Single Blog Title

This is a single blog caption
29
Lut

ePodręczniki i znikające zapisy, czyli jak MEN zdanie zmieniał


Pomimo świadomości, że zdecydowanie nie powinienem czytać projektów rozporządzeń, bo ich lektura znacząco podnosi mi ciśnienie, to niestety – jest to silniejsze ode mnie. Jak zwykle Polska zaskakuje mnie co rano. Bez telewizji i gazet, bez radia i podsłuchanych informacji jest o czym dyskutować przez kilka dni, a i powód do wpisu jest niepodważalny. Okazuje się bowiem, że zachwyt nad e-Podręcznikami i ich obowiązkowość została zastąpiona dobrowolnością, czyli „tradycyjne” wydawnictwa wygrały z dziecięcymi kręgosłupami. 

Znikające zapisy
Nie inaczej było i tym razem. Przeczytałem kolejną wersję projektu rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej, zmieniającego rozporządzenie w sprawie dopuszczania  do użytku w szkole programów wychowania przedszkolnego i programów nauczania oraz dopuszczania do użytku szkolnego podręczników.
W wersji pierwszej, z dnia 18 lipca 2011 roku znalazł się następujący zapis:

§ 9.
  1. Podręczniki mają formę papierową i odpowiadającą jej formę elektroniczną albo tylko formę elektroniczną.
  2. Podręczniki przeznaczone do edukacji wczesnoszkolnej i podręczniki przeznaczone do nauczania języka obcego nowożytnego na I etapie edukacyjnym mają formę papierową i odpowiadającą jej formę elektroniczną, tylko formę papierową albo tylko formę elektroniczną.
  3. Podręczniki w formie elektronicznej mogą być zamieszczone na informatycznym nośniku danych lub w Internecie.
  4. Podręcznik w formie elektronicznej zawiera:
    1. opis sposobu uruchomienia albo opis sposobu instalacji i uruchomienia;
    2. system pomocy, zawierający opis użytkowania podręcznika;
    3. mechanizmy nawigacji i wyszukiwania, w tym w szczególności spis treści i skorowidz w postaci hiperłączy;
    4. opcję drukowania treści podręcznika, z wyłączeniem dynamicznych elementów multimedialnych, których wydrukowanie nie jest możliwe.
W opublikowanym teraz, po konsultacjach społecznych projekcie z dnia 21 lutego 2012 roku znajdują się takie oto zapisy:
§ 9.

  1. Podręczniki mogą mieć formę elektroniczną i mogą być zamieszczone na nośniku danych lub w Internecie.
  2. Podręcznik w formie elektronicznej zawiera:
    1. opis sposobu uruchomienia albo opis sposobu instalacji i uruchomienia;
    2. system pomocy, zawierający opis użytkowania podręcznika;
    3. mechanizmy nawigacji i wyszukiwania, w tym w szczególności spis treści i skorowidz w postaci hiperłączy;
    4. opcję drukowania treści podręcznika, z wyłączeniem dynamicznych elementów multimedialnych, których wydrukowanie nie jest możliwe.
Różnica jest aż nadto widoczna: 
Wersja 1: 
Podręczniki mają formę papierową i odpowiadającą jej formę elektroniczną albo tylko formę elektroniczną


Wersja 2: 
Podręczniki mogą mieć formę elektroniczną i mogą być zamieszczone na nośniku danych lub w Internecie.
„Papierowe lobby” świętuje
Ta zmiana to bez wątpienia sukces wydawców „papierowych”. Spodziewałem się, że będą dzielnie walczyli, ale ich sukces mnie równie zaskoczył, co zasmucił. 
A miało pięknie być, czyli archiwum MEN
Zmiana jest tym bardziej dla mnie szokująca, że przeczy to całkowicie dotychczasowej polityce MEN.
Ale, żeby nie być gołosłownym, przytoczę fakty w postaci tytułów artykułów zamieszczanych na stronach ministerstwa:
A teraz jeszcze zagadka. Kto to powiedział: „Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla prezentowania w artykułach prasowych niczym niepopartych założeń. Chyba, że dziennikarzowi zależy na wprowadzeniu w błąd opinii publicznej i publikowaniu treści niemających potwierdzenia w rzeczywistości, ale to z kolei nie przystoi dziennikowi (..).
Tak, to oczywiście były już rzecznik MEN. Spróbujmy jeszcze w ramach kontynuacji zabawy zamienić „dziennikarza” na „ministra”, a „dziennik” na „ministerstwo”… Ciekawe, nieprawdaż?
E-podręcznik JESZCZE nie umarł… (mam nadzieję)
Nowa wersja wspomnianego wyżej rozporządzenia wywołała prawdziwą burzę medialną, w efekcie której dowiedzieliśmy się, że e-podręczników nie będzie. 
Dziennikarze znów przeszarżowali, gdyż te dramatyczne informacje mijają się z faktami. Chciałbym zwrócić uwagę na fakt, że projekt wspomnianego rozporządzenia powiada, że „podręczniki mogą mieć formę elektroniczną”. Należy zatem podkreślić, że w istocie nie pojawia się w tym projekcie „e-podręcznik”.

Parafrazując M. Twaina, nie pozostaje mi zatem nic innego, jak mieć jeszcze nadzieję, że „pogłoski o śmierci e-podręcznika są mocno przesadzone”.

Podobało Ci się? Chcesz więcej?

Zostaw swój e-mail, bardzo chętnie przypomnę Ci o nowych treściach, a przy okazji dostaniesz e-booka o elearningu.

Poprzednie newslettery możesz znaleźć na stronie archiwum.

* indicates required