Single Blog Title

This is a single blog caption
14
Lis

Kamera to nie wszystko, czyli o czym łatwo zapomnieć?

Długo odkładałeś kasę, parę razy zrezygnowałeś z sushi na mieście, nie wymieniłeś w samochodzie oleju na czas, przestałeś chodzić do kina… i wreszcie nadszedł ten moment: kupiłeś kamerę. Wróciłeś do domu, więc usiądź i poczytaj o czym zapomniałeś. 

Stało się to dlatego, że sprzedawców często traktujemy jako intruzów, którzy chcą nam wcisnąć każdy możliwy dodatek, byle zwiększyć kwotę na fakturze. Spora część z nich sama sobie na to zasłużyła i nie da się też ukryć, że to akcesoria mają w branży RTV największe marże, więc tzw. „sprzedaż wiązana” opłaca się nawet przy mniejszych kwotach. Do laptopa za 2000 zł proponują nam: torbę, myszkę, zestaw do czyszczenia ekranu, pendrive, słuchawki, kartę telewizyjną na USB, dysk zewnętrzny, 50 sztuk płyt DVD (skoro już sprzęt ma nagrywarkę…) czy zewnętrzną lampkę (również na USB), no i oczywiście zapasową baterię, nie zapominając o przetwornicy na 12V do samochodu. I finalnie mamy 3000 zł. Warto jednak uczulić się na sprzedażowy bełkot i nie zrażając się premią sprzedawcy, zastanowić się co jeszcze będzie niezbędne.

No więc o co chodzi?

Wróćmy więc do elektronicznego bohatera tego tekstu, czyli kamery. Zapewne przed zakupem wykonałeś analizę tego czym obecnie dysponuje rynek. Pewnie znalazłeś też informacje o nowościach i przeglądałeś testy. Niestety ta metoda ma dwie wady. Pierwsza: czym dłużej analizujesz możliwości, tym ciężej ci dokonać wyboru. Dotyczy to w zasadzie każdych zakupów (może z wyjątkiem FMCG), więc dobry sprzedawca nigdy nie daje zbyt wielu alternatyw. Powiedzmy, że w przypadku kamery są to 2-3 modele, które można porównać na miejscu w sklepie. Druga wada: żaden test nie zadaje konsumentowi wprost pytania: po cholerę ci w ogóle ta kamera? Powód zakupu sprzętu nie jest bowiem wątkiem, który byłby na rękę producentom czy sprzedawcom, a także dziennikarzom robiącym testy. Ten temat sprawia, że konsument zaczyna się zastanawiać nad zasadnością zakupu i łatwo można go stracić.

Oznacza to mniej więcej tyle, że kupiłeś kamerę, a powinieneś był kupić Zaspokajacz Potrzeb. Abstrahując od dwuznacznych skojarzeń semantycznych, chodzi o to, że kamerę kupiłeś „po coś”: aby nakręcić wyjazd wakacyjny, aby wzbogacić lekcje twoim uczniom, aby filmować nowonarodzonego potomka, aby dokumentować swoją pracę, aby uzyskać „koszty” w swojej jednoosobowej firmie i „uciec” od podatku, aby kręcić amatorskie porno. Powiesz może, że to podstawy obsługi klienta i każdy kurs sprzedawania czegokolwiek mówi o badaniu potrzeb, a więc to żadna rewolucyjna wiedza. No tak, ale warto było o tym pamiętać przy zakupie.

Co teraz?

Nic straconego! Przede wszystkim – gratuluję sukcesu. Dokonałeś zakupu najważniejszego elementu z twojego zestawu Zaspokajacza Potrzeb. Wiem jakie miałeś obawy i jak trudne to było, bo sam co jakiś czas jestem w podobnej sytuacji. Wyjątek stanowią zakupoholicy, ale nie o patologiach mamy dzisiaj mówić. Ty musiałeś przekonać sam siebie do wydatku, a także pokonać to nieprzyjemne uczucie, gdy wychodzisz ze sklepu z tekturowym pudełkiem i gdzieś wewnątrz siebie słyszysz cichutkie: „Czy aby na pewno potrzebny był ten wydatek?”. Tak, był potrzebny, a także trzy sprawy o których może zapominałeś kupując kamerę. Olej w samochodzie wymienisz więc za miesiąc, bo pora wrócić do sklepu i kupić:

  1. Porządną i za dużą torbę na kamerę. To, że porządną nie wymaga raczej komentarza. Również sam fakt posiadania torby (lub plecaka) na sprzęt nie będzie rodził żadnych wątpliwości, gdy tylko po raz pierwszy udamy się na zdjęcia poza własnym mieszkaniem. Jednak dlaczego torba ma być za duża? Bo wyposażenie dodatkowe zajmuje naprawdę dużo miejsca, nawet jeśli początkowo zakładaliśmy, że w ogóle takiego wyposażenia nie będzie. Oczywiście wielkość jest tu pojęciem względnym, tak jak względna jest wielkość urządzeń dostępnych w sklepach RTV na półce z napisem „kamery”. Chodzi bardziej o to, że kamera musi być nie tylko bezpieczna, ale też ulokowana tak, żeby dostęp do niej był szybki. Prędzej czy później może kupimy dodatkową baterię, kilka kart pamięci. Będziemy też musieli znaleźć miejsce na umieszczenie zasilacza z kablem zasilającym czy przewodów łączących kamerę z komputerem lub telewizorem. To akcesoria niezbędne przy każdym wyjeździe (np. wakacje), a często mierząc nowy case nie bierzemy tego pod uwagę.
  2. Statyw. Nie będę Cię przekonywał do kupowania dużego, ciężkiego i markowego statywu z dobrą głowicą, bo to duży wydatek i przy okazji spory problem logistyczny jeśli nie chcesz zbyt wiele dźwigać. Jednak zdecydowanie odradzam zakup najtańszego sprzętu z dolnej półki, bo bardzo szybko stanie się on nieużytecznym gadżetem. Dobry statyw powinien być stabilny (to się trochę wiąże z ciężarem, ale głównie z jakością wykonania i zastosowanych materiałów) i precyzyjny podczas pracy. W przypadku kamery ważne jest to, aby głowica pracowała płynnie, bo tylko w takim wypadku będziemy w stanie dobrze kadrować i prowadzić kamerę. Jednak film, to ruch, ale niekoniecznie widoczny w trzęsącym się obrazie. Podejmując decyzję nie kieruj się ceną, wyglądem, funkcjonalnością z osobna. Drogi statyw wcale nie będzie funkcjonalny, jeśli nie spełni Twoich wymagań. Niech zgadnę – powinien ważyć mniej niż 8-10 kg? Solidny wygląd nie gwarantuje solidności wykonania.
  3. Mikrofon. To sprawa kontrowersyjna, bo przecież kamera ma już mikrofon. Warto jednak udać się z nią do specjalistycznego sklepu i samemu ocenić jaką poprawę jakości dźwięku uzyskamy dzięki zastosowaniu zewnętrznego źródła dźwięku. Nowe kamery często wyposażane są w rejestrowanie dźwięku w 5.1 zamiast zwykłego stereo, ale ciągle ich piętą achillesową jest mała precyzja w sterowaniu mikrofonem i jego kłopotliwe problemy z czułością (choćby problemy z osłoną przed podmuchami wiatru). Warunkiem podłączenia mikrofonu jest posiadanie w kamerze odpowiedniego złącza, oznaczonego z reguły jako „mic-in”, a to wcale nie jest takie oczywiste.

Na koniec: dlaczego się wymądrzam?
Przede wszystkim ja też nie raz zapomniałem o tych niezbędnych składnikach. Łatwo przez to ograniczyć sobie możliwości twórcze. Oczywiście, że mając do wyboru lepszą kamerę, warto poczekać, odłożyć trochę gotówki i wrócić po statyw czy mikrofon za miesiąc, niż rezygnować z tejże kamery. Niemniej jednak to producenci sprzętu i sprzedawcy decydują o naszym postrzeganiu swoich produktów.

Przykład: kamery konsumenckie coraz mocniej koncentrują się na obrazie w full HD, a nawet w 3D, a jednocześnie rezygnuje się z wejścia mikrofonowego. Efekt? Możemy uzyskać film z bardzo wyraźnym obrazem, ale beznadziejnym dźwiękiem. A co jest ważniejsze, gdy chcemy nagrać wystąpienie na konferencji czy filmik do naszej lekcji e-learningowej?

Jeśli nie pomyślimy o naszych potrzebach odpowiednio wcześnie, możemy sporo stracić. A sprzęt nie musi być drogi. Ważne, żeby był dopasowany.

Podobało Ci się? Chcesz więcej?

Zostaw swój e-mail, bardzo chętnie przypomnę Ci o nowych treściach, a przy okazji dostaniesz e-booka o elearningu.

Poprzednie newslettery możesz znaleźć na stronie archiwum.

* indicates required