Single Blog Title

This is a single blog caption
19
Sty

Kij w mrowisko, czyli o karaniu i nagradzaniu


Odkąd pracuję z dziećmi, temat karania i nagradzania wraca jak bumerang. Staję w jego obliczu, ilekroć dziecko lub grupa dzieci, z którymi właśnie przebywam, okazuje zbyt daleko idącą niefrasobliwość, która podejrzanie przypomina złą wolę. Mierzę się z nim, kiedy rodzic/ciocia/babcia/czytelniczka zwracają się z prośbą o radę, alarmując rozpaczliwie: nie radzę sobie z moim dzieckiem. Kiedy uczniowie w szkole sprawdzają moje granice. Kiedy na uczelni toczy się burzliwa dyskusja na temat „karnego jeżyka”, zalecanego przez Supernianię. Ale także wtedy, kiedy dziecko koleżanki na wieść o tym, że jego mama przejechała na rowerze wyjątkowo długi dystans, rutynowo, z profesjonalnym spokojem odpowiada: „Mamo, to wspaniale! Jestem z ciebie dumny”.

Coś jest nie tak z tym karaniem i nagradzaniem. Wszechobecne, a wciąż nie na miejscu. Posiadające sporą siłę, na pewno szkodliwe, kiedy stosowane nieumiejętnie. Czy jednak wiedza o tym, jak karać i nagradzać, rozwiązuje problem?

Co ważnego trzeba sobie powiedzieć o karach i nagrodach 

1. Karanie i nagradzanie to dwie strony tego samego medalu: obydwie są sposobem pracy z motywacją ucznia, bazującym na psychologicznym behawioryzmie.

2. Postawy psychologów i pedagogów wobec nagród i kar coraz mocniej się polaryzują: wystarczy wspomnieć wypromowaną przez psycholog Dorotę Zawadzką metodę “karnego jeżyka”, czyli time-out. Psychologowie związani z nurtem rodzicielstwa bliskości zdecydowanie krytykują tę metodę (argumenty można znaleźć np. tutaj). 
3. Kara i nagroda jako sposób pracy wychowawczej cieszą się szczególną, niegasnącą popularnością w szkole. Powodów może być kilka:
  • stanowiący wciąż podstawę funkcjonowania szkoły system testów, punktów i ocen, które same w sobie są formą nagrody i kary (pozytywny trend można zaobserwować w edukacji wczesnoszkolnej, gdzie kładzie się nacisk na to, by ocena opisowa stanowiła formę jasnej i czytelnej informacji zwrotnej – na tym etapie jeszcze dla rodzica, nie dla samego ucznia);
  • w dużej grupie dzieci, przy ograniczonym czasie i możliwości indywidualnego kontaktu z poszczególnymi uczniami, kara wydaje się najszybszą i skuteczną metodą dyscyplinowania;
  • przez lata w szkole stosowano kary, dawniej zostawało się w “kozie” (przymusowy pobyt w szkole po lekcjach), stawiano do kąta; wciąż karzemy uczniów złymi ocenami lub uwagami w dzienniku (warto rozważyć malejącą skuteczność negatywnych ocen w motywowaniu uczniów do nauki).

4. Od paru lat, pod wpływem szeroko rozpowszechnianego mitu o zbawiennym wpływie pochwał na zachowanie dziecka, dąży się do równoważenia kar nagrodami. Warto zadać sobie pytanie, jakie są tego konsekwencje, i co się zmienia w wyniku przeniesienia akcentu z karania na nagradzanie… Ja zaznaczę tylko, że uczniowie pełni pasji, cechujący się zdrową ambicją, czerpiący radość ze swoich osiągnięć, niezmiennie stanowią mniejszość w polskiej szkole. Trudno uwierzyć, że jest to statystyczna konieczność…

Żeby mi się tak chciało, jak mi się nie chce, czyli czy można kogoś zmotywować na siłę?

Motywacja, decydująca o podjęciu i wykonaniu danej czynności, to złożony proces. W najprostszym rozróżnieniu, które zarazem najbardziej interesuje pedagogów i trenerów, motywację dzielimy na zewnętrzną i wewnętrzną.



Motywacja wewnętrzna – impuls do działania, będący wynikiem ciekawości, zainteresowań czy potrzeby dziecka. Osoba kierująca się motywacją wewnętrzną działa z własnej woli, ma jasną wizję celu lub przynajmniej silne odczucie potrzeby, która wzbudziła motywację. 
Człowiek kierujący się motywacją wewnętrzną: wewnątrzsterowny, czerpie przyjemność z działania, jest odpowiedzialny za własne działanie, ponosi jego konsekwencje, ma poczucie sprawczości i wolności, ma chęć działania do czasu, aż kierująca nim potrzeba zostanie zaspokojona.

Motywacja zewnętrzna – najprościej rzecz ujmując, ma miejsce, kiedy robimy coś z przymusu lub dlatego, że jest to jedyny sposób osiągnięcia celu, o którym decydują czynniki zewnętrzne (takim czynnikiem jest np. decyzja nauczyciela czy zewnętrzne kryteria oceniania).

Człowiek kierujący się motywacją zewnętrzną: ma nastawienie zadaniowe, jest silnie zorientowany na korzyści ze swoich działań, przestaje działać, kiedy ustaje czynnik motywujący (na przykład nie wykonuje zadanych ćwiczeń, kiedy nauczyciel wyjdzie z klasy), źródłem satysfakcji jest dla niego uzyskana korzyść, a nie samo działanie.

Kiedy warto odwołać się do motywacji zewnętrznej:
  • kiedy musimy wykonać zadanie, na które nie mamy ochoty, ale trzeba (w rzeczywistości szkolnej – na przykład przymus rozwiązywania określonego typu zadań do egzaminu gimnazjalnego / matury, etc.),
  • kiedy brak nam energii, motywacja wewnętrzna wyemigrowała na długie wakacje, a działać trzeba, 
  • kiedy ważny jest czas wykonania danego zadania.

Przykładem odwoływania się do motywacji zewnętrznej jest stosowanie mechanizmów grywalizacji.



Tyle z współczesnej psychologii poznawczej. Dalsza część artykułu stanowi moją interpretację podejścia do kar i nagród, które staje się coraz popularniejsze w skandynawskiej myśli o wychowaniu (np. koncepcja Jespera Juula). Moje osobiste doświadczenia, związane ze stosowaniem kar i nagród, skłaniają mnie do uznania tego stanowiska za wartościowe i warte uwzględnienia we własnej praktyce pedagogicznej.

Zasada zachowania motywacji
Omówione powyżej zagadnienia łączy prawo, które można sformułować następująco: kary i nagrody odwołują się zawsze do motywacji zewnętrznej człowieka. W przypadku stosowania ich w odniesieniu do motywacji wewnętrznej możemy uzyskać dwa efekty:

1. w przypadku silnej osobowości dziecka i silnej motywacji wewnętrznej, nasze działania w zasadzie pozostaną bez echa;
2. w przypadku dużej wrażliwości dziecka i nie dość mocno ukształtowanego poczucia własnej wartości, przekształcimy motywację wewnętrzną w zewnętrzną. Skutek: dziecko bardziej podatne na nasze wpływy i manipulację, pozbawione zarazem swojej największej siły napędowej, jaką stanowi dla każdego motywacja wewnętrzna.

Co w zamian?

Czy zatem należy zrezygnować całkiem z kar i nagród? Jaka jest alternatywa?

Zamiast kary:

  • zadbajmy o warunki, które nie będą zachęcały do zachowań, których nie akceptujemy: jasno informujmy o swoich oczekiwaniach, ustalmy wspólnie z grupą zasady, jakimi będziemy się kierować; 
  • eksponujmy naturalne konsekwencje działania, które uznajemy za niewłaściwe; 
  • pozwólmy dziecku doświadczyć tych konsekwencji; 
  • informujmy dziecko o swoich uczuciach w związku z jego zachowaniem; 
  • postawmy zdecydowanie granicę, kiedy zachowanie dziecka narusza nasze potrzeby i krzywdzi nas; 
  • interweniujmy bez wahania, kiedy zachowanie dziecka jest zagrożeniem dla innych w jego otoczeniu.

Zamiast nagrody:

  • pokażmy dziecku, że dostrzegamy jego uczucia, potrzeby, zainteresowania i problemy;
  • rozmawiajmy z nim o tym, co dla niego ważne;
  • stopniowo zwiększajmy obszar samodzielności i decyzyjności dziecka;
  • korzystajmy z umiejętności i talentów dzieci, pokażmy, że mogą one być cenne dla osób z otoczenia.

Uwaga: pochwała jest formą nagrody. Psycholog dziecięcy Agnieszka Stein na łamach dziecisawazne.pl proponuje “(…) zamiast warunkowych nagród, gdy dziecko jest grzeczne, okazywanie mu zainteresowania, obdarzanie niewartościującą uwagą, spędzanie wspólnego czasu na co dzień. (…) Te sposoby nie dają może tak szybkich efektów, ale kiedy te efekty się już pojawią, są dużo bardziej trwałe”.




foto: John Shawler

Podobało Ci się? Chcesz więcej?

Zostaw swój e-mail, bardzo chętnie przypomnę Ci o nowych treściach, a przy okazji dostaniesz e-booka o elearningu.

Poprzednie newslettery możesz znaleźć na stronie archiwum.

* indicates required