Single Blog Title

This is a single blog caption
25
Lip

Open-Source Hardware po polsku, czyli jak radzić sobie z brakiem sprzętu


Oprogramowanie open-source odniosło sukces zwłaszcza w dziedzinach związanych z programowaniem, zarządzaniem wiedzą i kreatywnością, to samo zaczyna dziać się z urządzeniami. Okazuje się, że urządzenia open source mogą zmienić nasze życie jeszcze bardziej niż oprogramowanie, a pierwsze działania na polu edukacyjnym już są widoczne.


Ale o co chodzi?
Urządzenia, które chcielibyśmy mieć w szkole: tablice multimedialne, czy wielodotykowe stoły są po pierwsze drogie, a po drugie dość kosztowne w utrzymaniu. Pierwszym kosztem jest zakup, następnym utrzymanie i serwisowanie, bo przecież każda awaria pociąga za sobą konieczność wzywania serwisu, który po zakończeniu okresów gwarancyjnych wcale nie jest tani. 
Idealnie byłoby, gdyby z dostępnych w szkole elementów, lub przynajmniej tanich komponentów dodatkowych udało się zrobić inne urządzenie, które:
– będzie działało,
– będzie solidne i bezpieczne.
– oraz tanie i niezawodne.
Open-Source Hardware
Okazuje się, że wcale nie jest tak tragicznie jak mogłoby się wydawać i nauczycielskie narzekania na brak sprzętu zaczynają być jedynie tanią wymówką. Na świecie powstał ruch otwartego sprzętu, który głosi i wdraża w życie ideę, mówiącą, że wystarczy zidentyfikować sprzęt, który może być (np. szkole) potrzebny, a potem zająć się jego tworzeniem w wersji “zrób to sam” bazując na tanich komponentach i udostępnianych w sieci instrukcjach. 
Ruch open source hardware (OSHW) to fizyczny odpowiednik idei otwartego oprogramowania. Skoro da się hakować oprogramowanie i tworzyć coraz to lepsze i nowocześniejsze systemy operacyjne, środowiska programistyczne, czy platformy LMS równie dobrze można zbudować sobie ciągnik, kombajn, czy tablicę multimedialną. Wystarczy mieć dostęp do odpowiednich elementów składowych, które są przeważnie dostępne, lub możemy je kupić za niewielkie pieniądze, trochę chęci, szczyptę umiejętności technicznych oraz instrukcję i można działać cuda, także w dziedzinie edukacji.

Chcieć to móc 
Kilka dni temu otrzymałem e-mail z taką oto treścią: „Nazywam się Łukasz Rumiński i jestem anglistą w Zespole Szkół w Jamielniku (warm-maz). Piszę do pana z małą prośbą: potrzebuję małej pomocy w rozpropagowaniu informacji o moim projekcie.” Oczywiście natychmiast zacząłem sprawdzać wszystkie podesłane linki i przypomniał mi się wcześniejszy projekt Łukasza Rumińskiego, a mianowicie hakowanie tablicy interaktywnej.

Jak napisał Łukasz:

Według mnie zajęcia na lekcjach języka angielskiego z kredą i gąbką powinny już dawno przejść do lamusa. Niestety, jak wiemy w polskich szkołach brakuje pieniędzy i rzadko kiedy się zdarza, że szkoła wyposażona jest w nowinki technologiczne wspomagające nauczanie takie jak np. tablica interaktywna. Tak też jest i w szkole w której pracuję. Aby urozmaicić lekcje moim uczniom i zaspokoić własne dążenie do posiadania we własnej klasie tablicy interaktywnej, posługując się wskazówkami z internetu, udało mi się ją zbudować.

Interaktywna tablica multimedialna za 200zł
Pierwszym projektem, który zrealizował Łukasz zainspirowany prezentacją z TED-a była tablica multimedialna. Okazuje się jednak, że połączenie kilku prostych urządzeń, które bardzo łatwo można zdobyć oraz darmowego oprogramowania i projektora, który zapewne w szkole jest daje możliwość stworzenia w pełni funkcjonalnej tablicy multimedialnej.
Aby to zrobić potrzeba:

  • Wiimote’a (wiilota) Nintendo (koszt ok. 140zł.),
  • pióro na podczerwień (koszt praktycznie żaden, wystarczy stary marker, bateria oraz dioda na podczerwień), – Jeśli ktoś nie ma ochoty samemu stworzyć pióro, wtedy można kupić już gotowe, np. na tej stronie (koszt 10$).
  • rzutnik
  • komputerem wyposażonym w bluetootha.

Jak podaje Łukasz:

Następnie zaopatrujemy się w oprogramowanie np. Pentabulous wraz z Linktivity Presenter, oraz połączyć wiilota z komputerem poprzez bluetooth. Następnie, po uruchomieniu programu kalibrujemy obraz za pomocą pióra tak jak widać na filmie poniżej (czyli zaznaczamy piórem 4 punkty w rogach ekranu). Należy pamiętać o tym, żeby pilot był tak umieszczony aby widział cały obraz wyświetlany przez rzutnik. Kąt widzenia wiilota wynosi ok 45 stopni. Co więcej, niekoniecznie musi być to rzutnik – za ekran może nam posłużyć również telewizor LCD podłączony do komputera.

Stół multitouch za 6000 zł
Kolejnym projektem Łukasza jest multidotykowy stół interakwywny. Otwarty odpowiednik Microsoft Surface kosztuje około 10% ceny, został już przetestowany i działa w szkole w Jamielniku.
Nasz edukacyjny haker pisze:

W moim rozwiązaniu posłużyłem się metodą Rear Diffused Illumination, czyli rozproszoną projekcją tylną. Chodzi tu o to, aby światło na podczerwień oświetlało ekran projekcyjny od spodu. Ekranem projekcyjnym może być zwykła szyba mleczna (matowa z jednej strony), albo płyta pleksi (również matowa z jednej strony). Ekranem może być też zwykła szyba czy płyta pleksi, ale pod nimi znajdować się musi materiał projekcyjny, czyli np. kalka kreślarska, lub jakiś papier, np. typu Rosco Grey, na którym zatrzyma się obraz wyświetlany przez projektor od dołu.

A efekt jego prac jest rewelacyjny: 

Potrzebne wsparcie
W myśl zasady, że zawsze można lepiej Łukasz potrzebuje funduszy na wykonanie drugiego stołu. Zakupiony zostanie lepszy projektor, kamera i obiektyw oraz zmieniona zostanie obudowa. Potrzebny będzie również nowy komputer. Koszt całkowity to 6200 zł. Na stronie http://polakpotrafi.pl/projekt/stol-wielodotykowy możecie wesprzeć projekt (nawet 1zł), o co bardzo Was proszę. 
Podsumowanie
Po przeanalizowaniu wielu projektów OSHW stwierdzam jedno: 
Na małą skalę można osiągnąć niemal przemysłową jakość i funkcjonalność urządzeń, które są nam potrzebne. Koniec więc z narzekaniem na brak sprzętu, jeśli już to na brak chęci, a Łukaszowi Rumińskiemu gratuluję i mam nadzieję, że zobaczymy go i jego zabawki na wrześniowym EduCampie

Podobało Ci się? Chcesz więcej?

Zostaw swój e-mail, bardzo chętnie przypomnę Ci o nowych treściach, a przy okazji dostaniesz e-booka o elearningu.

Poprzednie newslettery możesz znaleźć na stronie archiwum.

* indicates required