Single Blog Title

This is a single blog caption
7
Wrz

Jak zbudować zestaw do video elearningu?

Budując swój mały e-learningowy zestaw wideo stajemy przed dylematem, który kilka lat temu nie miał racji bytu: kamera czy aparat?

Jeszcze do niedawna każdy ekspert tematu mówił to samo: nie zrobisz kamerą dobrego zdjęcia, a aparatem filmu. To tylko dodatkowe funkcjonalności, które mają zachęcić turystów do wydania paru stówek więcej przed wakacyjnym wyjazdem. Teraz to się zmieniło.

DSLR rządzi!
To, że cyfrowe lustrzanki są wręcz stworzone do nagrywania wideo nikogo chyba nie zaskoczy. Wszak mamy w nich świetne obiektywy z możliwością pełnej kontroli optyki, a matryce rozmiarem i jakością przetwarzania obrazu zawstydzają większość kamer. Jednak już fakt, że coraz więcej profesjonalnych produkcji telewizyjnych realizowana jest za pomocą cyfrowej lustrzanki zaczyna zastanawiać. Dlaczego nie tylko twórcy wideoklipów, ale nawet producenci serialu „House”
zdecydowali się na miej lub bardziej trwały romans z DSLR? Po samodzielnie przeprowadzonych próbkach na mniej imponującą skalę przedstawiam swoją subiektywną listę:

  • Pełne panowanie nad światłem wpadającym do urządzenia. To ono jest kluczem do doskonałego obrazu. Miniaturyzujące się coraz bardziej kamery sprawiły, że już dawno zapomnieliśmy o ostrości czy zoomie na pierścieniach obiektywu, a regulacja przesłony również bywa chowana gdzieś głęboko w menu. Jeśli jeszcze mamy do dyspozycji różnego rodzaju pseudo-pokrętła typu „push-and-roll”, to sprawa jest do opanowania. Niestety coraz częściej sterowanie odbywa się przed dotykowe ekrany, co bardzo utrudnia pracę.
  • Optyka. Lustrzanka ma to do siebie, że do względnie prostego body możemy dokupić świetny obiektyw ze stałym światłem lub nawet serię obiektywów i stworzyć warsztat niemal idealny. W przypadku kamer wideo możemy tylko o tym pomarzyć.
  • Grip. Propozycje osprzętu filmowego do lustrzanek pojawiają się jak grzyby po deszczu. Do niedawna wystarczyć nam musiał fotograficzny statyw (kolejny plus: fotografowie z reguły inwestują w porządne statywy, które sprawdzą się też w nagraniach wideo), a obecnie możemy dokupić nawet typowo filmowe wyposażenie jak kompendia czy systemy follow-focus. Tak skonfigurowany aparat zdecydowanie przestaje przypominać lustrzankę.
  • Estetyka ekonomiczna. Słowotwór? Niekoniecznie. Piękno i pieniądze godzą się tu lepiej, niż w willi Hugh Hefnera. Możliwość nagrywania wideo lustrzankami cyfrowymi sprawia, że tematem zaczęli na poważnie interesować się fotograficy, a więc ludzie wrażliwi na piękno (przynajmniej z definicji). Wcześniej była oczywista bariera – może i być coś nagrali, sprawdzili się w świecie ruchomych obrazów, ale kto kupi specjalnie do tego celu kamerę? A tu proszę – wcale nie potrzeba kamery.
  • No i ten styl! Nie ma co ukrywać, że temat jest na topie. Powstają liczne blogi, poradniki i serwisu poświęcone temu jak robić lustrzanką idealne filmy. Jest więc dostęp do ogromnej bazy wiedzy oraz źródeł inspiracji. Póki (jeśli) ta moda nie przeminie warto będzie sięgnąć po aparat i krzyknąć: „Kamera! Akcja!”.

Filmowiec idealny?

Dźwięk to podstawa przekazu wideo w Internecie, szczególnie w wideo e-learningu, gdzie wiele rzeczy może nie działać, ale słychać musi być głośno i wyraźnie.

Nie ma wad? Można by wymienić ich kilka, ale jedna jest szczególnie denerwująca. Aparaty DSLR nie są wyposażone w żaden sensowny mechanizm nagrywania dźwięku. O ile w produkcjach profesjonalnych czy wideoklipach nie ma to znaczenia, bo dźwięk i tak nagrywany jest na osobne urządzenie, tak w zdecydowanie bardziej niskobudżetowych produkcjach jest to problem. Aparat nagrywa dźwięk za pomocą wbudowanego mikrofonu i – nie ma co się czarować – nie jest to dźwięk takiej jakości, aby można go było wykorzystać w efekcie końcowym.

Dźwięk to podstawa przekazu wideo w Internecie, szczególnie w wideo e-learningu, gdzie wiele rzeczy może nie działać, ale słychać musi być głośno i wyraźnie. Do kompresji wideo, artefaktów czy nawet podstawowych błędów jak nieusunięty przeplot (obraz wydaje się być postrzępiony) przywykliśmy. W końcu wychowywaliśmy się wraz z upowszechnianiem się mało oficjalnej dystrybucji filmów na komputerach (ach te DivXy nagrywane kamerami bezpośrednio w kinach), no ale słychać musi być!
Twórcy używają więc z reguły zewnętrznych źródeł dźwięku. Świetnie sprawdzają się np. dedykowane dla filmowców i muzyków dyktafony i rejestratory. Do wydatek kilkuset złotych, ale jakością dźwięku zawstydzają większość kamer. Oczywiście, gdy taki rejestrator posiada wejście mikrofonowe i liniowe można również podłączyć dodatkowe źródła jak mikroporyty czy mikrofony na tyczkach. To bardzo rozszerza pole manewru. Przydaje się też stary dobry klaps filmowy, który stracił już rację bytu, gdy obraz z dźwiękiem były nagrywane synchronicznie. Nie ma przy tym sensu inwestować w dwa kawałki czarnej deski i zawias – wystarczy odpowiednia aplikacja na telefon czy tablet. Zadanie jest jedno: ułatwić montażyście precyzyjne odnalezienie momentu, gdzie dźwięk powinien się spotkać z obrazem.

Co dalej?

Lustrzanki bez trudu nagrywają w 1080i i prawie zawsze obraz jest skompresowany możliwie bezstratnie. Nie są to więc popularne kamerki za 200-300 złotych, które również oferują 1080i, ale jakoś sprzedawcy nie uprzedzają, że obraz będzie wcześniej przepuszczony przez plastikową szybkę nazywaną na wyrost obiektywem, a później trafi na matrycę wielkości paznokcia lalki Barbie, by na końcu zostać zmasakrowanym przez niezbyt wyrafinowany układ kompresujący wyposażony w soft napisany najprawdopodobniej przez malezyjskiego gimnazjalistę.

Zwykły Canon 500D potrafi zarejestrować i zapisać materiał z doskonałą jakością i w formie akceptowalnej dla większości programów do edycji. Nie ma więc problemów z montażem, a sam nośnik w postaci karty pamięci odsyła w niepamięć stare dobre porty fire wire i wielogodzinne zgrywanie kaset. A co z nagranym i zmontowanym materiałem zrobić – to już każdy twórca wie najlepiej.

No to przejdźmy do konkretów…

Na koniec najważniejsze: ile nas ta przyjemność będzie kosztować?

Przedstawiam zestaw rozsądny i w dobrej cenie, który zapewni świetną jakość i wiele frajdy z filmowania. Można go rozbudować o wiele elementów, ale to co widać, na początek w zupełności wystarczy:

  • Aparat Canon EOS 500D + obiektyw 18-55 mm IS – 2400 zł
  • Rejestrator cyfrowy ZOOM H1 – 400 zł
  • Statyw Libec TH-950 – 1350 zł
  • Razem: 4150 zł

Myślisz, że to dużo? Kamery, których zakup byś rozważał wyposażając swoje pierwsze półprofesjonalne studio (np. Canon XF300) to wydatek ok. 25 000 zł Cofając się w czasie do sprzętu na kasety miniDV i zapisu w HDV (takie niby High Definition) wydasz połowę tej kwoty. Rozczarowanie, które przeżyjesz widząc ten sam obraz nakręcony kilkukrotnie tańszym DLSR-em – bezcenny. Szczególnie, że przy użyciu dobrego obiektywu i doświadczeniu fotograficznym każda popularna kamera zostaje w tyle.

Zdjęcie: Some rights reserved by jonhunt

Podobało Ci się? Chcesz więcej?

Zostaw swój e-mail, bardzo chętnie przypomnę Ci o nowych treściach, a przy okazji dostaniesz e-booka o elearningu.

Poprzednie newslettery możesz znaleźć na stronie archiwum.

* indicates required