Single Blog Title

This is a single blog caption
28
Lut

Cyfrowa szkoła Made in CCCP

Autorem wpisu jest nauczyeiel, Marcin Paks. 

W PRL myśl ekonomiczna zakładała: zbuduj, wyprodukuj, a użytkownik się znajdzie. Tak przecież powstała Nowa Huta – mam przed oczami ten ekspresyjny obraz pasących się krów, nie wykoszonego zboża, a w tle budujące się bloki, ulice tonące w błocie, hodowle drobiu w łazienkach. Mam troszkę podobne odczucia z związane z cyfryzacją szkół, a przynajmniej z formą jej realizacji. Wrzucimy sprzęty w szkolne mury, a użytkownik się znajdzie, pewnie też  ktoś w grę typu Angry Birds zagra.

Radosna twórczość
Oczywiście, że przyszłość należy do multimedialności i cyfryzacji, ale jakby zapomniano, czemu ma to służyć. Uczeń przyszłości nie powinien przykładać uwagi do opanowania wiedzy, tylko jej wykorzystania (Khan Academy), a podstawą jej wykorzystania będzie umiejętność odnajdowania, doboru i krytyki informacji (sic! krytyka źródeł). Internet, ba! Nasze komputery są pełne śmieci, a  głowy uczniów mogą stać się jednym wielkim wysypiskiem tych śmieci…

Media, środki informacji, podają nam podobnie jak sieć coraz więcej tzw. gotowców, dbają o pozbawienie nas krytycznego, analitycznego postrzegania rzeczywistości. My, „starzy” (?), pamiętający, bądź zainteresowani tematem gospodarki centralnie planowanej, mamy wystarczająco silny oręż, aby to zwalczyć. Uczniowie takiej broni nie posiadają.

Jak jest, jak być powinno?
W moim rozumieniu projekt cyfryzacji nie powinien iść tylko w kierunku podrzucenia szkołom ton sprzętu (pieniędzy na jego tony), jak kukułka podrzuca swoje jajko – masz i męcz się dalej sam! Oczywiście pójdą za tym szkolenia nauczycieli, to mi się zdecydowanie najbardziej podoba – przeszkolić nauczycieli! Nie przekonać, nie stworzyć sprzyjającą atmosferę, ale przeszkolić (Szarik, do budy!)…

A gdzie w tym wszystkim są uczniowie? Chcemy ich uszczęśliwić możliwością poklikania, przesuwania palca po ekranie. To ma ich ruszać tak samo, jak męczenie tej biednej komórki na lekcjach. Świetnie!… Pozwól uczniom bawić się komórką, a będą się lepiej uczyć… sensacja! Gdzie uczniowie mają się uczyć korzystać z informacji, czytać je i interpretować? Jedynym przedmiotem, który traktuje o tym wprost jest WOS, a godziny przeznaczone na ten przedmiot notorycznie spadają (zawsze powtarzam uczniom: WOS to jedyny przedmiot, który przygotowuje was do życia tu i teraz) – według reformy programowej w gimnazjum przypada jedna godzina przez dwa lata, no i egzamin.

Wychowanie medialne
Uważam za konieczne, równoległe z cyfryzacją, wprowadzenie przedmiotu za to odpowiedzialnego – np. wychowania medialnego. Uczniowie muszą się uczyć, jak się poruszać w świecie internetu (bynajmniej nie chodzi tu o umiejętności techniczne, które, jak wiemy, mają świetne), jakiego słownictwa używać, jakie zasady powinny tam obowiązywać, a nie ma po nich śladu. Powinni mieć miejsce w przestrzeni szkolnej na dyskusje, wymianę zdań, analizę sieci. Należy ich uczyć, jak  anonimowość może nas odczłowieczyć i zaplątać w sieć. Proszę mi wierzyć, wiem co piszę…

Jestem wychowawcą, który wraz z uczniami jest obecny na wielu forach i portalach. Komputer i Internet mają dawać skrzydła, a nie je podcinać! Przecież już padają zarzuty o zabijaniu kreatywności i indywidualności przez wrzucenie wszystkich uczniów na takie same narzędzia, portale, platformy edukacyjne. Jeśli ktoś myśli, że nauczyciele lawinowo wsiądą na sieć z uczniami, narażając realizację podstawy programowej, nie zna szkoły i jej realiów.

zdjęcie: icantcu

Podobało Ci się? Chcesz więcej?

Zostaw swój e-mail, bardzo chętnie przypomnę Ci o nowych treściach, a przy okazji dostaniesz e-booka o elearningu.

Poprzednie newslettery możesz znaleźć na stronie archiwum.

* indicates required