Single Blog Title

This is a single blog caption
11
Lut

W oparach absurdu, czyli o reformie oświaty raz jeszcze

Obiecałem sobie kiedyś, że nie będę komentował radosnej twórczości na temat reformy edukacji w Polsce, koncentrując się na pisaniu tekstów merytorycznych.
Dzisiaj łamię daną sobie obietnicę, bo z wrzącą krwią moich przodków nie radzi sobie nawet 20 stopniowy mróz…

Wielki wybuch!
Przez ostatni tydzień jestem bombardowany ogromną liczbą artykułów poświęconych „tragicznej” sytuacji liceów ogólnokształcących po reformie.
Ciekawi mnie fakt, dlaczego właśnie teraz? Wszak obecna (sic!) reforma trwa już 4 rok i przez ten czas w oświacie bardzo wiele się zmieniło. Być może ten prawdziwy wysyp dramatycznych tekstów  wywołało podpisane wreszcie przez Panią Minister Szumilas rozporządzenie o nowych ramówkach. Być może, bo projekt znany jest od bardzo dawna! 
Medialna apokaliptyczna wizja zaczęła żyć własnym życiem i budzi grozę i przerażenie u wielu ludzi zatroskanych sytuacją polskiej szkoły. Trochę zaczyna to być spirala obłędu, bo sam spotkałem się z propozycją, żeby powiedzieć „coś krytycznego” o reformie.  Ku wielkiemu oburzeniu Pani Redaktor odmówiłem, a jej reakcja na ten stan rzeczy wywołała łagodny uśmiech na mej twarzy. Odmówiłem nie dlatego, że jestem wielkim orędownikiem wprowadzanych zmian, bo wszak wiele razy przyszło mi nie zgadzać się z koncepcją Pani Minister Hall, ale dlatego, że nade wszystko cenię sobie zdrowy rozsądek.
Rób to, na czym się znasz
Zauważyłem ciekawą prawidłowość – na oświacie w Polsce znają się wszyscy:
  • redaktorzy, którzy o niej piszą, 
  • profesorowie wyższych uczelni, którzy zasiadają w różnych radach ministerialnych, 
  • członkowie gabinetu politycznego ministra edukacji,
  • no  i oczywiście sam minister!
Co ich wszystkich łączy? Myślę, że tylko to, iż KIEDYŚ do tej szkoły uczęszczali. Kiedyś… dawno temu… Dzisiejsza szkoła nie jest taka jak wtedy!
W przeciwieństwie do wyżej wymienionych, jestem nauczycielem  historii w liceum ogólnokształcącym i  mam poczucie, że żyjemy w dwóch różnych, nie łączących się światach: teorii i praktyki. Trudno tu mówić o kohabitacji, gdyż to raczej światy równoległe.
Powiew dramatu
Przeczytałem okrutny nagłówek w Gazecie Prawnej: „To koniec liceów ogólnokształcących. Znikną już od września”. Tu nastąpiła dramatyczna wyliczanka :
„znika 90 godzin historii, 60 języka polskiego i 120 przedmiotów ścisłych – wynika z wyliczeń ekspertów oświatowych”
–  wyliczanka na tyle mnie zaintrygowała, że bardzo chciałbym poznać  tych „ekspertów”, którzy za nią stoją.
Nie chcę używać słowa manipulacja, ale uważam, że godziny wspomniane przez „ekspertów” są efektem (o)błędnych obliczeń. W nowym rozporządzeniu nie została określona maksymalna tygodniowa liczba godzin wszystkich zajęć,  w których uczestniczy konkretny uczeń. A zatem dyrektor szkoły może zwiększyć minimalne wymiary godzin przedmiotów realizowanych zarówno w zakresie podstawowym jak i rozszerzonym czy też przedmiotów uzupełniających.

Do dramatycznych wyliczeń dorzucono jeszcze informację, że
„Licealiści będą musieli wybrać profil kształcenia. W praktyce w wieku 15 lat zdecydują, czy zostaną humanistami, inżynierami czy ekonomistami.”
Znów powiało grozą, tyle tylko, że sztuczną. Wszak również do tej pory uczniowie wybierali sobie klasy z rozszerzonymi przedmiotami i to już od 1 klasy liceum!  
Jedyna różnica polega na tym, że teraz  to swoiste „profilowanie” będzie bardziej wyraziste, ale w praktyce wcale to nie oznacza, że ci uczniowie, którzy  wybiorą nauki ścisłe, przestaną uczyć się przedmiotów humanistycznych. To totalne nieporozumienie. Warto też podkreślić, że uczeń – podobnie jak i teraz – zawsze może zmienić klasę, a w konsekwencji „profil” nauczania. 
Nie czas i miejsce tutaj na merytoryczne rozważania i analizę rozporządzenia o ramówkach, ale pozostałe argumenty są równie mocno naciągane. Osobiście mam głębokie przeświadczenie, że cała ta medialna eskalacja to prawdziwe naginanie czasoprzestrzeni. 
Garść faktów
Pojawiają się też oburzone głosy, że o rewolucji francuskiej uczeń usłyszy po raz ostatni w wieku lat 14. Znów brzmi jakoś groźnie, ale szczerze mówiąc nie dla mnie – nauczyciela historii. Jeśli zapytałbym moich uczniów 3 klasy liceum o to wydarzenie, to chociaż uczyli się o nim trzy razy! (szkoła podstawowa, gimnazjum i liceum) to zasób ich wiadomości jest nad wyraz mały…..
Wiem również, że kiedy odwiedzają mnie moi dawni uczniowie, to pamiętają z lekcji historii to, co było dla nich interesujące, np. opowieść o historii brudu. Nie nauczymy każdego ucznia wszystkich dat z historii, wszystkich wzorów matematycznych i fizycznych. Zostawmy to tym, którzy chcą się w danej dziedzinie specjalizować. Pozostałym pokażmy, że nauka nieinteresującego ich przedmiotu może być arcyciekawa! Po to właśnie są bloki „przyroda”, „historia i społeczeństwo” oraz przedmioty uzupełniające.
Do Piotra, czyli Paladynów nie będzie
Sytuacja grozy udzieliła się nawet Piotrowi, który napisał , że „Licea będą kształcić Paladynów”.
Piotrze! Moja Córka zacznie naukę w licem ogólnokształcącym we wrześniu 2012 i jestem spokojny o Jej edukację.  Tak samo jak jestem spokojny o to, co nauczyć się w licem. Ma laptopa, więc sądzę, że jeśli zainteresują ją przywołane przez Ciebie prawa Newtona, to spokojnie znajdzie informacje na ten temat. Podobnie jak teraz czyni to, będąc uczennicą gimnazjum i nie wiedząc nic o cyfrowej szkole.
A Ciebie Piotrze spieszę uspokoić: zanim Twoja Córeczka wstąpi w progi liceum, reform  będzie jeszcze tyle, że o tej zupełnie zapomnisz ;-) 
Lektura obowiązkowa
Mam bardzo głębokie przekonanie, że autorzy artykułów siejąc grozę nie uczynili jednej, uważam najważniejsze rzeczy: nie zapoznali się ani z rozporządzeniem o ramówkach, ani z podstawą programową.
Będąc człowiekiem uczynnym podaję informację, gdzie można wspomniane informacje znaleźć.

zdjęcie: [Re_Writer]

Podobało Ci się? Chcesz więcej?

Zostaw swój e-mail, bardzo chętnie przypomnę Ci o nowych treściach, a przy okazji dostaniesz e-booka o elearningu.

Poprzednie newslettery możesz znaleźć na stronie archiwum.

* indicates required