Single Blog Title

This is a single blog caption
21
Cze

The Tiny Bang Story – recenzja

Ostatnio pogrywam niewiele i czekam, aż potomstwo dorośnie, żeby kupić jej/sobie konsolę, ale zostałem poproszony o to, żeby zerknąć na grę The Tiny Bang Story i napisać o swoich wrażeniach. Generalnie rzecz biorąc płyta z tą grą troszkę sobie na półce poleżała zanim miałem czas do niej zajrzeć, bo okładka nie była podobna do Battlefield: Bad Company 2, ani do WOW Cataclysm, w które ostatnio pogrywałem.

Ciepło i przyjemnie
W tych kilku słowach można opisać tę grę. Jeśli szukacie prezentu dla wrażliwej dziewczynki lub chłopca, którzy lubią logiczne zagadki to jest to wybór idealny. Cały świat jest narysowany bardzo, ale to bardzo dobrą kreską, do tego oprawa muzyczna na wysokim poziomie (chociaż smęci czasami) i brak problemów z instalacją, czy uruchomieniem. Całość to stara dobra przygodówka polegająca na klikaniu i rozwiązywaniu zagadek.



Graficznie koło Machinarium 
Za oprawę graficzną Colibri Games muszą dostać pochwałę, bo faktycznie odwalili kawał dobrej roboty i nie ma się do czego przyczepić, a wręcz przeciwnie. Bajkowy świat jest po prostu bajkowy, może miejscami przesłodzony, ale zapewne nie jestem idealnym odbiorcą tego rodzaju gier.

Gra ma swój klimat i świat, który rządzi się swoimi prawami, a wielka futbolowa piłka rozwaliła jego harmonię. My jako jedyny niezmordowany bohater… no właśnie trochę brakuje mi tu fabuły, bo leci sobie piłka, wali w planetę, a ta rozsypuje się na drobne kawałki układanki, którą mamy złożyć. Ot skomplikowana idea, która trzyma się potocznej kupy jakoś tak z przymusu.

Miłe wspomnienia
The Tiny Bang Story przypomniało mi o przygodówce, nad którą spędziłem w liceum kilkadziesiąt wieczorów . Nie wiem czy ją kojarzycie, ale była kiedyś taka plastelinowa zabijaczka czasu o nazwie The NeverHood Chronicles. Chodziło mniej więcej o to samo co w The Tiny Bang Story, czyli rozwiązywanie zagadek, ale było (jak dla mnie) o niebo zabawniej i jakoś ciekawiej.

Niestety w The Tiny Bang Story trudno doszukiwać się prostego poczucia humoru. Niektóre rzeczy bawią, ale generalnie szału nie ma. Zwłaszcza, że gra wystarcza na jakieś 7-8 godzin zabawy 12-latka (testowałem).

Czy takie gry mają jeszcze sens? 
Chyba nie, nawet jeśli poleca je MENSA (kolesie co dają certyfikat na IQ, tym co go potrzebują). Gra faktycznie bawi przez chwilę, ale po pierwsze nie jest to gra, która edukuje, a po drugie szybko się kończy. Oprócz tego, w świecie silników 3D i fabuły Sapkowskiego z bardzo dynamiczną muzyką jest jakoś tak blado.

Konkurs
Jeśli chcecie zagrać w tę grę, to zapraszam do małego współzawodnictwa. Wystarczy, że napiszecie w komentarzu, dlaczego gra należy się właśnie wam. Dwa komentarze wybrane przez jury w składzie ja i randomizer.org wybiorą 2 najciekawsze odpowiedzi i szczęśliwcom wyślą grę :)

Podobało Ci się? Chcesz więcej?

Zostaw swój e-mail, bardzo chętnie przypomnę Ci o nowych treściach, a przy okazji dostaniesz e-booka o elearningu.

Poprzednie newslettery możesz znaleźć na stronie archiwum.

* indicates required