tekst, ważne, żeby objętość mniej więcej się zgadzała, bo estymacja opiera się właśnie o ilość tekstu.
Okazuje się bowiem, że lektor czyta z prędkością około 100 – 150 słów na minutę. Jeśli wiec wiemy ile mamy słów w całym szkoleniu to wiemy jak długo będzie trwało szkolenie. Jeśli na to nałożymy filtr w postaci tego, że interakcje zajmują od 2 – 5 minut, a pytania w teście około 2 min, to mamy całkiem zgrabny wzór.
Czas szkolenia (min) = ilość słów / 125 + ilość interkacji * 3,5 min + ilość pytań * 2 min
Jeśli więc mamy do dyspozycji materiał, który ma około 6000 słów (średnio taki dostaję) i do tego zleceniodawca oszczędza na interakcjach (przeważnie oszczędza) i da się przekonać do tego, że nie ma sensu zadawać więcej niż 15 pytań (możecie mi wierzyć, a jeśli nie to policzcie to) wychodzi, że szkolenie będzie trwało:
6000 / 125 + 5*3,5 + 10*2 = 48 + 17,5 + 20 = 85,5 min
a tego nikt nie wytrzyma, więc wypadałoby podzielić to na 3 moduły.
Metoda ta nadaje się do tego, żeby określić na etapie projektowania, czy przekazany materiał zmieści się w rozsądnym przedziale czasowym. Pozwala też określić jaka powinna być struktura szkolenia. Sprawdza się idealnie w przypadku szkoleń BHP i wszelkich innych formalizmach, gdzie wiemy, że dokładnie X stron tekstu musi być przeczytane. W przeciwnych wypadkach działa gorzej, ale ciągle mieści się w założeniach metody 1.

Metoda dokładna, acz niemalże post factum

Ostatnia metoda, która jest znacznie dokładniejsza od 2 poprzednich, ale niestety skuteczna jest niemal po fakcie jest modyfikacją drugiej, w której zamiast estymacji czasu lektora podajemy realny czas nagrania. jest ona o tyle lepsza, że w zależności od tego, kto i jak czyta tekst zależy czas trwania poszczególnych ekranów.
Dla wspomnianych 6000 słów rozbieżność jest od 20 minut  do 1 godziny 40 minut.

Podsumowanie

Jak to w życiu bywa nie ma metody, która daje 100% pewności. Przy przeliczaniu ekranów nie ma nawet takiej, która daje 80%, ale warto zrobić tak, żeby na etapie planowania elearningu zastosować pierwszą, na etapie projektowania drugą, a jak się zacznie realizować szkolenie trzecią. Inaczej się po prostu nie da.

Podobało Ci się? Chcesz więcej?

Zostaw swój e-mail, bardzo chętnie przypomnę Ci o nowych treściach, a przy okazji dostaniesz e-booka o elearningu.

Poprzednie newslettery możesz znaleźć na stronie archiwum.

* indicates required