Single Blog Title

This is a single blog caption
23
Sty

Marek Hyla do tablicy! Część 2


Do Tablicy to nowa seria na blogu, w której każdemu dajemy możliwość zadania dowolnego pytania ekspertowi. Pierwszą zaproszoną osobą jest Marek Hyla. Zapraszam więc do podzielonego na dwie części (część 1, część 2) (żeby ograniczyć TLDR) wywiadu, z którego dowiemy się jak to jest chodzić do szkoły w Algierii, skąd w życiu Marka wziął się elearning, na czym polega jego nowa inicjatywa o nazwie XY Learning i jakie ma plany na przyszłość.

Co ciekawego, istotnego według Ciebie wydarzyło się w branży w czasie ostatnich dwóch lat?
Myśląc o branży nowoczesnych form rozwojowych nie przychodzi mi do głowy jakieś przełomowe zdarzenie. Nie znaczy to, oczywiście, że na rynku nic się nie dzieje. Chcę raczej przez to powiedzieć, że metodą ewolucyjną podążamy, moim zdaniem, w dobrym kierunku – adaptując te trendy, pomysły biznesowe i technologie, które mają sens na rodzimym podwórku.

Jeśli jesteśmy w obszarze firm, czy mógłbyś wskazać 5 największych graczy branży szkoleniowej na polskim rynku?

Mogę dokonać subiektywnej oceny – ale lepsze są w tym oficjalne statystyki. Na rynku szkoleń (zapomnijmy teraz o edukacji) największą firmą jest Altkom Akademia, potem House of Skills (po zmianie nazwy – Konsorcjum doradczo-szkoleniowe, którego częścią jest e-learning.pl, będące pod moją menedżerską pieczą), a potem kilka kolejnych firm (Door, GFKM, itp.).
Póki co – firmy stricte e-learningowe nie mieszczą się jeszcze w pierwszej piątce. Sądzę jednak, że w ciągu najbliższych 3-5 lat ten stan może się zmienić.

Powiedzmy, że mam dużo pieniędzy i chcę do swojej organizacji wprowadzić super metody szkoleniowe. Nie znam tej branży. Wszyscy mówią o sobie, że są najlepsi i pokazują logotypy klientów. Jak rozpoznać firmę, która da radę?

Internet i foldery reklamowe firm pełne są frazesów o tym, że “jesteśmy pierwsi”, “najlepsi”, “jesteśmy liderami”. To trochę żałosne, jeśli sam o sobie musisz mówić takie rzeczy. Albo rynek o tym wie, i wtedy nie musisz tego komunikować, albo tego nie wie – i żaden komunikat tego nie zmieni.
Nim spróbuję odpowiedzieć na Twoje pytanie – krótka anegdota. Kilka lat temu miałem okazję brać udział w konkursie ofert. Jednym z kryteriów oceny była liczba e-szkoleń, którą opracował oferent. W rozmowie z potencjalnym klientem zadałem pytanie “czy nie byłaby lepszym kryterium liczba e-szkoleń, którą osoby zaangażowane w proces tworzenia treści PRZESZŁY, a nie WYKONAŁY?”. Widać było, że pytanie, które zadałem, wygenerowało dość intensywny proces myślowy u mojego rozmówcy. No bo ile wart jest projektant, który wyłącznie projektuje, a nigdy nie doświadcza? Nie korzysta z produktów, nie wyciąga z nich wniosków, nie obserwuje co jest fajne, a co nie, nie używa?
Przy wybieraniu firmy można kierować się twardymi kryteriami – najczęściej, niestety, brana jest pod uwagę cena. Te jednak nie dają gwarancji sukcesu.
Ja w tej sytuacji szukałbym podmiotów, w których pracują ludzie z pasją. Domagałbym się, aby tacy właśnie ludzie pracowali nad moim projektem. Szukałbym podmiotów, które są rzetelne – spełniają obietnice. To kryterium akurat dość łatwo sprawdzić poprzez “żywe” referencje. Szukałbym też firm, które potrafią na trudną materię, jaką jest rozwój ludzi, patrzeć interdyscyplinarnie – z perspektywy sztuki, jaką jest skuteczne uczenie innych, z perspektywy wyzwań, jakie mogą wykreować nowe technologie, oraz z perspektywy potrzeb biznesowych. Są więc kompetentne w tych właśnie 3 dziedzinach.

Kiedy organizacja nadaje się do tego, żeby wdrożyć w niej jakieś nowe narzędzia szkoleniowe? 
W zasadzie w każdym momencie, w którym takie nowe narzędzie może przynieść korzyść biznesową. Niestety – osoby decyzyjne w organizacjach, nie rozumiejąc specyfiki e-learningu, często przesypiają te właściwe momenty.
Nieraz zdarzyła mi się rozmowa, podczas której Klient mówił mniej więcej tak: “Nie jesteśmy teraz w stanie zająć się e-learningiem, gdyż skupiamy wszystkie nasze siły na procesie zmiany związanej z…”. Moje argumenty, iż nowe rozwiązania szkoleniowe właśnie są po to, aby zoptymalizować ten proces, sprawić by był łatwiejszy, tańszy, efektywniejszy, itd., rzadko trafiają do rozmówców. Ten syndrom świadczy o niedojrzałości rynku, braku świadomości, zrozumienia. Także o dość skostniałych strukturach decyzyjnych u niektórych z Klientów.
Oczywiście, te wdrożeniowe momenty nie muszą być związane z tak masywnymi projektami jak procesy zmiany. Znacznie częściej dobrym momentem wdrożenia nowego narzędzia są punktowe potrzeby biznesowe. Potrzeby, które da się zaspokoić w drobnym budżecie i w krótkiej interakcji projektowej. Sukces takich drobnych projektów wytycza czasem ścieżki dla dalszych, znacznie śmielszych działań.

Przejdźmy teraz do Twojej nowej inicjatywy. Czym jest XY Learning?

To właściwie nie jest moja inicjatywa – iskrą do powstania XY Learning Team było spotkanie w Restauracji Europa w Madrycie, do której doszło podczas wizyty studyjnej w Obserwatorium E-learningu, organizowanym przez Polską Izbę Firm Szkoleniowych. Podczas tego właśnie spotkania jeden ze współzałożycieli, Tomek Hoffmann, rzucił pomysł, który w ciągu kilku kolejnych miesięcy został obudowany konkretnymi założeniami.   

XY Learning Team to nieformalny alians, założony przez 4 osoby, stawiające sobie za cel zrównoważony rozwój nowych form szkoleniowych. Zrównoważony – czyli projakościowy, bez marketingowej ściemy, wyważony, mądry. Ten cel brzmi trochę górnolotnie, ale chcemy właśnie na polu budowania świadomości wywrzeć największy wpływ na rynek.

Co konkretnie robicie i po co?
Chcemy wspólnie budować coś, co nazwaliśmy “produktami intelektualnymi”. W tym kontekście bliżej nam do think tanku, niż do firmy, fundacji, czy innych form współpracy. Obecnie pracujemy nad trzema takimi produktami.
Pierwszym z nich jest XY Learning Perspectives – produkt, które celem jest dokonywanie pewnych diagnoz rynku nowoczesnych technologii w Polsce. Czasem będą to punktowe działania, czasem działania znacznie bardziej kompleksowe. Kończymy aktualnie badania jakościowe, których celem jest identyfikacja barier, szans i zagrożeń wdrożenia e-learning w korporacjach w Polsce.
Drugim projektem jest Shifts4Learning. To produkt uświadomiająco-inspiracyjny. Jego celem jest zwrócenie uwagi na zmiany, jakie następują w środowisku zawodowym oraz na konsekwencje, jakie z tych zmian wynikają. Naszym celem jest także zwrócenie uwagi na to, jak powinno się na takie zmiany przygotować.
Trzecim rozwiązaniem jest Learning Battle Cards. Tu naszym celem jest próba skatalogowania i opisania wszelkich form rozwojowych oraz okołorozwojowych, gromadząc dane za pomocą społecznościowych i grywalizacyjnych mechanizmów. Tak opracowane karty chcemy udostępnić branży do różnych celów – inspiracji, projektowania procesów rozwojowych, itp.

Co planuje Marek Hyla na 2012 rok?

Tak się składa, że jestem osobą, która rzeczywiście planuje. Nie potrafię działać z dnia na dzień, więc moje plany, które można czasami nazwać “marzeniami” z uwagi na ich długofalowość i niedookreśloność są dość bogate…
W 2012 roku chciałbym z naszymi Klientami z sukcesem rozpędzić 2 arcyciekawe projekty. W jednym z nich docieramy z e-learningiem do grupy docelowej, jaką tworzy między inymi 1450 pracowników hali produkcyjnej. Wiąże się z tym projektem mnóstwo nietypowych wyzwań, z którymi musimy sobie poradzić. W ramach drugiego projektu budujemy społecznościowe środowisko rozwojowe dla grupy 7.000 pracowników i współpracowników naszego Klienta. Niezwykle ciekawa jest kultura organizacyjna, do której musimy dostosować rozwiązanie, a także długofalowość projektu oraz jego krytyczny wpływ na strategię szkoleniową firmy.
W ramach XY Learning Team chcę skończyć Learning Battle Cards oraz wyjść z tym produktem w świat.
A w wymiarze osobistym? Narty z dziećmi pod koniec lutego w austriackich Alpach – tu mam nadzieję trochę poprawić technikę jazdy, a także mieć furę zabawy. Potem na początku kwietnia rodzinny wyjazd do Paryża – to za dobre wyniki w szkole poprzedniego roku… W długi, majowy weekend – tygodniowy wyjazd z rodziną na Kretę, by poznać to miejsce… A jesienią – wyjazd do Egiptu na nurki, gdzie w końcu muszę ukończyć kurs nitroxowy. Jak więc widzisz – nawet te osobiste plany zawsze zawierają jakiś pierwiastek rozwojowy…

Podobało Ci się? Chcesz więcej?

Zostaw swój e-mail, bardzo chętnie przypomnę Ci o nowych treściach, a przy okazji dostaniesz e-booka o elearningu.

Poprzednie newslettery możesz znaleźć na stronie archiwum.

* indicates required