Single Blog Title

This is a single blog caption
29
Sie

Legendarni Hakerzy Solidarności

Taki właśnie tytuł nosi artykuł znajdujący się na 7 stronie weekendowego wydania Gazety, a moim zdaniem zasługuje na pierwszą stronę.

Po zapoznaniu się z całym tekstem, a następnie długim googlowaniu jestem w szoku, bo to przecież, jak napisał Buck Bloombecker, w ówczesnych realiach był niesamowity atak hakerski.
Był 1985 rok, działy się tak niesamowite rzeczy, a ja miałem 4 lata. Ojciec krótkofalowiec chował radio na strychu, a w Toruniu naukowcy korzystając z ZX Spectrum hakowali telewizję. Pomysłodawcą był Zygmunt Turło, którego musiała strasznie wkurzać komunistyczna telewizja, a także jak podaje gazeta chciał dotrzeć do „…zniechęconych i obojętnych”. Miał wiedzę i podstawowy sprzęt, ale także ogromny potencjał i odwagę.

Technicznie 
Wszyscy uczestnicy hakowania związani byli z obserwatorium radioastronomicznym w Toruniu i jak pisze na swojej stronie internetowej Eugeniusz Pazderski twórca urządzeń nadawczych:

Jedną z metod obserwacyjnych używanych w radioastronomii jest interferometria na bardzo wielkich bazach: jednoczesne obserwacje tego samego obiektu na niebie z użyciem wielu radioteleskopów w różnych krajach i na różnych kontynentach, czasem także poza Ziemią.
Metodę tę określamy skrótem VLBI (Very Long Baseline Interferometry).
Elementem wiążącym strumienie danych z różnych teleskopów był bardzo precyzyjny pomiar czasu.

W roku 1984 w gronie kilku kolegów z Obserwatorium wpadliśmy na pomysł, jak dotrzeć z hasłami Solidarności do bardzo szerokiego kręgu odbiorców, wykorzystując nadajniki TV o stosunkowo małej mocy. Idea polegała na wysyłaniu bitów informacji zsynchronizowanych z impulsami synchronizacji pionowej i poziomej oficjalnego sygnału telewizyjnego w taki sposób, by na ekranie telewizora odbiorcy powstały oczekiwane przez nas napisy.

Hasła solidarnościowe miały być generowane przez komputer. Program komputerowy miał zmieniać pozycję napisów na ekranie, by uniemożliwić namierzenie nadawców przez prostą triangulację. Działał też efekt świecy na tle słońca: słaby nadajnik na tle bardzo silnego nadajnika oficjalnego, oba nadające na tej samej częstotliwości. Trudno taki słaby nadajnik wykryć w mieście pełnym wysokich budynków.

Piorunujący efekt 
14 września mieszkańcy Torunia zobaczyli coś takiego:

transmisja (druga) zakończyła się krzykiem: – Otwierać, milicja! – dobiegającym zza drzwi i hakerzy poszli siedzieć.

Mieli jaja
Lepszego określenia nie umiem znaleźć. Mając ZX Spectrum, Rubina i wiedzę potrafili zrobić coś w dzisiejszych czasach niewyobrażalnego. Potrafili wykorzystać swoją wiedzę i umiejętności, aby pokazać, że coś im się nie podoba. I przede wszystkim się nie bali. Nie bali się podjąć decyzji, bo pewnie przy samej realizacji zadania „srali w gacie” jak każdy inny, bo przecież liczyli się z aresztowaniem i więzieniem, a także przesłuchaniami, utratą pracy, narażaniem rodziny.

Takiej historii nam trzeba
Jan Hanasz, Eugeniusz Pazderski, Piotr Łukaszewski, Leszek Zaleski i wszyscy, którzy im pomagali to osoby, o których powinno uczyć się młodzież i to nie na 7 stronie tylko na 1 DUŻYMI LITERAMI. Czterech Mac Gyver’ów dało radę. Mam nadzieję, że film, którego premiera ma się odbyć właśnie dzisiaj stanie się super materiałem do lekcji z Wiedzy o Społeczeństwie i Historii.

Wstyd mi
…bo sam nie tak dawno zachwycałem się potęgą facebooka i tym, że ludzie zebrali się pod krzyżem. Umówili się na facebooku i co to za news w porównaniu z wyczynem hakerskim radioastronomów. Czytając te wszystkie teksty jakoś mi tak głupio, że w zasadzie mając nieporównywalnie większy dostęp do informacji i technologii jesteśmy (jako pokolenie) trochę upośledzeni. Wstyd mi!
Po pierwsze, że nie wiedziałem o tym. Bo co to za tłumaczenie, że nikt o tym nie uczył – żadne tłumaczenie.
Po drugie wstyd mi, że nie jesteśmy już w stanie zrobić takiej zadymy, nie potrafimy korzystać z tego co mamy.
Wstyd mi, że oglądamy amerykańskie filmy o wojnie w Iraku, czy Afganistanie, a o naszych hakerach powstal film dokumentalny [artykuł na Historia i Media]filmu nie ma. Nawet nie ma polskiej książki o tym co zrobili.
Wstyd mi, że nie umiemy docenić własnej historii i to tej ludzkiej, prawdziwej, nie tej, która w tej chwili skutkuje obrażaniem się (taka nasza narodowa cecha) i szukaniem kto, kogo, kiedy i z kim.

Podobało Ci się? Chcesz więcej?

Zostaw swój e-mail, bardzo chętnie przypomnę Ci o nowych treściach, a przy okazji dostaniesz e-booka o elearningu.

Poprzednie newslettery możesz znaleźć na stronie archiwum.

* indicates required